środa, 3 lipca 2013

Rozdział IX

  Pięciogodzinna podróż z Londynu do Durham wykańczała mnie . Zaparkowałam pod domem , na dworze panował mrok , Wyjęłam ciężkie walizki oraz torby z bronią . Czułam się okropnie , nie dość , że bolała mnie głowa oraz szwy na szyi to jeszcze obwiniałam siebie za całą tą sytuację . To przeze mnie , jak jej tam było ... Cler ? Pojawiła się w mieście . Otworzyłam drzwi i postawiłam walizki w korytarzu . Zamknęłam drzwi i od razu pobiegłam do starego pokoju mamy . Strasznie za nią tęskniłam . Już dawno zapomniałam , że była alkoholiczką i ćpunką . Kochałam ją , wiem że nie mogłam się pogodzić z jej śmiercią . Wchodząc do pokoju , opadłam bezwładnie na łózko [...]
  Nie mam pojęcia ile dni tak przeleżałam , nie miałam ochoty na nic . Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, 30 czerwca godz. 22:10 ... Leżałam już prawie 6 dni , z małymi przerwami do łazienki czy coś zjeść . 6 dni . Właśnie dziś powinnam pozbyć się szwów . Niechętnie podniosłam się z łóżka i chwiejnym krokiem doszłam do łazienki . Stając przed lustrem ujrzałam mizerną twarz : cienie pod oczami , rozmazany makijaż od płaczu , rozczochrane włosy .. Masakra ! Powoli oraz ostrożnie zaczęłam pozbywać się szwów . Oblałam szyję zwykłą wodą i delikatnie powycierałam . Wyglądało to dobrze . Umyłam twarz , rozczesałam włosy . Jednak musiałam wziąć prysznic . Czując jak lodowata woda biczuje moje ciało , od stóp przeszły mi ciarki . Po owinięciu się w ręcznik . Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni . Byłam strasznie głodna ale w lodówce pustka .. Wychodząc na korytarz , zabrałam jedną walizkę na piętro . Po drodze zsuną się ze mnie ręcznik i .. musiałam iść naga . Nie przeszkadzało mi to , wiedząc iż jestem sama . Wyciągnęłam z walizki stary za duży szary sweter , czarny stanik a do kompletu czarne damskie bokserki . Splotłam włosy w niesfornego koka . Wyciągnęłam również mojego czarnego netbooka . Sprawdzając pocztę ujrzałam wiadomość od nieznanej mi osoby .
,, To samo może stać się z tobą '' Pod tematem zamieszczony był film, po chwili wahania włączyłam go . Szybko tego pożałowałam . Związana Veronica oraz jeden z rodziny Chrisa wili się z bólu na starych drewnianych krzesłach . Znajdowali się w ciemnym pomieszczeniu , może w piwnicy ? Twarz Veronici mówiła sama za siebie , wysunięte kły , przekrwione oczy i ten zgorzkniały wyraz twarzy . Nagle do Walkera podeszła blondynka ... Cler . Czarownica która znienawidziłam .
- Wiem , że nie jesteś wampirem ale wybacz mi . Nie mam takiej siły by wyrwać Ci serce z piersi .- Po tych słowach wbiła osikowy kołek w miejsce gdzie znajdowało się serce Walkera . Zakryłam dłonią usta . Po ciele ponownie przeszły mi dreszcze . Dla poprawy skręciła mu jeszcze kark .
- Pora na ciebie wampirzyco ..- syknęła i chwyciła za drugi kołek . - Niestety nie dostaniesz dwóch życzeń .- Uśmiechnęła się chamsko i przebiła jej pierś kołkiem . Z moich oczu popłynęły pojedyncze łzy. Jej twarz posiniała jeszcze bardziej , wszystkie żyły były uwidocznione . Jednak Veronica jeszcze żyła , co oznaczało , że Cler spudłowała .
- Oj przepraszam najmocniej nie trafiłam . - Wyjęła kołek i ponownie wbiła go w jej ciało . Po prostu się nią bawiła . Widząc jak Walker wykrwawia się , wiedziałam jaki ból sprawi to Chris'owi . Nagle zza Veronici pojawił się mężczyzna . Przyłożył tasak do jej szyi a Cler kołek w odpowiednie już miejsce . Blondynka kiwnęła głową i w tym samym czasie mężczyzna podciął gardło Ver a czarownica przebiła jej serce . Veronica nie żyła ... Szybko zatrzasnęłam netbooka i odstawiłam go na bok . Słysząc przeraźliwe drapanie o drewno , skuliłam się w najciemniejszym roku pokoju . Wyjęłam z torebki małą poręczną kuszę i zacisnęłam na niej dłonie . Drapanie ucichło ale na korytarzu oraz schodach rozległ się spory hałas . Nagle drzwi pokoju delikatnie się uchyliły a ja nacelowałam na nie kuszą ... Kiedy do pomieszczenia wszedł Chris z dwojgiem innych wilków , odrzuciłam kuszę i podbiegłam do niego . Widząc jego twarz , znów uroniłam jedną łzę . Cieszyłam się , że go widzę jednak byłam na niego zła . W końcu , wyjechałam z Londynu ze względu na niego . Na jego twarzy widniał ból , strach oraz troska . Rzuciłam mu się na szyję , objął mnie w tali i przytulił mocno do siebie . Czując jego ciepło uśmiechnęłam się delikatnie .
- Czemu wyjechałaś ? Dlaczego .- Głos mu drżał .- Chcesz , żebym wylądował znowu w szpitalu ? Z zawałem serca ? - Zaczął płakać , w momencie i ja zaczęłam . Strasznie za nim tęskniłam oraz bałam się o niego .
- Jak mnie tu znalazłeś ? - Jęknęłam , z moich oczu płynęły łzy .
- Zawsze i wszędzie Cię znajdę . Choć by w odległym kraju . - Jego uścisk się pogłębiał .
- Kocham Cię ... - Szepnęliśmy oboje , w tym samym czasie . Spojrzał na mnie , ujął moją drobną twarz w dłonie i pocałował delikatnie . Spostrzegłam ,że zostaliśmy w pokoju sami .
- Chris ..? - Musiałam przerwać tą cudowną chwilę . - Wie .. Wiesz .. Co .. Sięę .. Stało..ło ? - Znów mnie przytulił i szepnął mi do ucha .
- Spokojnie , powoli ..- On też powstrzymywał łzy .
- Twój kuzyn i Veronica .. Oni , nie żyją .- Oparłam głowę o jego ramię . Jego klatka piersiowa unosiła się gwałtownie , stawał się coraz bardziej cieplejszy . Spojrzałam na niego , on zaś zacisną oczy i dolną wargę .
- Nie chcę dziś o tym myśleć ..- Ujął mnie w tali i podniósł do góry , zaplotłam nogi wokół jego bioder , położyłam dłonie na jego ramionach i obdarowałam go francuskim pocałunkiem . Odwzajemniał każdy najmniejszy gest , każdy dotyk czy spojrzenie . Zachwiał się i uderzył z plecami w lustro . Szkło błyskawicznie roztrzaskało się na miliony maleńkich kawałków . Za pewne nic nie poczuł , objęłam go za szyję . Po chwili znajdowaliśmy sie na łóżku . Zaczął pieścić moją szyję delikatnymi pocałunkami . Błądził dłonią po moim prawym udzie.

2 komy = NEXT 

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział VIII

Niecierpliwość , strach , obawa ..
Przez całe trzy dni , siedziałam na łóżku czekając na Veronicę czy Chrisa . Bałam się o niego , ani jednej wiadomości czy znaku życia [...]
  Mając dosyć ciągłego czekania wstałam , wykonałam poranną toaletę i ubrana oraz uczesana wyszłam z domu . W drodze do szpitala ujrzałam w oddali sforę wilków . Zatrzymałam Ferrari i wysiadłam z samochodu . Sfora biegła przed siebie , bez alfy . Westchnęłam głośno i wróciłam do środka . Na skrzyżowaniu , na sygnale jechała karetka . Nie zważając iż mam czerwone światło , ruszyłam za nią . Wyglądało to jak bym ścigała karetkę . Po kilkunastu minutach zatrzymałam się pod izbą przyjęć . Ze środka karetki wyciągnęli młodego chłopaka , bardzo mi znajomego . Nagle zamurowało mnie , na noszach do środka zanieśli nieprzytomnego Chrisa . Szybko pobiegłam za ratownikami .
- Co mu jest ?! - Mówiłam prawie że przez łzy .
- Pogruchotany staw barkowy oraz kość promieniowa . Połamane 4 żebra.- Wymieniał .
- Okey , zawieście i przygotujcie go do operacji . Natychmiast ! .- Rozkazałam im [...]
Wyszłam z sali operacyjnej  pełna satysfakcji . Może jakieś kilka minut a jego kości zrosły by się nie równo i trzeba by było łamać je ponownie . Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie , za kilka godzin będzie mógł biegać oraz zmieniać się w wilka . Ściągnęłam z siebie zakrwawiony kitel i rękawiczki .
- Może chcesz kawy ? - Tony podszedł do mnie i kucną przede mną .
- Nie dzięki ... - Mruknęłam i przeczesałam dłonią włosy . Wstał poklepał mnie po ramieniu i wyszedł , zostałam sama . Po kilku minutach wywieziono Chrisa na salę . Wstałam i szybko poszłam za nimi [...]
  Leżał nieprzytomny , nieruchomy . Wyglądał jak by nie żył , jednak jego klatka piersiowa unosiła się . Powoli się wybudzał , odzyskiwał przytomność .
- Chris ... Jak się czujesz ? - Wyszeptałam przez łzy , nie wiem czemu czułam się winna .
- Bolą mnie żebra ..- Wyjąkał i spojrzał . - Przepraszam , przepraszam , że nie odezwałem się przez te dni.- Strasznie się jąkał .
- Powiedz mi tylko gdzie byłeś ? - Spojrzałam mu w oczy .
- W Australii .- Powiedziawszy to zamkną oczy i westchną głośno . Boże !! Co on robił w Australii .
-  Będziesz musiał tu posiedzieć z 5 dni . Nie możesz wzbudzać podejrzeń . - Szepnęłam . Kiwną tylko głową , ucałowałam go w czoło i powoli wychodziłam z sali . On zaś złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie . Oznaczało to że jego bark jest już sprawny . Zrozumieliśmy się bez słów. Wpił się w moje usta , pocałunek był długi ale namiętny . Tęskniłam za nim , mimo tego że nie znamy się długo . Pocałowałam go ostatni raz i wyszłam z sali . Skierowałam się w stronę łazienki . Zamknęłam drzwi na klucz i stanęłam przy lustrze . Spojrzawszy na swoją szyję , szybko oderwałam plaster . Moja szyja wyglądała koszmarnie , jednak blizny będą długie lecz nie grube . Tony świetnie mnie '' załatał '' . Wyciągnęłam z apteczki pod umywalką wodę utlenioną i przemyłam sobie nią szyję . po osuszeniu jej wyszłam z łazienki i podbiegłam do 16 w ciąży . Przy jej drzwiach panowało spore zamieszanie .
- Przepraszam , kim pan jest ?- Spojrzałam na starszego mężczyznę który usiłował dostać się do ciężarnej .
- Jestem jej ojcem , bo co ?! - Nie dość że mnie opluł co jeszcze był pijany . Mimo starań ochrony , człowiek wbiegł do pacjentki , zaczął nią szarpać i krzyczeć. Ochrona wywróciła go i wyprowadziła za drzwi .
- Zapłacisz za to , zobaczysz zniszczę Cię . Będą musieli cię całą pozszywać .- Wydarł się na mnie , zdenerwowana uderzyłam go w twarz . Człowiek upadł na ziemie , z jego wargi uleciała stróżka krwi .
- Od kiedy Pani Doktor jest tak silna ? - Tom , potężny ochroniarz ukłonił się  i zabrał go z podłogi . Zdenerwował mnie ten człowiek .
 Okło 21:38 ponownie zajrzałam do Chrisa, spał . Wyglądał tak niewinnie . Jego bujne loki bezwładnie opadały mu na twarz . Słysząc jego równomierny puls , ulżyło mi . Znajdowałam się na 5 piętrze , na oddziale intensywnej terapii .Byłam tu  jedyna wśród lekarzy . Wyszłam z jego sali i zmierzałam pustym korytarzem do pokoju lekarzy . Nagle zza rogu pojawiła się postać młodej dziewczyny , gwałtownie zatrzymałam się i bacznie obserwowałam osobę idąca w moja stronę .
- No proszę Camille Styles lekarzem ... Praktykującym lekarzem .- Głos dziewczyny przeciął grobową ciszę . - Według mnie już dawno powinnaś leżeć w trumnie , zakopana kilka metrów pod ziemią . -  Pogardę w jej głosie usłyszał by nawet największy kretyn . - Jakim cudem ty jeszcze żyjesz , Mike musiał źle wykonać moje polecenie . .- Jęknęła cicho . Stałam jak zamurowana , bałam się . 
- Tak poza tym jestem Cler ... - stanęła przede mną i wyciągnęła ku mnie dłoń z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy . Coraz trudniej było mi oddychać , jak by ktoś zaciskał na mojej szyi dłonie . To ona , jej wzrok .. Była czarownicą . 
- Ostrzegam Cię , odejdź od Chrisa albo już nigdy nie zobaczysz Seana , Veronici , Mike'a . A wilk swojej rodziny... - Warknęła i pogłębiła mój ból , jęknęłam cicho a ona odeszła w ciemności . Opadłam na podłogę , z moich oczu popłyną potok łez . Miałam już tego dosyć . Szybko wstałam i pobiegłam do sali Walkera . Nie chciałam go budzić , podeszłam cicho do jego łóżka , ucałowałam go w policzek i pośpiesznie wyszłam . Przebrałam się w swoje ubrania i dosłownie wybiegłam ze szpitala . Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu . Nie wyłączając silnika , weszłam do piwnicy . Spakowałam całą broń do dwóch toreb, połowę ubrań  . Emocja brały nade mną górę . Usiadłam na podłodze zapłakana . Czemu to musiało spotkać akurat mnie . Po spakowaniu toreb do bagażnika ruszyłam przed siebie . Miałam zamiar wyjechać do małego domku  zostawionym mi w spadku po mamie . Zawitałam jeszcze u Walkerów .
- Czego tu chcesz ? - Spojrzała na mnie najstarsza z sióstr . 
- Czarownice ... Pojawiły się w mieście , uważajcie na nie .- Jej twarz przybrała wystraszony wyraz . Pokiwała szybko głową .
- Dziękuje .. - Ewidentnie się wystraszyła . Zamknęła drzwi a ja udałam się w dalszą podróż 

1 kom = NEXT

UWAGA !!

MOJA KUMPELA POSTANOWIŁA ROZPOCZĄĆ PROWADZENIE BLOGA O Harrym S ORAZ o Niallu H I KILKU INNYCH OSOBNIKACH . JEDNAKŻE OWE OPOWIADANIE NIE BĘDZIE ZWYCZAJNE , BĘDZIE ONO FANTASTYCZNE .CHCIAŁABYM WAS PROSIĆ O ODWIEDZANIE ORAZ KOMENTOWANIE ROZDZIAŁÓW A OTO BLOG -http://she-was-warm.blogspot.com/

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział VII

Ciepło , bezpieczeństwo , ochrona ...
Budząc się otulona we flanelową pościel w swoim pokoju , delikatnie się uśmiechnęłam . Jednak ból szyi promieniował na całe ciało , przez co czułam się osłabiona . No tak i mniejsza ilość krwi w organizmie . Ledwo podniosłam się z łóżka , chwiejnym krokiem zawitałam w łazience . Odwinęłam bandaż , który powoli uwierał moją biedną szyję . Plaster przesiąkł krwią . Szybkim ruchem , pozbyłam się go . Zakryłam dłonią usta widząc co się dzieje na danym miejscu . Szew był bardzo precyzyjnie i starannie wykonany . To była robota Tony'ego . Moje ciało zalała fala chłodu , zmarzłam . Powoli opierając się o różne przedmioty zeszłam do kuchni gdzie trzymamy apteczkę .
- Zerwałaś plaster ... - Głos Chrisa przeciął grobową ciszę . Delikatnie się wystraszyłam .
- Widziałaś ranę czy poczułeś ,, odór '' krwi ?- Spytałam , grzebiąc w opatrunkach .
- Poczułem .- Moje serce zabiło szybciej kiedy usłyszałam jego kroki . Po znalezieniu odpowiedniego plastra odłożyłam pojemnik na swoje miejsce . Spojrzałam na Chrisa który zmierzał w moim kierunku z kawałkiem ręcznika kuchennego .Staną na przeciw mnie i delikatnie starł coś z mojej szyi . Musiałam za mocno naprężyć szyję , ponieważ z szwów pociekła stróżka krwi .
- Proszę zaklej to , ten zapach nie jest przyjemny .- Zmarszczył nos i zabrał od mnie plaster . Odgarną dłonią moje włosy , nie spuszczając ze mnie wzroku . Przeszła mi gęsia skórka . Każde jego spojrzenie wyrażało co innego np, współczucie , czułość , niewinność ... A ten ? Sama nie wiem . Powoli i delikatnie nakleił go na moją szyję .
- Zaraz wrócę .- Szepną wychodząc z domu . Ujrzałam tylko jak zmierza za dom . Kuchenne okno było naprawdę duże więc ujrzałam go od pasa w górę . Westchnęłam cicho i oparłam się o blat stołu . Wydawał się inny od reszty rodziny , odbiegał od nich . Czuły , współczujący , zawszę uśmiechnięty . A oni , gotowi zabić za 15 minut . Widząc jak wraca odetchnęłam z ulgą .
- Coś się stało ?- Potarłam dłońmi ramiona .
- Nie nic . Wydawało mi się ..- Oblizał zmysłowo usta i spojrzał na mnie . Za pewne byłam strasznie blada.
- Może coś obejrzymy ? - Zapytałam bawiąc się końcem włosa .
- Ja wybieram film , wiedz , że to będzie horror .- Uśmiechną się szyderczo i pomógł mi dość do salonu . Usiadłam na sofie i nakryłam się po uszy kocem . Chris kucną przy DVD i szperał w płytach .
- Mam ! ,, Nienarodzony ''! Może być ? - Odwrócił się w moją stronę .
Trzęsłam się z zimna , mimo to iż byłam otulona kocem .
- Chodź ..- Objął mnie ramieniem a ja szybko położyłam się na jego twardych udach . Zrobiło mi się o wiele cieplej . Połowę filmu , przeleżałam wtulona w brzuch Chrisa . Ten film był okropny , spoglądając od czasu do czasu na jego twarz , zauważyłam że lekko się boi .
- Chris ? - Szepnęłam cicho .
- Tak ? - Spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po włosach , co wywołało u mnie cichy pomruk .
- Nie boisz się ? - Przygryzłam dolną wargę .
- Nie ... Wcale - pokręcił niepewnie głową . Nagle zamkną oczy i schylił głowę .
- Akurat !! - Zaśmiałam się cicho . - Boisz się . Nieprawdopodobne , jedno z najbardziej niebezpiecznych stworzeń na świecie , boi się nierealnego filmu .- Dźgnęłam go pacem po brzuchu . Zaśmiał się cicho .
- Kiedy będę mogła wrócić do pracy ?
 - Co ?! Praca ?! Przecież ty ledwo utrzymujesz się na własnych nogach . - Spojrzał na mnie z wyrzutem i odchylił głowę do tyłu . Podniosłam się i zbliżyłam swoją twarz do jego . Kiedy ponownie na mnie spojrzał nasze twarze dzieliły centymetry .
- Nie mam zamiaru siedzieć bez czynnie .- Mruknęłam niezadowolona patrząc mu w oczy .
- Nie pójdziesz do roboty .. - Szepną . Wstałam z kanapy i powędrowałam do kuchni . Czułam się już znacznie lepiej .Wyciągnęłam beżowy kubek z szafki , nasypałam do niego kawy i czekałam aż woda w czajniku się zagotuje .
( Włączcie sobie )
Zalewając wodę, poczułam gorące dłonie Chrisa na talii . Po ciele przeszły mi ciarki , przymknęłam na chwilę oczy . Słysząc jego spokojny oddech , na moją twarz wskoczył delikatny uśmiech . Powoli obsypywał lewą stronę karku delikatnymi pocałunkami .
- Chris ..- Szepnęłam cicho . Tak szczerze .. ? Było to przyjemne , jeszcze nikt tak czule i delikatnie nie całował mnie po karku . 
- Tak ?- Przerwał swoje poprzednie zajęcie i skierował wargi w stronę mego ucha . Lekko przygryzł jego płatek . 
- Nie przerywaj ..- Odwróciłam się przodem do niego składając na jego ustach na pozór skromny pocałunek . Przyciągną mnie pogłębiając pocałunek . Emanowało od niego niewyobrażalne ciepło . Błądził dłonią po mojej tali wsuwając ją pod bluzkę . Na zmianę obdarowywaliśmy się francuskimi pocałunkami . Bez jakiego kol wiek problemu uniósł mnie i posadził na blacie . Zaplotłam nogi wokół jego bioder i lekko przyciągnęłam do siebie . Objął mnie w tali a ja go za kark . 
- Tu jest dość niewygodnie ..- Jęknęłam cicho odrywając się na chwilę od siebie . 
- Racja .- Wziął mnie na ręce i zaniósł mnie prosto do sypialni . Położył na łóżku i zdjął ze mnie i z siebie bluzki . Poszło nu sprawnie i szybko . Na widok płaskiego brzucha i kształtnych piersi zarumienił się i wrócił do poprzedniego zajęcia. Nagle podniósł się jak poparzony i spojrzał na okno . Zszedł z łóżka i podszedł pod okno . 
- Cami .. Ja ,przepraszam . - Pochylił się nade mną i pocałował czule , otworzył okno i jak by nigdy nic , po prostu wyskoczył .
- Chris !- Krzyknęłam i podbiegłam do okna . Ujrzałam stado wilków czekających na niego , on zaś przemieniając się w locie pobiegł na przód . 
- Uważaj na siebie .. - Szepnęłam , wiedziałam że mnie słyszy . Słyszał na odległość 2 km . Usiadłam na łóżku zastanawiając się co się stało . Wiedziałam już na pewno , że to nie jest zwykłe zauroczenie [...]

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział VI

Obudziłam się w łóżku dziwo w swoim , westchnęłam cicho nie pamiętając nic .Nic z poprzedniej  nocy . Moja głowa pękała z bólu .  Każdy  najcichszy dźwięk był jak głośna orkiestra dente a każde maleńkie światełko jak reflektor skierowany na twarz . Niechlujnie wstałam z łóżka w samej cieniutkiej halce , doczołgałam się do łazienki . Nie zmyty a przede wszystkim rozmazany makijaż , rozczochrane włosy . Koszmar . Zmyłam twarz tonikiem , rozczesałam włosy i ubrałam się  odpowiednio . Dzisiaj pracowałam . Zeszłam do brata który akurat przygotowywał śniadanie .
- Cześć misiek . - Ucałowałam go w policzek .- Mamy może aspirynę ?
- Cześć . Taak mamy . Wczoraj musiałem po was pojechać bo nie byliście w stanie wrócić na nogach do domu . - Mrukną niezadowolony
- Przepraszam .-  Parsknęłam , wrzuciłam tabletkę do wody i czekałam aż się rozpuści . Po wypiciu , wzięłam łyka gorącej kawy .
- Ja uciekam ,cześć  .- Pomachałam mu i szybko wyszłam z domu . Wsiadając do samochodu , poczułam zapach męskich perfum . Wiedząc czyje one są szybko ruszyłam i pojechałam do szpitala .Promienie słońca przedzierały sie do środka samochodu. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do środka . Szybko się przebrałam i zaczęłam obchód .
- Camille , mamy pacjentke z zagrożoną ciążą . Na dodatek chce usunąć . Zajmiesz się nią .-  Rose była wyjątkowo wystraszona i zmęczona , pewnie została na noc.
- Jasne , która sala ?
- 138 ...- mruknęła podając mi papiery pacjentki . Spokojnie weszłam do windy , czytając dokumenty . Dziewczyna nie miała kolorowego życia : rodzice alkoholicy , brat i siostra wielokrotnie skazywani za rozboje itp . Pokręciłam głowa i wyszłam z windy kiedy ta sie zatrzymała . Delikatnie zapukałam do sali i weszłam .
- Witam panią , Pani Noris . Jestem Camille Styles i będę pani lekarzem podczas trwania ciąży .
- Pani doktor ja nie chce tego dziecka .- kobieta mówiła przez łzy,  jej przekrwione białka świadczyły , ze często plącze . Za oknem wydarzył się koszmar . Zaczęło padać a na dodatek burza .
- Ale dla czego ? Jeśli pani usunie , będzie pani bardzo trudno ponownie zajść w ciąże . - z jej oczu popłynęła mała łza .
- Nic pani nie wie . Ojciec mnie zabije jeśli wrócę do domu z dzieckiem . Z jednej strony zależny mi na tym dziecku . - Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .
- Niech pani walczy z ojcem , nawet pani pomogę . jestem na studiach prawniczych , znajdziemy coś na niego . - złapałam ja za rękę , dziewczyna była młoda , miała około 16 lat. Zasnęła po kilku minutach .Po cichu wyszłam z pokoju i zaniosłam jej dokumenty to kartoteki . Weszłam do kuchni dostępnej dla lekarzy i zrobiłam sobie kawę . Ból głowy nie dawał mi spokoju , najgorsze jest to , ze ja nic nie pamiętam . westchnęłam cicho i usiadłam na długiej kanapie . Nagle zrobiło się spore zamieszanie na odział , przywieziono zaćpanego chłopaka , był on dosyć agresywny . Odstawiłam na stolik kubek z napojem i wyszłam z pokoju .
- Co się dzieje ? - Spojrzałam na ćpuna , zachowywał się typowo .
- Nie dostał kolejnej działki , chciał zastrzelić matkę . - Odpowiedział lekarz .
- Hej ... -spojrzałam na niego i potrząsnęłam nim , zaczął na mnie warczeć .- Ogarnij się !! - wrzasnęła na niego i uderzyłam go w twarz ,od razu podziałało . Uspokoił się i zaczął z nami spokojniej rozmawiać . Zabraliśmy go na odział intensywnej terapii . Wychodząc z sali natchnęłam się na Chrisa .
-  Witam . - Uśmiechną się szarmancko .
-  Cześć , co ty tu robisz ? - zaśmiałam się pod nosem i oparłam się o ścianę .
- Przyszedłem cie odwiedzić z wczoraj nie wiele pamiętam .- Jękną cicho .
- Ja też .- Mruknęłam.
- Widzimy się wieczorem ... - szepną i musną mnie wargami w skroń . Przez chwile nawet się nie ruszyłam ,Tony oczywiście widział jak rozmawiam z Chrisem .
- Czyżby pani Styles znalazła sobie chłopaka ? - Spojrzał na mnie jak na dziwadło. Wyminą mnie i szedł zadowolony .
- Doktor był zazdrosny , widzi w tym jakiś problem ?- Nie byłam z Chrisem ale nawet jeśli , to co mu do tego . Zrobił tylko zdziwioną minę i wyszedł z izby . Z zadowolona mina wyszłam ze szpitala i podbiegłam do samochodu . Zabrałam z tam tąnd komórkę którą zapomniałam zabrać . Nagle za szpitalem usłyszałam przeraźliwe krzyki. Szybko pobiegłam tam , a to co zobaczyłam zamurowało mnie . Mike pochylał się nad młoda dziewczyna . Była cala we krwi a jej tętnica byłą rozszarpana .
- Mike !! - Wrzasnęłam na niego , szybko się odwrócił  . Ten widok był przerażający . Zakrwawiona twarz , wydłużone kły ,czerwone oczy ... Uciekł zostawiając kobietę na pastwę losu. Powoli do niej podeszłam i przykucnęłam , w jednym monecie poczułam niesamowity ból który się pogłębiał . On oszalał . Mike przyssał się do mojej tętnicy pozbywając się z mojego organizmu krwi . Stawałam się coraz słabsza. Nagle wampir został ze mnie zrzucony . Ostatkiem sil ujrzałam czarnego wilka i pomarańczowe ślepia [...]
- Camille !! Camille , żyjesz ?! - Słyszałam czyj głos .
-Co jej się stało ?
- Ma rozerwana żyle , zaraz możne eis wykrwawić .
- Zatamujemy krwawienie .- To jedne co udało mi się usłyszeć . Kilka godzin później odzyskałam pełną świadomość , leżałam na szpitalnym łózko podpięta do kroplówki i innych urządzeń . Na mojej szyi przyklejony był druzy plaster , a wokół niego cieniutki bandaż . Podparłam się i oparłam o poduszkę . Pod oknem siedział mój brat i ... Chris . Jego spodziewałam się tu ostatniego . Oboje spali jak zabici .  Cały czas myślałam co opętało Mike , zachowywał się jak nie on . Po cichu wstałam i w swoim ubraniu wyszłam z sali . Na korytarzu spotkałam Tony'go .
- Co z ta zaatakowana dziewczyna ?
- Żyję ale jej stan jest ciężki. - Odpowiedział chwytając dłonie do kitla .-  A poza tym czemu jesteś na nogach straciłaś naprawdę bardzo dużo krwi . W zasadzie powinnaś już nie żyć. * Powoli starał się zaprowadzić mnie do łózka . Usiadłam na nim a Tony wyszedł sali . Pierwszy obudził się Chris i od razu do mnie podszedł .
- Cześć Cami , jak się czujesz ? - Osiadł. Na taborecie kolo łózka .
- Słabo mi troszkę . -  Uśmiechnęłam się mimowolnie i nakryłam kołdra.
- O 19:40 będziesz mogla wyjść , jest dopiero 17:39 . - Westchną i poprawił włosy .
- Nie musisz tu ze mną siedzieć, za pewne masz swoje życie . - wydawało mi się , ze zaczynam , czuć do niego coś więcej .
- Wiesz ... Gdyby nie je zapewne byś sie wykrwawiła . A to przyciągnęło by jeszcze więcej wampirów i zapewne zrobili by sobie z ciebie bufet . - Oboje zaśmialiśmy się cicho .
- Dziękuje , ze nie zostawiłeś mnie tam na pastwę losu . -Ujęłam jego dłoń i kciukiem delikatnie przejechałam po jej powierzchni .Jego policzki zaczerwieniły się a na jego usta wskoczył delikatny uśmiech .
- Straciłaś ok.35% krwi .- mrukną cicho
- Ooo mogło być gorzej . Pewnie zostaną blizny po ugryzieniu .- skrzywiłam się , delikatnie poprawiając bluzkę na sobìe
- Prawa strona twojej szyi jest lekko nadszarpnięta . Ugryzienie było spore i musieli je zszyć .- Wyprostował i spojrzał za siebie .
- Camille ? Matko jak się czujesz ?- Sean ledwo podniósł się z krzesła i podszedł do mnie .
- Słabo , a ty ? - Spojrzałam na niego , wyglądał gorzej niż wczoraj .
- Trzymam się .- Uniósł kącik ust ku górze .- Chris , zabierzesz ją potem do domu ? Robota wzywa .- Wzruszył ramionami . - Cześć myszko .- Ucałował mnie w czoło i szybko wyszedł z sali . Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy . Nagle oblała mnie fala ciepła , Chris delikatnie gładził wierszem dłoni mój policzek . Po ciele przeszły mi dreszcze . Po chwili zasnęłam ...


2 komy = NEXT

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział V

Myślałam ze oszalej , byłam zła . Wręcz wściekła  . Walkerowie sami zaczynają . Zbliżał się wieczór , siedziałam raz z bratem na kanapie w salonie i oglądaliśmy wiadomości .
-Odnaleźliśmy dwie zaginione osoby , zostały one brutalnie zamordowane przez zwierzęta . Ich ciała były zmasakrowane , brak jednej reki czy nogi . Zapewne stado wygłodniałych wilków dało pamiętać. A teraz przerwa na reklamy.-
Obydwoje spojrzeliśmy na siebie .Chciałam się rozpłakać ,miałam dosyć tego co dzieje się dookoła nas . Chris wydawał się inny , może nie miał złych  zamiarów . no a przede wszystkim był zabójczo przystojny .
- Ja wychodzę ,zgłodniałam..  - Veronica zeszła po schodach , spojrzała na Seana i wyszła .Moja głowa opierała się  o kolana tej nie szczęsnej ofiary losu .
- Idź się połóż, widzę  , ze jesteś zmęczony .- Spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie , powoli wstał z kanapy i powędrował po chodach do swojego pokoju . Położyłam się na całej długości kanapy . Zamknęłam oczy i myślałam nad wszystkim co się wydarzyło.  Zawsze spotykałam Chrisa w nieodpowiednim momencie. Może i na mnie się czaił , na pewno był alfą . Bez wątpienia . Pomarańczowe ślepia mówiły same za siebie .  Sean wyglądał jak by pocięli go żyletkami , czy nożami . Ledwo się trzymał na nogach . Jednak nie było śladu ugryzienia .Na pewno nie będzie jednym z nich .
Obróciłam się na prawy bok patrząc w oparcie kanapy , tak nagle wydawało się strasznie ciekawe . Zapewne ciekawsze od całej tej cholernej zadymy. Miałam wyjątkowo ciężkie powieki, opadały i unosiły się . Miały godziny a po Veronice ani śladu . powoli zaczynałam się o nią martwic . Jednak była wampirem , wiedziała jak o siebie zadbać . Nie mgła przecież polować 3 godziny. Nie chętnie podniosłam się z kanapy i podeszłam do okna . na podjeździe leżał bukiet kwiatów . Śmiejąc się cicho wyszłam z domu i ruszyłam ku podjazdowi. Ujęłam kwiaty w dłoń , uśmiechnęłam się delikatnie na widok różowych róż . Delikatny zapach unosił się koło mnie . Odwracając się w stronę drzwi , przestraszyłam się .Chris stal oparty o drzwi z szarmanckim uśmieszkiem na twarzy .
- Dasz wyciągnąć na kawę ? - Powoli zmierzał w moja stronę .
- Wiesz co zajmuje sie pokiereszowanym bratem i czekam na wampirzyce która nie wróciła z ,,obiadu '' - Odparłam przykładając kwiaty pod nos . Zaśmiał sie cicho i schylił głowę 
- Bądź o nią spokojna . Zabawia się wlanie z moim kuzynem . - Parskną miechem i staną na przeciw mnie .
- A brat ? -  spojrzałam na niego złośliwie . Doskonale wiedział , ze się z nim droczę . Najwidoczniej to lubił , powinnam mieć dawno rozszarpana tętnice albo biegać bez jednej ręki
- To na pewno nie moja sfora , wiedział bym . - Szepną
- Okey , wejdź .-Ruszyłam w stronę drzwi po czym szybko je otworzyłam . Wiedząc , ze wszedł , nie oglądałam się za siebie . Włożyłam kwiaty do wazonu i popostawiam je na szafce .Oparłam się o stul i spojrzałam na Walkera . stal nie daleko , bez problemu ujrzałam jego zielone oczy .  Wydawały się niewinne doskonale . widziały jednak wiele .Powoli szedł w moim kierunku , kiedy czułam na skroni jego oddech i widząc ze chce mnie pocałować . Wyślizgnęłam się i pobiegłam po schodach do swojego pokoju .  usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach . ,, Boże co ja robię !! '' pomyślałam . widząc swoje odbicie w lustrze podniosłam się i szybko podbiegłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne ubrania . Rozpuściłam włosy i obejrzałam się w lustrze . Westchnęłam cicho i zeszłam powoli po schodach . Serce waliło mi jak młotem . Kiedy Chris spojrzał na mnie , oniemiał . 
- Wy ... wyglądasz , prześlicznie .- Schował telefon do tylnej kieszeni spodni i wyprostował się . Wyciągną w moją stronę dłoń i uśmiechną się delikatnie . Widząc jego gest zawahałam się lekko , nie pewnie podałam mu dłoń i oboje opuściliśmy dom . Otworzył mi drzwi od czarnego Ferrari . 
- Dziękuje ..- Usiadłam poprawiając spód sukienki . Po chwili siedział koło mnie . Wyjeżdżając spod domu puścił mi oczko . Zapewne na mojej twarzy pojawiły się rumieńce . Jechaliśmy dosyć szybko . Kiedy mój licznik wskazywał 230 km\h lekko się bałam . nigdy nie jeździłam tak szybko , byłam raczej cichą i spokojna dziewczyną , a Ferrari dostałam od Seana . 
Spojrzałam na niego a on zatrzymał się pod znaną wszystkim knajpką [...]

2 komy = NEXT

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział IV

Obudziłam się po jakiś dwóch godzinach , kiedy ujrzałam Mike siedzącego na parapecie dosyć dużego okna , wystraszyłam się . 
- Co tu robisz ?- Przetarłam oczy i usiadłam na środku łózka po turecku . 
- Czekam aż się obudzisz .- Uśmiechną się i nagle znalazł się koło mnie . Opierał brodę o moje kolano , cały czas patrząc na mnie . 
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Uniosłam jedną brew ku górze .
- Jesteś śliczna .- Mrukną przybliżając się do mnie . Czując jego chłodne wargi , po ciele przeszły mi ciarki . Zaczął całować mnie zachłannie , oparł dłoń na moje szyi , kładąc mnie przy tym . Kiedy on znajdował się u góry ja starałam się go obrócić . Jednak bez skutecznie . Zza drzwi mojego pokoju dochodziły przeraźliwe hałasy i krzyki . Żadne z nas się tym nie przejęło . Po chwili drzwi zostały wyważone a do środka wbiegły dwa wilki . Jeden szary a drugi czarny . Chwytając Mike za barki , zrzucili go ze mnie . Zerwałam się i oparłam na łokciach , widziałam jak rozrywają jego ramię oraz lewy bok . Widząc jak czarny wilk przegryza Mike'owi tchawicę uśmiechnęłam się , jak bym to ja kazała wilkom go zabić . Leżał prawie martwy na podłodze . Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki kołek osikowy . Przykucnęłam przy nim , ciężko oddychał . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na moją twarz wskoczył ironiczny uśmiech . Zadałam mu śmiertelny cios [... ]
Podniosłam się z łóżka , po czole spływały mi krople potu . To był najgorszy sen w całym moim życiu . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Wyglądałam jak bym przebiegła maraton . Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam sprawdzić , czy Sean już wrócił . Niestety , cały dom był pusty . Wróciłam do swojego pokoju i otworzyłam na oścież okno . Jakoś dziwnie bolała mnie głowa , wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie niespodzianka . 
- Witam Cię Camille ! - Na moim łóżku siedziała wysoka blondynka , znałam ją . Veronica . W dłoni obracała kluczyki od Porsche  Mike'a. 
- Veronica ?! Co tu robisz ? - Byłam lekko zdziwiona jej obecnością tutaj . Widać Mike zbierał już rodzinę do walki . 
- Ciebie też miło widzieć ..- Uśmiechnęła się od ucha do ucha i wstała z łóżka .- Przyznaj , że nie chciała byś czegoś takiego oglądać . - No tak , już wiem skąd ten sen . To przez nią , ona kontrolowała umysł . Miała jeden z najfajniejszych wampirzych darów . 
- Nie , nie chciała bym .- Mruknęłam i podeszłam do szafy .- Co Cię tu sprowadza ? - Zapytałam grzebiąc w ubraniach . 
- No wiesz ... Szykuje się starcie Walker'ów , Edwards'ów i Styles'ów . Więc jestem , Mike jest teraz w Irlandii  . Prosił mnie był zajrzała do Ciebie . - Wstała i rozciągnęła się . 
- Irlandii , to która jest godzina ? - Spojrzałam na nią zdziwiona , zasnęłam około 12:40 .
- 15:17 długo spałaś , masz może Burbon ? - Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę .
- Wygrzebiesz coś w szafce Seana .- Machnęłam ręką . Nie spodziewałam się tu Veronici , obstawiała bardziej na Shien czy Evelyn  .  Wyciągnęłam z szafy wszystkie potrzebne ubrania i czarną bieliznę , położyłam je na łóżku.Musiałam zamknąć już okno gdyż zaczęło siarczyście padać . Ubrałam się , delikatnie pomalowałam i zeszłam do Veronici . Piła ona Burbon z butelki . Czuła się jak u siebie , i dobrze .
- Ja wychodzę na chwilę .
- O której wrócisz ? 
- Nie wiem .- Wyglądało to komicznie . Jak bym rozmawiała z własną matką . Veronica miała 198 lat . 
- Wróć o przyzwoitej porze . 
- Spokojnie jadę na chwile do szpitala . 
- Przywieź mi proszę torebkę krwi 0 RH- . Moja ulubiona . - Zaśmiała sie pod nosem  . Przewróciłam oczami i pobiegłam do samochodu . Usiadłam na fotelu i zamknęłam drzwi . Deszcz obmywał mój samochód milionami kropelkami wody . Westchnęłam cicho i ruszyłam . Stukanie wody o dach wyjątkowo mnie denerwowało . Bez chwili namysłu włączyłam radio . Na chwilę odwróciłam wzrok od jezdni i podgłośniłam muzykę . Jechałam jakieś 30 minut . W między czasie przestało padać . Zaparkowałam Ferrari i wysiadłam z niego . Weszłam do środka .
- Cześć Moly , słuchaj zostawiłam tu papiery ubezpieczeniowe samochodu . Masz je może ? 
- Tak mam , ale po co one ci były w szpitalu ? 
- Zapomniałam je wypełnić .- Zaśmiałyśmy się obydwie .
- No tak miałaś przerwę to wszystko wypełniłaś .- Potakiwała i podała mi dokumenty . 
- Dzięki .- Odwróciłam się czytając papiery , nagle wpadłam na kogoś .
 - Strasznie przepraszam ... Jęknęłam , widząc Chrisa Walkera zaśmiałam się pod nosem .- Śledzisz mnie?- Zaczęłam zbierać rozsypane dokumenty , Chris schylił się i pomógł mi je zbierać .
- Odwiedzam brata .. - Uśmiechną się i wstał . Spojrzałam w jego zielone oczy . Były piękne , wyglądały jak kwitnąca trawa czy ;iście na drzewach . Żywa zieleń . Podał mi papiery , dotykając przy tym mojej bransoletki .
- Ał ! - Spojrzał na swoją dłoń, widniał na niej poparzony kawał skory a ja zgrabnie go wyminęłam .  Czując jego wzrok na sobie , odwróciłam się i puściłam mu oczko . Na jego twarz wskoczył szarmancki uśmiech . Zadowolona z siebie wróciłam do samochodu i odjechałam .  Zatrzymałam się przy spożywczaku , w domu brakowało jedzenia . Sean zawsze musiał wszystko zjeść . Wyszłam ze sklepu z siatami pełnymi jedzenia . Spakowałam wszystko do bagażnika i ruszyłam przed siebie [...] 
- Co Ci się stało ? - Podrapana twarz , rozdarta koszula a pod nią ślady pazurów .  - Gdzieś ty polazł ?! 
- Walker , to oni zaczęli ..- Jękną z bólu kiedy delikatnie dotknęłam jego zadrapanej szyi . Wyciągnęłam z szafki wodę utlenioną i waciki kosmetyczne . Powoli obmywałam jego rany na twarzy . 
- Możliwe , że zostaną blizny ..- Powiedziałam smutno , rany były dosyć głębokie i szerokie . Veronica musiała wyjść na zewnątrz . Zapach krwi Seana doprowadzał ją do szału . Po oczyszczeniu zadrapań , poszedł się przebrać . Veronica weszła , przez dobre 3 godziny obmyślałyśmy plan działania .

2 komy =NEXT  

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział III

 Szklanka która trzymał Sean wyślizgnęła się z jego dłoni i rozbiła na tysiące maleńkich kawałeczków . Bez słowa zbiegł do piwnicy w której trzymaliśmy różnego rodzaju bronie , to był nasz ,, mały '' arsenał . Wiedziałam ,że się zdenerwował . Będzie to nasza pierwsza bitwa z Walkerami , 15 lat temu jeden z nich zabił naszą matkę . Schyliłam się i powoli zaczęłam zbierać odłamki szkła . Wódka , wszędzie rozpoznam ten odór . Na mojej ręce tworzyła się kupka szkła którą od razu wyrzuciłam [...]
- Trzymaj ..- Podał mi moja ulubioną niegdyś bransoletkę  nasiąkniętą tojadem . Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem . 
- Na wszelki wypadek .- Sam ubrał swoją starą bransoletkę , która dostał ode mnie na 17 urodziny . - Wiesz ilu ich jest ? - Spojrzał na mnie . Pokręciłam przecząco głową . 
- Słuchaj zajmiemy się tym rano , widzę , że jesteś zdenerwowany . Daj spokój , idź spać .- Poklepałam go po ramieniu . Westchną głośno , przeczesał dłonią włosy i wyszedł z piwnicy . Oparłam się o blat stołu i przymknęłam oczy . Otworzyłam je nagle i ruszyłam w stronę szafy z bronią . Nagle przypomniały mi się słowa ojca kiedy uczył mnie szczelać z łuku ,, Zobaczycie Cami będzie najsilniejszą i najlepszą łowczynią z całej rodziny . Jej charakter jest nie do opisania . To właśnie ona wyzwoli naszą rodzinę jak i Edwards'ów od wilkołaków ''. Uśmiechnęłam się czułam jak w moim oku kręci się maleńka łza . Szybko ją wytarłam i wróciłam do poprzedniego zajęcia . Załadowałam około 34 magazynków , naostrzyłam 10 noży i wygrzebałam ok. 27 kusz i strzał . Wyglądałam jakbym wygrzebała się z ziemi . Zmęczona wyszłam z piwnicy , zamykając ją na kłódkę . Poszłam prosto do swojego pokoju . Przygotowałam sobie piżamę , na szczęście jutro zostaje w domu . Zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy i skierowałam się w stronę łazienki . Zrzuciłam z siebie ubranie i wpakowałam je do pralki . Weszłam pod prysznic . Gorąca woda obmywała moje ciało , do tego malinowy żel pod prysznic sprawiał , że zapomniałam o wszystkim . Ta sielanka nie trwała długo . Po 15 minutach owinięta tylko w ręcznik wyszłam z łazienki i na palcach pobiegłam do pokoju . Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku . Ubrałam czarną bluzkę na ramiączkach i szare damskie bokserki . Na mojej prawej łydce widniał ślad po ugryzieniu , ugryzieniu wilkołaka . Gdyby nie mój ojciec i dwoje kuzynów była bym teraz jedną z nich . Blizna była szarpana więc miała kilka centymetrów . Westchnęłam i opadłam na łóżko [...]
  Obudził mnie głośny huk , odkryłam się i zbiegłam po schodach do kuchni . 
- Co się stało ?- Spojrzałam na Seana który trzymał się za głowę .
- Spadła mi patelnia ... - Zaśmiał się cicho , podeszłam do niego i zaczęłam okładać go pięściami po ramieniu 
- Wystraszyłeś mnie ! - Warknęłam , on się po prostu śmiał .
- I co powiesz tacie ?! - Zakpił sobie ze mnie , widząc otwartą butelkę wody , chwyciłam ją i wylałam mu na głowę . 
- Oj ... - Odrzuciłam ją gdzieś w bok i uciekłam do swojego pokoju . Szybko zamknęłam drzwi na klucz słysząc jak biegnie za mną . 
- Otwieraj ! 
- Nie ! 
- Bo wywarze drzwi ! 
- I znowu będziesz musiał je odkupywać . 
- Trudno .- Warkną . Słysząc jak przestaje walić w drzwi , po cicho otworzyłam je i wychyliłam się . To był zły wybór . Sean stał za drzwiami , wbiegł do pokoju i przerzucił przez ramię . 
- Puszczaj ! - Tłukłam go po plecach .
- Za kare przygotujesz broń ! .- Zaczął mnie łaskotać .
- Zrobiłam to wczoraj ! - Nie znosiłam łaskotek a on doskonale o tym wiedział . 
- Za 5 minut przyjdzie Mike . Powiedział , że to ważne i musimy o tym wiedzieć . - Mówiąc to postawił mnie na ziemi . Ściągną z siebie mokrą bluzkę i zawiesił ją na ramieniu . Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka . Mike . Zbiegłam po schodach i otworzyłam mu drzwi .
- Cześć . - Jękną i wszedł do środka . Zamknęłam za nim drzwi . Jego mina nie wskazywała nic dobrego , usiadł na kanapie w salonie i spojrzał na nasza dwójkę .
- Rodzina Walker'ów osiedliła się na Harley Street . Jest ich więcej niż nas , mają przewagę . Jeśli zaatakują przegramy . - Usiadłam na komodzie i obserwowałam Seana i Mike'a . 
- W Kanadzie i Nowym Jorku mieszka nasza daleka rodzina . Mają wobec nas spory dług , więc nie widzę problemu . - Odezwałam się po długiej ciszy . 
- Na pewno nie będziesz w tym uczestniczyć .- Mike wstał i zmierzał w moim kierunku .
- Jestem w to tak samo wmieszana jak i wy . 
- Nie pozwolę by coś ci się stało .
- Nie ma już 5 lat ! 
- To nie ma znaczenia , jeśli coś ci się stanie nie daruję sobie tego ! .- Nagle zapadła cisza . Seana nie było w pokoju . 
- Zrozum , że nie mam zamiaru siedzieć bezczynnie i patrzeć jak wilkołaki mordują któregoś z nas ! -Mruknęłam . Stał naprzeciw mnie , masze twarze dzieliły centymetry . 
- Nie będziesz walczyć . - Powiedział stanowczo i pocałował mnie w czoło . Odwrócił się i wyszedł . Zostałam sama . Sean wyszedł zaraz za Mikem . Wstałam i powędrowałam do siebie , nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć . Mike zachowywał się jakoś inaczej , nigdy wcześniej taż tak się o mnie nie martwił . Opadłam na łóżko i zamknęłam oczy . 

4 komy = NEXT

środa, 29 maja 2013

Rozdział II

   Otulona w flanelową pościel , spałam w łóżku Mike. Ciepłe promienie słońca ogrzały moją twarz budząc mnie przy tym . Około 2:34 , Mike wrócił do domu . Ubrana tylko w białą i zadurzą koszulę przyjaciela , zeszłam po schodach do kuchni . Nie oczekiwałam pełnej lodówki jedzenia ale pomarzyć można . Otwierając ją uderzył mnie zapach krwi ,  a potem kolor . Na pułkach  poukładane były woreczki z płynem . Po plecach przeszły mi ciarki .   Szybko zamknęłam lodówkę .
- Straszne nie ? - Uśmiechną się złośliwie i musną mój policzek na powitanie .- Jak się czujesz ? Wiem , ze nie mogłaś zasnąć .. - Oparł sie o ścianę i spojrzał na mnie . Jego brazowe oczy potrafiły zajrzeć w głąb duszy i dowiedzieć sie co leży danej osobie na sercu .
- Lepiej ... Zastanawia mnie jedno , kim był ten wilkołak . Tylko samce alfa maja pomarańczowe ślepia . - Przeczesałam dłonią swoje długie włosy spoglądając na przyjaciela .
- Nie mam pojęcia ale on nie wróży nic dobrego .  Myślisz ze to Walker znów dał o sobie znać ? Przecież połowa ich rodziny nie żyje . Wymordowałem ją z kuzynką Veronica i jej rodzeństwem , szkoda , że nie żyją . Tylko ona przeżyła . -Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na niego . 
- Masz coś do picia , prócz krwi ? - Przetarłam dłonią czoło . Widząc jak kiwa przecząco głową , załamałam się . Spojrzałam na srebrny zegarek na jego ręce wskazywał 10:45 a na 10:55 mam zajęcia ! 
- Mike wyświadczysz mi przysługę ? Podrzucił byś mnie teraz do domu ? - Spojrzałam na niego błagalnie. Kiedy się uśmiechną ucałowałam go i pobiegłam do jego pokoju . Szybko ubrałam się w wczorajsze ciuchy i zbiegłam z powrotem do niego . Wziął mnie na ręce i w niecałą minutę był pod moim domem . Chcąc wejść do środka zablokował mi wejście .
- Poczekaj chwilę ... - Wampirzym tempem obleciał cały dom . - Czysto , obawiałem się , że ktoś mógł u Ciebie zostać .- Puścił mi oczko i zniknął . Weszłam do domu , pozbierałam wszystkie ważne notatki , wzięłam prysznic i ubrana wybiegłam z domu. Szukając w pośpiechu kluczy od samochodu rozsypałam zawartość mojej torebki na podjazd . Schowałam twarz w lewą dłoń i westchnęłam cicho . Po pozbieraniu całej zawartości , wsiadłam do Ferrari i odjechałam . Na studencki parking zajechałam około 10:59 . Bez problemu znalazłam aulę w której siedziała garstka studentów . Zdziwił mnie brak wykładowcy . Szybko skierowałam się na swoje miejsce . Dwa rzędy wyżej siedział chłopak którego widziałam w szpitalu , bez słowa usiadłam i czekałam na zajęcia . Po kilkunastu minutach wykładowca łaskawie się zjawił . 
- Witam was , dzisiaj poćwiczymy pracę w dwuosobowych grupach . Proszę ty z nią a ty z ... - Wykładowca był znanym i szanowanym lekarzem , znał mnie i do bardzo dobrze , gdyż właśnie w jego szpitalu  pracuję.
- A Pani Styles z .... o proszę z Panem Walker .- Kiedy wymówił nazwisko i wskazał na chłopaka za mną , po ciele przeszły mi ciarki . Nie , to niemożliwe . U nich połowa rodziny została wymordowana ! Spojrzałam za siebie , na jego twarzy widniał ironiczny uśmiech . 
- Przepraszam a czy jest możliwość pracowania samemu ?- Spytałam człowieka z nutą nadziei . 
- Niestety nie .. - Mrukną na tyle głośno , że echo doszło prawie , że na koniec auli . Chłopak wstał z swojego miejsca , przeszedł dwa rzędy i usiadł koło mnie .
- Jestem Chris Walker .- Wyciągną dłoń ku mnie , starałam się opanować . Uśmiechnęłam delikatnie i podałam mu dłoń .
- Camille Styles .- Uścisnął moją dłoń. Była wyjątkowo ciepła , powiedziała bym że nawet gorąca . Bez wątpienia odziedziczył on po swoich przodkach gen wilkołaka .Odwróciłam głowę w stronę wykładowcy , czułam na sobie wzrok młodego Walkera . Przyglądał mi się . 
- Razem z partnerem , wymienicie mi wszystkie organy oraz układ kostny człowieka .Oczywiście bez pomocy podręczników . - Zawołał i usiadł za biurkiem . Banał ! Nic łatwiejszego . 
- Więc od czego zaczynamy ?- Spojrzał na mnie i uśmiechnął się wyjątkowo miło .
- Ymm , od układu kostnego . - Mruknęłam szukając długopisu w torbie . Świetnie zapomniałam go dziś zabrać . Podniosłam głowę i westchnęłam cicho .
- Proszę .. - Podsunął mi długopis , jaka by czytał w moich myślach .
- Dzięki ..- Uśmiechnęłam się i od razu zabraliśmy się do pracy . Po kilku minutach zapomnieliśmy , że nasze rodziny toczą walkę na śmierć i życie a my jesteśmy wrogami . Śmieliśmy się razem , rozmawialiśmy ... Tak naprawdę okazał się świetnym , szarmanckim i miłym chłopakiem . Po skończonych zajęciach , odprowadził mnie do samochodu . 
- Ooo , nieźle . Twoje ? - Spojrzał na mnie wskazując gablotę . 
- Tak .- Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy . Byłam dumną posiadaczką Ferrari . Nagle przypomniało mi się , że mój brat dalej znajduje się w szpitalu . 
- Mam takie pytanie , dała byś mi swój numer ?- Wyraźnie był lekko zakłopotany . 
- Jasne ..- Lekko zarumieniona podałam nr swojego telefonu . On kiwną i odszedł . Weszłam do samochodu i spojrzałam na uczelnię . Znajdowała się ona dosłownie naprzeciw lasu . Jaki człowiek budował by uczelnie tuż obok lasu ? Zaśmiałam się sama do siebie . Spojrzałam jeszcze raz na uczelnię , moją uwagę przykuł Walker idący w stronę lasu . Po chwili przeobraża się on w potężnego ,czarnego wilka o ... pomarańczowych ślepiach . Zamurowało mnie . Więc to jednak był on . Myślałam , że jest on inny niż pozostali z jego rodziny . Lekko wystraszona wróciłam do domu . Zaparkowałam samochód i wysiadłam z niego . W kuchni świeciło się światło a w oknie zawitał Sean . Szybko weszłam do domu i stanęłam w progu kuchni . 
- Spotkałam dziś młodego Walkera ... I niechętnie mówię iż jest on alfą .- Jęknęłam cicho . Widząc wyraz twarzy Seana wiedziałam wszystko . Szykowała się żeś ... 

2 komy = NEXT 

Rozdział I

  Niektórzy ludzie uważają życie za wieczną i ciągnącą się w nieskończoność monotonię. Uważają , że dar otrzymany przez Boga jest im zbędny bo nie potrafią go odpowiednio wykorzystać. Tacy ludzie nie wierzą w siebie , nie wierzą w to co potrafią zrobić . Często odbierają sobie życie , dlaczego ? Bo nie mają siły na dalsze problemy czy smutki . Nawet jeśli życie niektórych jest pasmem niepowodzeń , powinni wierzyć , że nadejdzie taki dzień w którym wszystko się zmieni . Na lepsze . 
 Szum , warkot silnika , pisk opon . Mojej czarne jak smoła Ferrari F430 zaparkowało na szpitalnym parkingu dla personelu . Był to mój drugi tydzień na stażu w tym szpitalu . Chciałam pomagać ludziom . Jednak dwa kierunki studiów i praca nie biegły ze sobą w parze . Brak jakiegokolwiek czasu dla siebie lub na naukę . Medycyna i prawo , tak studiowałam właśnie to . 
- Dzień dobry Dr.Tony .- Delikatny uśmiech wpłyną na moją bladą twarz , Tony był wysokim dwudziestodwuletnim doktorem , każda pielęgniarka czy lekarka wzdychały na jego widok .Prócz mnie .Wyminęłam go zgrabnie i weszłam do szpitala , wiedziałam , że odwrócił się za mną . Zawsze to robił . Po przywitaniu się z wszystkimi pracownikami ,weszłam do pomieszczenia lekarskiego . Ściągnęłam z siebie skórzaną kurtkę w kolorze beżowym a wysokie czarne botki zamieniłam na szare balerinki . Otworzyłam swoją szafę i chowałam do niej swoje rzeczy , widząc swój kitel zaśmiałam się cicho . Był wyjątkowo paskudny . Po ubraniu go przejrzałam się w małym lusterku , nie miałam zwyczaju zapinania ,, płaszcza '' pod szyje , wolałam by był on rozpięty . Rozpuszczone włosy zebrałam w wysokiego kucyka .
- Camille , proszę podpisz się liście obecności .- Wysoka starsza kobieta podała różne papiery i długopis , podpisałam się i wyszłam z pokoju lekarskiego . Wszyscy traktowali mnie jak ,, lekarza '' znałam się na medycynie , anatomię miałam w małym palcu . Wchodząc do przychodni ujrzałam swojego starszego brata z rozciętym łukiem brwiowym . 
- Sean !! Coś ty znowu zrobił ?! - Cały Sean , wiecznie wdaje się w bójki i zamieszania . Jednak był moim starszym oraz kochanym bratem . Podeszłam do niego i spojrzałam , był totalnie pijany.
- Doktorze mogę się nim zająć ? - Spojrzałam na Tony'ego który właśnie wypełniał jego kartotekę .
- Oczywiście .. - Uśmiechną się i wyszedł . Odprowadziłam go wzrokiem , kiedy zamkną drzwi uderzyłam lekko Seana w twarz . 
- Hej !! Obudź się .. - Warknęłam lekko , on zachowywał się jak by miał chorobę sierocą . 
- Ooo ... Cami , co tu robisz ? - Spojrzał na mnie , mówił w tak dziwny sposób , że miałam ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem , zawsze mnie rozbawiał . Wyciągnęłam z szafki igłę i nić . 
- Połóż się zaszyję ci to .- Wykonywał każde moje polecenie . Powoli i ostrożnie zaszywałam mu ranę , przy okazji wyciągnęłam z niej maleńki kawałek szkła . 
- Zostanie Ci blizna i to spora .- Westchnęłam zalepiając szycie . Podniósł się i przytulił mnie mocno . 
- Dziękuje kochana siostrzyczko , była byś tak miła i odwiozła mnie do domu ? - Spojrzał na mnie  z uśmiechem na twarzy . 
- Nie ale trafisz na izbę wytrzeźwień .- Złapał się mnie w tali i wstał . - A w domu będzie Cię czekać reprymenda .- On tylko pokiwał głową . Zaprowadziłam go na izbę wytrzeźwień , od razu zasną , w butach w kurtce . 
Wracając na odział spotkałam nieziemsko przystojnego bruneta , kręcone włosy i te zielone oczy. Udając , że go nie zauważyłam weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerem ''4'' [...] 
23.45 Powoli zamykają się drzwi od sali operacyjnej , operacja się nie udała . Pięcioletnia dziewczynka z wylewem krwi do mózgu nie przeżyła . Ściągnęłam kitel ochronny czepek i rękawiczki . Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w płaczu , to już druga osoba której nie udało się uratować w ciągu tych dwóch tygodni odkąd tu pracuje . Widziałam , że nikt nie ma odwagi podejść do mnie i coś powiedzieć . Po kilku minutach pozbierałam się i poszłam do pokoju lekarskiego . Zostałam sama na piętrze . Otworzyłam szafę i zaczęłam sie ubierać , nagle z korytarza dobiegł głośny szum . Wyjrzałam przez drzwi jednak nikogo nie zobaczyłam . Po zamknięciu drzwi odwróciłam się po kurtkę . Wszędzie było bardzo cicho , ubrałam się i sięgnęłam po torebkę . Za moimi plecami usłyszałam delikatne stukanie , odwracając się o mało nie dostałam zawało . Mike . Od razu podbiegłam do niego i przytuliłam . Mike był wampirem jednak polował na ludzi którzy nie mieli żadnych szans na przeżycie . Ostatnio wyjechał do Moskwy na 3 miesiące, nie chciał powiedzieć w jakim celu . 
- Stęskniłam się ..- Szepnęłam mu do ucha .  Był moim najlepszym przyjacielem . 
- Uwierz mi , że ja też .- Objął mnie w tali i podniósł do góry . Staliśmy przytuleni przez kilka chwil. 
- Odwieźć Cię do domu ? - Spojrzał na mnie szarmancko otwierając przede mną drzwi .
- Tym razem to ja Ciebie odwiozę . - Puściłam mu oczko i zamknęłam pokój . Objął mnie ramieniem i w pół minuty znaleźliśmy się przy wyjściu . Jego rodzina była zaprzyjaźniona z moimi rodzicami . Wiedzieliśmy kim są , czym się żywią . Oni jak i my mieliśmy wspólny cel . Wymordować wilkołaki , co do jednego istnienia . Kilkanaście tysięcy lat temu jeden wilkołak imieniem Joe prawie tydzień mordował wampira i człowieka . Długo i boleśnie [...]
W niecałe 15 minut znalazłam się pod swoim domem . Normalnie jechałabym 30 minut . Mieszkałam daleko od szpitala i nigdy tak szybko nie jechałam , mimo tego , że mam w swoim posiadaniu Ferrari .
- Zostaniesz z nami ? - Spojrzałam na niego wychodząc z samochodu .
- Nie dzisiaj Cami .. Mam robotę .- Szepnął i ucałował mnie w czoło . Widziałam tylko jak znika w ciemnościach . Po znalezieniu kluczy , weszłam do domu . Pstryk, pstryk ! Nie było światła . Znając na pamięć położenie długiego korytarza , położyłam torebkę na szafce koło drzwi . Kiedy się odwróciłam ujrzałam w oddali parę pomarańczowych ślepi . Czułam jak serce w mojej piersi zabiło szybciej a oddech przyspieszył . Z końca korytarza dobiegało warczenie . Wilkołak . Jak on się tu znalazł !? Stojąc tyłam do drzwi , złapałam klamkę i szybko wybiegłam z domu . 

- Mike !! - Krzyczałam na tyle głośno by mnie usłyszał . Mógł być już w domu lub na końcu miasta .
   Zatrzymałam się na drzewie które rosło przy chodniku . Widząc jak potężny czarny wilkołak wychodzi z mojego domu i zaczyna biec w moją stronę , uroniłam jedną łzę . O dziwo zatrzymał się i spojrzał na mnie , czułam jego oddech na swoim prawym policzku . Nagle cofną się i po prostu uciekł . 
- Hej , nic ci nie jest . Jesteś cała ?! - Widząc Mika ulżyło mi , przytulił mnie i pogłaskał po włosach .  Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową . Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam jak ten sam wilkołak patrzył na nas i odbiega . 
- Mogę dziś nocować u ciebie ? - Spojrzałam na niego zapłakana .
- Jasne .- Wziął mnie na ręce i pobiegł do swojego domu . W środku nie było nikogo , tylko on i ja . Dał mi swoją koszulę , ręcznik i wszystko to co było potrzebne . Zasnęłam dopiero nad ranem kiedy Mike wrócił do domu [...]