środa, 29 maja 2013

Rozdział II

   Otulona w flanelową pościel , spałam w łóżku Mike. Ciepłe promienie słońca ogrzały moją twarz budząc mnie przy tym . Około 2:34 , Mike wrócił do domu . Ubrana tylko w białą i zadurzą koszulę przyjaciela , zeszłam po schodach do kuchni . Nie oczekiwałam pełnej lodówki jedzenia ale pomarzyć można . Otwierając ją uderzył mnie zapach krwi ,  a potem kolor . Na pułkach  poukładane były woreczki z płynem . Po plecach przeszły mi ciarki .   Szybko zamknęłam lodówkę .
- Straszne nie ? - Uśmiechną się złośliwie i musną mój policzek na powitanie .- Jak się czujesz ? Wiem , ze nie mogłaś zasnąć .. - Oparł sie o ścianę i spojrzał na mnie . Jego brazowe oczy potrafiły zajrzeć w głąb duszy i dowiedzieć sie co leży danej osobie na sercu .
- Lepiej ... Zastanawia mnie jedno , kim był ten wilkołak . Tylko samce alfa maja pomarańczowe ślepia . - Przeczesałam dłonią swoje długie włosy spoglądając na przyjaciela .
- Nie mam pojęcia ale on nie wróży nic dobrego .  Myślisz ze to Walker znów dał o sobie znać ? Przecież połowa ich rodziny nie żyje . Wymordowałem ją z kuzynką Veronica i jej rodzeństwem , szkoda , że nie żyją . Tylko ona przeżyła . -Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na niego . 
- Masz coś do picia , prócz krwi ? - Przetarłam dłonią czoło . Widząc jak kiwa przecząco głową , załamałam się . Spojrzałam na srebrny zegarek na jego ręce wskazywał 10:45 a na 10:55 mam zajęcia ! 
- Mike wyświadczysz mi przysługę ? Podrzucił byś mnie teraz do domu ? - Spojrzałam na niego błagalnie. Kiedy się uśmiechną ucałowałam go i pobiegłam do jego pokoju . Szybko ubrałam się w wczorajsze ciuchy i zbiegłam z powrotem do niego . Wziął mnie na ręce i w niecałą minutę był pod moim domem . Chcąc wejść do środka zablokował mi wejście .
- Poczekaj chwilę ... - Wampirzym tempem obleciał cały dom . - Czysto , obawiałem się , że ktoś mógł u Ciebie zostać .- Puścił mi oczko i zniknął . Weszłam do domu , pozbierałam wszystkie ważne notatki , wzięłam prysznic i ubrana wybiegłam z domu. Szukając w pośpiechu kluczy od samochodu rozsypałam zawartość mojej torebki na podjazd . Schowałam twarz w lewą dłoń i westchnęłam cicho . Po pozbieraniu całej zawartości , wsiadłam do Ferrari i odjechałam . Na studencki parking zajechałam około 10:59 . Bez problemu znalazłam aulę w której siedziała garstka studentów . Zdziwił mnie brak wykładowcy . Szybko skierowałam się na swoje miejsce . Dwa rzędy wyżej siedział chłopak którego widziałam w szpitalu , bez słowa usiadłam i czekałam na zajęcia . Po kilkunastu minutach wykładowca łaskawie się zjawił . 
- Witam was , dzisiaj poćwiczymy pracę w dwuosobowych grupach . Proszę ty z nią a ty z ... - Wykładowca był znanym i szanowanym lekarzem , znał mnie i do bardzo dobrze , gdyż właśnie w jego szpitalu  pracuję.
- A Pani Styles z .... o proszę z Panem Walker .- Kiedy wymówił nazwisko i wskazał na chłopaka za mną , po ciele przeszły mi ciarki . Nie , to niemożliwe . U nich połowa rodziny została wymordowana ! Spojrzałam za siebie , na jego twarzy widniał ironiczny uśmiech . 
- Przepraszam a czy jest możliwość pracowania samemu ?- Spytałam człowieka z nutą nadziei . 
- Niestety nie .. - Mrukną na tyle głośno , że echo doszło prawie , że na koniec auli . Chłopak wstał z swojego miejsca , przeszedł dwa rzędy i usiadł koło mnie .
- Jestem Chris Walker .- Wyciągną dłoń ku mnie , starałam się opanować . Uśmiechnęłam delikatnie i podałam mu dłoń .
- Camille Styles .- Uścisnął moją dłoń. Była wyjątkowo ciepła , powiedziała bym że nawet gorąca . Bez wątpienia odziedziczył on po swoich przodkach gen wilkołaka .Odwróciłam głowę w stronę wykładowcy , czułam na sobie wzrok młodego Walkera . Przyglądał mi się . 
- Razem z partnerem , wymienicie mi wszystkie organy oraz układ kostny człowieka .Oczywiście bez pomocy podręczników . - Zawołał i usiadł za biurkiem . Banał ! Nic łatwiejszego . 
- Więc od czego zaczynamy ?- Spojrzał na mnie i uśmiechnął się wyjątkowo miło .
- Ymm , od układu kostnego . - Mruknęłam szukając długopisu w torbie . Świetnie zapomniałam go dziś zabrać . Podniosłam głowę i westchnęłam cicho .
- Proszę .. - Podsunął mi długopis , jaka by czytał w moich myślach .
- Dzięki ..- Uśmiechnęłam się i od razu zabraliśmy się do pracy . Po kilku minutach zapomnieliśmy , że nasze rodziny toczą walkę na śmierć i życie a my jesteśmy wrogami . Śmieliśmy się razem , rozmawialiśmy ... Tak naprawdę okazał się świetnym , szarmanckim i miłym chłopakiem . Po skończonych zajęciach , odprowadził mnie do samochodu . 
- Ooo , nieźle . Twoje ? - Spojrzał na mnie wskazując gablotę . 
- Tak .- Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy . Byłam dumną posiadaczką Ferrari . Nagle przypomniało mi się , że mój brat dalej znajduje się w szpitalu . 
- Mam takie pytanie , dała byś mi swój numer ?- Wyraźnie był lekko zakłopotany . 
- Jasne ..- Lekko zarumieniona podałam nr swojego telefonu . On kiwną i odszedł . Weszłam do samochodu i spojrzałam na uczelnię . Znajdowała się ona dosłownie naprzeciw lasu . Jaki człowiek budował by uczelnie tuż obok lasu ? Zaśmiałam się sama do siebie . Spojrzałam jeszcze raz na uczelnię , moją uwagę przykuł Walker idący w stronę lasu . Po chwili przeobraża się on w potężnego ,czarnego wilka o ... pomarańczowych ślepiach . Zamurowało mnie . Więc to jednak był on . Myślałam , że jest on inny niż pozostali z jego rodziny . Lekko wystraszona wróciłam do domu . Zaparkowałam samochód i wysiadłam z niego . W kuchni świeciło się światło a w oknie zawitał Sean . Szybko weszłam do domu i stanęłam w progu kuchni . 
- Spotkałam dziś młodego Walkera ... I niechętnie mówię iż jest on alfą .- Jęknęłam cicho . Widząc wyraz twarzy Seana wiedziałam wszystko . Szykowała się żeś ... 

2 komy = NEXT 

4 komentarze: