czwartek, 30 maja 2013

Rozdział III

 Szklanka która trzymał Sean wyślizgnęła się z jego dłoni i rozbiła na tysiące maleńkich kawałeczków . Bez słowa zbiegł do piwnicy w której trzymaliśmy różnego rodzaju bronie , to był nasz ,, mały '' arsenał . Wiedziałam ,że się zdenerwował . Będzie to nasza pierwsza bitwa z Walkerami , 15 lat temu jeden z nich zabił naszą matkę . Schyliłam się i powoli zaczęłam zbierać odłamki szkła . Wódka , wszędzie rozpoznam ten odór . Na mojej ręce tworzyła się kupka szkła którą od razu wyrzuciłam [...]
- Trzymaj ..- Podał mi moja ulubioną niegdyś bransoletkę  nasiąkniętą tojadem . Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem . 
- Na wszelki wypadek .- Sam ubrał swoją starą bransoletkę , która dostał ode mnie na 17 urodziny . - Wiesz ilu ich jest ? - Spojrzał na mnie . Pokręciłam przecząco głową . 
- Słuchaj zajmiemy się tym rano , widzę , że jesteś zdenerwowany . Daj spokój , idź spać .- Poklepałam go po ramieniu . Westchną głośno , przeczesał dłonią włosy i wyszedł z piwnicy . Oparłam się o blat stołu i przymknęłam oczy . Otworzyłam je nagle i ruszyłam w stronę szafy z bronią . Nagle przypomniały mi się słowa ojca kiedy uczył mnie szczelać z łuku ,, Zobaczycie Cami będzie najsilniejszą i najlepszą łowczynią z całej rodziny . Jej charakter jest nie do opisania . To właśnie ona wyzwoli naszą rodzinę jak i Edwards'ów od wilkołaków ''. Uśmiechnęłam się czułam jak w moim oku kręci się maleńka łza . Szybko ją wytarłam i wróciłam do poprzedniego zajęcia . Załadowałam około 34 magazynków , naostrzyłam 10 noży i wygrzebałam ok. 27 kusz i strzał . Wyglądałam jakbym wygrzebała się z ziemi . Zmęczona wyszłam z piwnicy , zamykając ją na kłódkę . Poszłam prosto do swojego pokoju . Przygotowałam sobie piżamę , na szczęście jutro zostaje w domu . Zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy i skierowałam się w stronę łazienki . Zrzuciłam z siebie ubranie i wpakowałam je do pralki . Weszłam pod prysznic . Gorąca woda obmywała moje ciało , do tego malinowy żel pod prysznic sprawiał , że zapomniałam o wszystkim . Ta sielanka nie trwała długo . Po 15 minutach owinięta tylko w ręcznik wyszłam z łazienki i na palcach pobiegłam do pokoju . Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku . Ubrałam czarną bluzkę na ramiączkach i szare damskie bokserki . Na mojej prawej łydce widniał ślad po ugryzieniu , ugryzieniu wilkołaka . Gdyby nie mój ojciec i dwoje kuzynów była bym teraz jedną z nich . Blizna była szarpana więc miała kilka centymetrów . Westchnęłam i opadłam na łóżko [...]
  Obudził mnie głośny huk , odkryłam się i zbiegłam po schodach do kuchni . 
- Co się stało ?- Spojrzałam na Seana który trzymał się za głowę .
- Spadła mi patelnia ... - Zaśmiał się cicho , podeszłam do niego i zaczęłam okładać go pięściami po ramieniu 
- Wystraszyłeś mnie ! - Warknęłam , on się po prostu śmiał .
- I co powiesz tacie ?! - Zakpił sobie ze mnie , widząc otwartą butelkę wody , chwyciłam ją i wylałam mu na głowę . 
- Oj ... - Odrzuciłam ją gdzieś w bok i uciekłam do swojego pokoju . Szybko zamknęłam drzwi na klucz słysząc jak biegnie za mną . 
- Otwieraj ! 
- Nie ! 
- Bo wywarze drzwi ! 
- I znowu będziesz musiał je odkupywać . 
- Trudno .- Warkną . Słysząc jak przestaje walić w drzwi , po cicho otworzyłam je i wychyliłam się . To był zły wybór . Sean stał za drzwiami , wbiegł do pokoju i przerzucił przez ramię . 
- Puszczaj ! - Tłukłam go po plecach .
- Za kare przygotujesz broń ! .- Zaczął mnie łaskotać .
- Zrobiłam to wczoraj ! - Nie znosiłam łaskotek a on doskonale o tym wiedział . 
- Za 5 minut przyjdzie Mike . Powiedział , że to ważne i musimy o tym wiedzieć . - Mówiąc to postawił mnie na ziemi . Ściągną z siebie mokrą bluzkę i zawiesił ją na ramieniu . Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka . Mike . Zbiegłam po schodach i otworzyłam mu drzwi .
- Cześć . - Jękną i wszedł do środka . Zamknęłam za nim drzwi . Jego mina nie wskazywała nic dobrego , usiadł na kanapie w salonie i spojrzał na nasza dwójkę .
- Rodzina Walker'ów osiedliła się na Harley Street . Jest ich więcej niż nas , mają przewagę . Jeśli zaatakują przegramy . - Usiadłam na komodzie i obserwowałam Seana i Mike'a . 
- W Kanadzie i Nowym Jorku mieszka nasza daleka rodzina . Mają wobec nas spory dług , więc nie widzę problemu . - Odezwałam się po długiej ciszy . 
- Na pewno nie będziesz w tym uczestniczyć .- Mike wstał i zmierzał w moim kierunku .
- Jestem w to tak samo wmieszana jak i wy . 
- Nie pozwolę by coś ci się stało .
- Nie ma już 5 lat ! 
- To nie ma znaczenia , jeśli coś ci się stanie nie daruję sobie tego ! .- Nagle zapadła cisza . Seana nie było w pokoju . 
- Zrozum , że nie mam zamiaru siedzieć bezczynnie i patrzeć jak wilkołaki mordują któregoś z nas ! -Mruknęłam . Stał naprzeciw mnie , masze twarze dzieliły centymetry . 
- Nie będziesz walczyć . - Powiedział stanowczo i pocałował mnie w czoło . Odwrócił się i wyszedł . Zostałam sama . Sean wyszedł zaraz za Mikem . Wstałam i powędrowałam do siebie , nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć . Mike zachowywał się jakoś inaczej , nigdy wcześniej taż tak się o mnie nie martwił . Opadłam na łóżko i zamknęłam oczy . 

4 komy = NEXT

środa, 29 maja 2013

Rozdział II

   Otulona w flanelową pościel , spałam w łóżku Mike. Ciepłe promienie słońca ogrzały moją twarz budząc mnie przy tym . Około 2:34 , Mike wrócił do domu . Ubrana tylko w białą i zadurzą koszulę przyjaciela , zeszłam po schodach do kuchni . Nie oczekiwałam pełnej lodówki jedzenia ale pomarzyć można . Otwierając ją uderzył mnie zapach krwi ,  a potem kolor . Na pułkach  poukładane były woreczki z płynem . Po plecach przeszły mi ciarki .   Szybko zamknęłam lodówkę .
- Straszne nie ? - Uśmiechną się złośliwie i musną mój policzek na powitanie .- Jak się czujesz ? Wiem , ze nie mogłaś zasnąć .. - Oparł sie o ścianę i spojrzał na mnie . Jego brazowe oczy potrafiły zajrzeć w głąb duszy i dowiedzieć sie co leży danej osobie na sercu .
- Lepiej ... Zastanawia mnie jedno , kim był ten wilkołak . Tylko samce alfa maja pomarańczowe ślepia . - Przeczesałam dłonią swoje długie włosy spoglądając na przyjaciela .
- Nie mam pojęcia ale on nie wróży nic dobrego .  Myślisz ze to Walker znów dał o sobie znać ? Przecież połowa ich rodziny nie żyje . Wymordowałem ją z kuzynką Veronica i jej rodzeństwem , szkoda , że nie żyją . Tylko ona przeżyła . -Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na niego . 
- Masz coś do picia , prócz krwi ? - Przetarłam dłonią czoło . Widząc jak kiwa przecząco głową , załamałam się . Spojrzałam na srebrny zegarek na jego ręce wskazywał 10:45 a na 10:55 mam zajęcia ! 
- Mike wyświadczysz mi przysługę ? Podrzucił byś mnie teraz do domu ? - Spojrzałam na niego błagalnie. Kiedy się uśmiechną ucałowałam go i pobiegłam do jego pokoju . Szybko ubrałam się w wczorajsze ciuchy i zbiegłam z powrotem do niego . Wziął mnie na ręce i w niecałą minutę był pod moim domem . Chcąc wejść do środka zablokował mi wejście .
- Poczekaj chwilę ... - Wampirzym tempem obleciał cały dom . - Czysto , obawiałem się , że ktoś mógł u Ciebie zostać .- Puścił mi oczko i zniknął . Weszłam do domu , pozbierałam wszystkie ważne notatki , wzięłam prysznic i ubrana wybiegłam z domu. Szukając w pośpiechu kluczy od samochodu rozsypałam zawartość mojej torebki na podjazd . Schowałam twarz w lewą dłoń i westchnęłam cicho . Po pozbieraniu całej zawartości , wsiadłam do Ferrari i odjechałam . Na studencki parking zajechałam około 10:59 . Bez problemu znalazłam aulę w której siedziała garstka studentów . Zdziwił mnie brak wykładowcy . Szybko skierowałam się na swoje miejsce . Dwa rzędy wyżej siedział chłopak którego widziałam w szpitalu , bez słowa usiadłam i czekałam na zajęcia . Po kilkunastu minutach wykładowca łaskawie się zjawił . 
- Witam was , dzisiaj poćwiczymy pracę w dwuosobowych grupach . Proszę ty z nią a ty z ... - Wykładowca był znanym i szanowanym lekarzem , znał mnie i do bardzo dobrze , gdyż właśnie w jego szpitalu  pracuję.
- A Pani Styles z .... o proszę z Panem Walker .- Kiedy wymówił nazwisko i wskazał na chłopaka za mną , po ciele przeszły mi ciarki . Nie , to niemożliwe . U nich połowa rodziny została wymordowana ! Spojrzałam za siebie , na jego twarzy widniał ironiczny uśmiech . 
- Przepraszam a czy jest możliwość pracowania samemu ?- Spytałam człowieka z nutą nadziei . 
- Niestety nie .. - Mrukną na tyle głośno , że echo doszło prawie , że na koniec auli . Chłopak wstał z swojego miejsca , przeszedł dwa rzędy i usiadł koło mnie .
- Jestem Chris Walker .- Wyciągną dłoń ku mnie , starałam się opanować . Uśmiechnęłam delikatnie i podałam mu dłoń .
- Camille Styles .- Uścisnął moją dłoń. Była wyjątkowo ciepła , powiedziała bym że nawet gorąca . Bez wątpienia odziedziczył on po swoich przodkach gen wilkołaka .Odwróciłam głowę w stronę wykładowcy , czułam na sobie wzrok młodego Walkera . Przyglądał mi się . 
- Razem z partnerem , wymienicie mi wszystkie organy oraz układ kostny człowieka .Oczywiście bez pomocy podręczników . - Zawołał i usiadł za biurkiem . Banał ! Nic łatwiejszego . 
- Więc od czego zaczynamy ?- Spojrzał na mnie i uśmiechnął się wyjątkowo miło .
- Ymm , od układu kostnego . - Mruknęłam szukając długopisu w torbie . Świetnie zapomniałam go dziś zabrać . Podniosłam głowę i westchnęłam cicho .
- Proszę .. - Podsunął mi długopis , jaka by czytał w moich myślach .
- Dzięki ..- Uśmiechnęłam się i od razu zabraliśmy się do pracy . Po kilku minutach zapomnieliśmy , że nasze rodziny toczą walkę na śmierć i życie a my jesteśmy wrogami . Śmieliśmy się razem , rozmawialiśmy ... Tak naprawdę okazał się świetnym , szarmanckim i miłym chłopakiem . Po skończonych zajęciach , odprowadził mnie do samochodu . 
- Ooo , nieźle . Twoje ? - Spojrzał na mnie wskazując gablotę . 
- Tak .- Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy . Byłam dumną posiadaczką Ferrari . Nagle przypomniało mi się , że mój brat dalej znajduje się w szpitalu . 
- Mam takie pytanie , dała byś mi swój numer ?- Wyraźnie był lekko zakłopotany . 
- Jasne ..- Lekko zarumieniona podałam nr swojego telefonu . On kiwną i odszedł . Weszłam do samochodu i spojrzałam na uczelnię . Znajdowała się ona dosłownie naprzeciw lasu . Jaki człowiek budował by uczelnie tuż obok lasu ? Zaśmiałam się sama do siebie . Spojrzałam jeszcze raz na uczelnię , moją uwagę przykuł Walker idący w stronę lasu . Po chwili przeobraża się on w potężnego ,czarnego wilka o ... pomarańczowych ślepiach . Zamurowało mnie . Więc to jednak był on . Myślałam , że jest on inny niż pozostali z jego rodziny . Lekko wystraszona wróciłam do domu . Zaparkowałam samochód i wysiadłam z niego . W kuchni świeciło się światło a w oknie zawitał Sean . Szybko weszłam do domu i stanęłam w progu kuchni . 
- Spotkałam dziś młodego Walkera ... I niechętnie mówię iż jest on alfą .- Jęknęłam cicho . Widząc wyraz twarzy Seana wiedziałam wszystko . Szykowała się żeś ... 

2 komy = NEXT 

Rozdział I

  Niektórzy ludzie uważają życie za wieczną i ciągnącą się w nieskończoność monotonię. Uważają , że dar otrzymany przez Boga jest im zbędny bo nie potrafią go odpowiednio wykorzystać. Tacy ludzie nie wierzą w siebie , nie wierzą w to co potrafią zrobić . Często odbierają sobie życie , dlaczego ? Bo nie mają siły na dalsze problemy czy smutki . Nawet jeśli życie niektórych jest pasmem niepowodzeń , powinni wierzyć , że nadejdzie taki dzień w którym wszystko się zmieni . Na lepsze . 
 Szum , warkot silnika , pisk opon . Mojej czarne jak smoła Ferrari F430 zaparkowało na szpitalnym parkingu dla personelu . Był to mój drugi tydzień na stażu w tym szpitalu . Chciałam pomagać ludziom . Jednak dwa kierunki studiów i praca nie biegły ze sobą w parze . Brak jakiegokolwiek czasu dla siebie lub na naukę . Medycyna i prawo , tak studiowałam właśnie to . 
- Dzień dobry Dr.Tony .- Delikatny uśmiech wpłyną na moją bladą twarz , Tony był wysokim dwudziestodwuletnim doktorem , każda pielęgniarka czy lekarka wzdychały na jego widok .Prócz mnie .Wyminęłam go zgrabnie i weszłam do szpitala , wiedziałam , że odwrócił się za mną . Zawsze to robił . Po przywitaniu się z wszystkimi pracownikami ,weszłam do pomieszczenia lekarskiego . Ściągnęłam z siebie skórzaną kurtkę w kolorze beżowym a wysokie czarne botki zamieniłam na szare balerinki . Otworzyłam swoją szafę i chowałam do niej swoje rzeczy , widząc swój kitel zaśmiałam się cicho . Był wyjątkowo paskudny . Po ubraniu go przejrzałam się w małym lusterku , nie miałam zwyczaju zapinania ,, płaszcza '' pod szyje , wolałam by był on rozpięty . Rozpuszczone włosy zebrałam w wysokiego kucyka .
- Camille , proszę podpisz się liście obecności .- Wysoka starsza kobieta podała różne papiery i długopis , podpisałam się i wyszłam z pokoju lekarskiego . Wszyscy traktowali mnie jak ,, lekarza '' znałam się na medycynie , anatomię miałam w małym palcu . Wchodząc do przychodni ujrzałam swojego starszego brata z rozciętym łukiem brwiowym . 
- Sean !! Coś ty znowu zrobił ?! - Cały Sean , wiecznie wdaje się w bójki i zamieszania . Jednak był moim starszym oraz kochanym bratem . Podeszłam do niego i spojrzałam , był totalnie pijany.
- Doktorze mogę się nim zająć ? - Spojrzałam na Tony'ego który właśnie wypełniał jego kartotekę .
- Oczywiście .. - Uśmiechną się i wyszedł . Odprowadziłam go wzrokiem , kiedy zamkną drzwi uderzyłam lekko Seana w twarz . 
- Hej !! Obudź się .. - Warknęłam lekko , on zachowywał się jak by miał chorobę sierocą . 
- Ooo ... Cami , co tu robisz ? - Spojrzał na mnie , mówił w tak dziwny sposób , że miałam ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem , zawsze mnie rozbawiał . Wyciągnęłam z szafki igłę i nić . 
- Połóż się zaszyję ci to .- Wykonywał każde moje polecenie . Powoli i ostrożnie zaszywałam mu ranę , przy okazji wyciągnęłam z niej maleńki kawałek szkła . 
- Zostanie Ci blizna i to spora .- Westchnęłam zalepiając szycie . Podniósł się i przytulił mnie mocno . 
- Dziękuje kochana siostrzyczko , była byś tak miła i odwiozła mnie do domu ? - Spojrzał na mnie  z uśmiechem na twarzy . 
- Nie ale trafisz na izbę wytrzeźwień .- Złapał się mnie w tali i wstał . - A w domu będzie Cię czekać reprymenda .- On tylko pokiwał głową . Zaprowadziłam go na izbę wytrzeźwień , od razu zasną , w butach w kurtce . 
Wracając na odział spotkałam nieziemsko przystojnego bruneta , kręcone włosy i te zielone oczy. Udając , że go nie zauważyłam weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerem ''4'' [...] 
23.45 Powoli zamykają się drzwi od sali operacyjnej , operacja się nie udała . Pięcioletnia dziewczynka z wylewem krwi do mózgu nie przeżyła . Ściągnęłam kitel ochronny czepek i rękawiczki . Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w płaczu , to już druga osoba której nie udało się uratować w ciągu tych dwóch tygodni odkąd tu pracuje . Widziałam , że nikt nie ma odwagi podejść do mnie i coś powiedzieć . Po kilku minutach pozbierałam się i poszłam do pokoju lekarskiego . Zostałam sama na piętrze . Otworzyłam szafę i zaczęłam sie ubierać , nagle z korytarza dobiegł głośny szum . Wyjrzałam przez drzwi jednak nikogo nie zobaczyłam . Po zamknięciu drzwi odwróciłam się po kurtkę . Wszędzie było bardzo cicho , ubrałam się i sięgnęłam po torebkę . Za moimi plecami usłyszałam delikatne stukanie , odwracając się o mało nie dostałam zawało . Mike . Od razu podbiegłam do niego i przytuliłam . Mike był wampirem jednak polował na ludzi którzy nie mieli żadnych szans na przeżycie . Ostatnio wyjechał do Moskwy na 3 miesiące, nie chciał powiedzieć w jakim celu . 
- Stęskniłam się ..- Szepnęłam mu do ucha .  Był moim najlepszym przyjacielem . 
- Uwierz mi , że ja też .- Objął mnie w tali i podniósł do góry . Staliśmy przytuleni przez kilka chwil. 
- Odwieźć Cię do domu ? - Spojrzał na mnie szarmancko otwierając przede mną drzwi .
- Tym razem to ja Ciebie odwiozę . - Puściłam mu oczko i zamknęłam pokój . Objął mnie ramieniem i w pół minuty znaleźliśmy się przy wyjściu . Jego rodzina była zaprzyjaźniona z moimi rodzicami . Wiedzieliśmy kim są , czym się żywią . Oni jak i my mieliśmy wspólny cel . Wymordować wilkołaki , co do jednego istnienia . Kilkanaście tysięcy lat temu jeden wilkołak imieniem Joe prawie tydzień mordował wampira i człowieka . Długo i boleśnie [...]
W niecałe 15 minut znalazłam się pod swoim domem . Normalnie jechałabym 30 minut . Mieszkałam daleko od szpitala i nigdy tak szybko nie jechałam , mimo tego , że mam w swoim posiadaniu Ferrari .
- Zostaniesz z nami ? - Spojrzałam na niego wychodząc z samochodu .
- Nie dzisiaj Cami .. Mam robotę .- Szepnął i ucałował mnie w czoło . Widziałam tylko jak znika w ciemnościach . Po znalezieniu kluczy , weszłam do domu . Pstryk, pstryk ! Nie było światła . Znając na pamięć położenie długiego korytarza , położyłam torebkę na szafce koło drzwi . Kiedy się odwróciłam ujrzałam w oddali parę pomarańczowych ślepi . Czułam jak serce w mojej piersi zabiło szybciej a oddech przyspieszył . Z końca korytarza dobiegało warczenie . Wilkołak . Jak on się tu znalazł !? Stojąc tyłam do drzwi , złapałam klamkę i szybko wybiegłam z domu . 

- Mike !! - Krzyczałam na tyle głośno by mnie usłyszał . Mógł być już w domu lub na końcu miasta .
   Zatrzymałam się na drzewie które rosło przy chodniku . Widząc jak potężny czarny wilkołak wychodzi z mojego domu i zaczyna biec w moją stronę , uroniłam jedną łzę . O dziwo zatrzymał się i spojrzał na mnie , czułam jego oddech na swoim prawym policzku . Nagle cofną się i po prostu uciekł . 
- Hej , nic ci nie jest . Jesteś cała ?! - Widząc Mika ulżyło mi , przytulił mnie i pogłaskał po włosach .  Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową . Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam jak ten sam wilkołak patrzył na nas i odbiega . 
- Mogę dziś nocować u ciebie ? - Spojrzałam na niego zapłakana .
- Jasne .- Wziął mnie na ręce i pobiegł do swojego domu . W środku nie było nikogo , tylko on i ja . Dał mi swoją koszulę , ręcznik i wszystko to co było potrzebne . Zasnęłam dopiero nad ranem kiedy Mike wrócił do domu [...]