Pięciogodzinna podróż z Londynu do Durham wykańczała mnie . Zaparkowałam pod domem , na dworze panował mrok , Wyjęłam ciężkie walizki oraz torby z bronią . Czułam się okropnie , nie dość , że bolała mnie głowa oraz szwy na szyi to jeszcze obwiniałam siebie za całą tą sytuację . To przeze mnie , jak jej tam było ... Cler ? Pojawiła się w mieście . Otworzyłam drzwi i postawiłam walizki w korytarzu . Zamknęłam drzwi i od razu pobiegłam do starego pokoju mamy . Strasznie za nią tęskniłam . Już dawno zapomniałam , że była alkoholiczką i ćpunką . Kochałam ją , wiem że nie mogłam się pogodzić z jej śmiercią . Wchodząc do pokoju , opadłam bezwładnie na łózko [...]
Nie mam pojęcia ile dni tak przeleżałam , nie miałam ochoty na nic . Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, 30 czerwca godz. 22:10 ... Leżałam już prawie 6 dni , z małymi przerwami do łazienki czy coś zjeść . 6 dni . Właśnie dziś powinnam pozbyć się szwów . Niechętnie podniosłam się z łóżka i chwiejnym krokiem doszłam do łazienki . Stając przed lustrem ujrzałam mizerną twarz : cienie pod oczami , rozmazany makijaż od płaczu , rozczochrane włosy .. Masakra ! Powoli oraz ostrożnie zaczęłam pozbywać się szwów . Oblałam szyję zwykłą wodą i delikatnie powycierałam . Wyglądało to dobrze . Umyłam twarz , rozczesałam włosy . Jednak musiałam wziąć prysznic . Czując jak lodowata woda biczuje moje ciało , od stóp przeszły mi ciarki . Po owinięciu się w ręcznik . Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni . Byłam strasznie głodna ale w lodówce pustka .. Wychodząc na korytarz , zabrałam jedną walizkę na piętro . Po drodze zsuną się ze mnie ręcznik i .. musiałam iść naga . Nie przeszkadzało mi to , wiedząc iż jestem sama . Wyciągnęłam z walizki stary za duży szary sweter , czarny stanik a do kompletu czarne damskie bokserki . Splotłam włosy w niesfornego koka . Wyciągnęłam również mojego czarnego netbooka . Sprawdzając pocztę ujrzałam wiadomość od nieznanej mi osoby .
,, To samo może stać się z tobą '' Pod tematem zamieszczony był film, po chwili wahania włączyłam go . Szybko tego pożałowałam . Związana Veronica oraz jeden z rodziny Chrisa wili się z bólu na starych drewnianych krzesłach . Znajdowali się w ciemnym pomieszczeniu , może w piwnicy ? Twarz Veronici mówiła sama za siebie , wysunięte kły , przekrwione oczy i ten zgorzkniały wyraz twarzy . Nagle do Walkera podeszła blondynka ... Cler . Czarownica która znienawidziłam .
- Wiem , że nie jesteś wampirem ale wybacz mi . Nie mam takiej siły by wyrwać Ci serce z piersi .- Po tych słowach wbiła osikowy kołek w miejsce gdzie znajdowało się serce Walkera . Zakryłam dłonią usta . Po ciele ponownie przeszły mi dreszcze . Dla poprawy skręciła mu jeszcze kark .
- Pora na ciebie wampirzyco ..- syknęła i chwyciła za drugi kołek . - Niestety nie dostaniesz dwóch życzeń .- Uśmiechnęła się chamsko i przebiła jej pierś kołkiem . Z moich oczu popłynęły pojedyncze łzy. Jej twarz posiniała jeszcze bardziej , wszystkie żyły były uwidocznione . Jednak Veronica jeszcze żyła , co oznaczało , że Cler spudłowała .
- Oj przepraszam najmocniej nie trafiłam . - Wyjęła kołek i ponownie wbiła go w jej ciało . Po prostu się nią bawiła . Widząc jak Walker wykrwawia się , wiedziałam jaki ból sprawi to Chris'owi . Nagle zza Veronici pojawił się mężczyzna . Przyłożył tasak do jej szyi a Cler kołek w odpowiednie już miejsce . Blondynka kiwnęła głową i w tym samym czasie mężczyzna podciął gardło Ver a czarownica przebiła jej serce . Veronica nie żyła ... Szybko zatrzasnęłam netbooka i odstawiłam go na bok . Słysząc przeraźliwe drapanie o drewno , skuliłam się w najciemniejszym roku pokoju . Wyjęłam z torebki małą poręczną kuszę i zacisnęłam na niej dłonie . Drapanie ucichło ale na korytarzu oraz schodach rozległ się spory hałas . Nagle drzwi pokoju delikatnie się uchyliły a ja nacelowałam na nie kuszą ... Kiedy do pomieszczenia wszedł Chris z dwojgiem innych wilków , odrzuciłam kuszę i podbiegłam do niego . Widząc jego twarz , znów uroniłam jedną łzę . Cieszyłam się , że go widzę jednak byłam na niego zła . W końcu , wyjechałam z Londynu ze względu na niego . Na jego twarzy widniał ból , strach oraz troska . Rzuciłam mu się na szyję , objął mnie w tali i przytulił mocno do siebie . Czując jego ciepło uśmiechnęłam się delikatnie .
- Czemu wyjechałaś ? Dlaczego .- Głos mu drżał .- Chcesz , żebym wylądował znowu w szpitalu ? Z zawałem serca ? - Zaczął płakać , w momencie i ja zaczęłam . Strasznie za nim tęskniłam oraz bałam się o niego .
- Jak mnie tu znalazłeś ? - Jęknęłam , z moich oczu płynęły łzy .
- Zawsze i wszędzie Cię znajdę . Choć by w odległym kraju . - Jego uścisk się pogłębiał .
- Kocham Cię ... - Szepnęliśmy oboje , w tym samym czasie . Spojrzał na mnie , ujął moją drobną twarz w dłonie i pocałował delikatnie . Spostrzegłam ,że zostaliśmy w pokoju sami .
- Chris ..? - Musiałam przerwać tą cudowną chwilę . - Wie .. Wiesz .. Co .. Sięę .. Stało..ło ? - Znów mnie przytulił i szepnął mi do ucha .
- Spokojnie , powoli ..- On też powstrzymywał łzy .
- Twój kuzyn i Veronica .. Oni , nie żyją .- Oparłam głowę o jego ramię . Jego klatka piersiowa unosiła się gwałtownie , stawał się coraz bardziej cieplejszy . Spojrzałam na niego , on zaś zacisną oczy i dolną wargę .
- Nie chcę dziś o tym myśleć ..- Ujął mnie w tali i podniósł do góry , zaplotłam nogi wokół jego bioder , położyłam dłonie na jego ramionach i obdarowałam go francuskim pocałunkiem . Odwzajemniał każdy najmniejszy gest , każdy dotyk czy spojrzenie . Zachwiał się i uderzył z plecami w lustro . Szkło błyskawicznie roztrzaskało się na miliony maleńkich kawałków . Za pewne nic nie poczuł , objęłam go za szyję . Po chwili znajdowaliśmy sie na łóżku . Zaczął pieścić moją szyję delikatnymi pocałunkami . Błądził dłonią po moim prawym udzie.
2 komy = NEXT
środa, 3 lipca 2013
niedziela, 23 czerwca 2013
Rozdział VIII
Niecierpliwość , strach , obawa ..
Przez całe trzy dni , siedziałam na łóżku czekając na Veronicę czy Chrisa . Bałam się o niego , ani jednej wiadomości czy znaku życia [...]
Mając dosyć ciągłego czekania wstałam , wykonałam poranną toaletę i ubrana oraz uczesana wyszłam z domu . W drodze do szpitala ujrzałam w oddali sforę wilków . Zatrzymałam Ferrari i wysiadłam z samochodu . Sfora biegła przed siebie , bez alfy . Westchnęłam głośno i wróciłam do środka . Na skrzyżowaniu , na sygnale jechała karetka . Nie zważając iż mam czerwone światło , ruszyłam za nią . Wyglądało to jak bym ścigała karetkę . Po kilkunastu minutach zatrzymałam się pod izbą przyjęć . Ze środka karetki wyciągnęli młodego chłopaka , bardzo mi znajomego . Nagle zamurowało mnie , na noszach do środka zanieśli nieprzytomnego Chrisa . Szybko pobiegłam za ratownikami .
- Co mu jest ?! - Mówiłam prawie że przez łzy .
- Pogruchotany staw barkowy oraz kość promieniowa . Połamane 4 żebra.- Wymieniał .
- Okey , zawieście i przygotujcie go do operacji . Natychmiast ! .- Rozkazałam im [...]
Wyszłam z sali operacyjnej pełna satysfakcji . Może jakieś kilka minut a jego kości zrosły by się nie równo i trzeba by było łamać je ponownie . Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie , za kilka godzin będzie mógł biegać oraz zmieniać się w wilka . Ściągnęłam z siebie zakrwawiony kitel i rękawiczki .
- Może chcesz kawy ? - Tony podszedł do mnie i kucną przede mną .
- Nie dzięki ... - Mruknęłam i przeczesałam dłonią włosy . Wstał poklepał mnie po ramieniu i wyszedł , zostałam sama . Po kilku minutach wywieziono Chrisa na salę . Wstałam i szybko poszłam za nimi [...]
Leżał nieprzytomny , nieruchomy . Wyglądał jak by nie żył , jednak jego klatka piersiowa unosiła się . Powoli się wybudzał , odzyskiwał przytomność .
- Chris ... Jak się czujesz ? - Wyszeptałam przez łzy , nie wiem czemu czułam się winna .
- Bolą mnie żebra ..- Wyjąkał i spojrzał . - Przepraszam , przepraszam , że nie odezwałem się przez te dni.- Strasznie się jąkał .
- Powiedz mi tylko gdzie byłeś ? - Spojrzałam mu w oczy .
- W Australii .- Powiedziawszy to zamkną oczy i westchną głośno . Boże !! Co on robił w Australii .
- Będziesz musiał tu posiedzieć z 5 dni . Nie możesz wzbudzać podejrzeń . - Szepnęłam . Kiwną tylko głową , ucałowałam go w czoło i powoli wychodziłam z sali . On zaś złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie . Oznaczało to że jego bark jest już sprawny . Zrozumieliśmy się bez słów. Wpił się w moje usta , pocałunek był długi ale namiętny . Tęskniłam za nim , mimo tego że nie znamy się długo . Pocałowałam go ostatni raz i wyszłam z sali . Skierowałam się w stronę łazienki . Zamknęłam drzwi na klucz i stanęłam przy lustrze . Spojrzawszy na swoją szyję , szybko oderwałam plaster . Moja szyja wyglądała koszmarnie , jednak blizny będą długie lecz nie grube . Tony świetnie mnie '' załatał '' . Wyciągnęłam z apteczki pod umywalką wodę utlenioną i przemyłam sobie nią szyję . po osuszeniu jej wyszłam z łazienki i podbiegłam do 16 w ciąży . Przy jej drzwiach panowało spore zamieszanie .
- Przepraszam , kim pan jest ?- Spojrzałam na starszego mężczyznę który usiłował dostać się do ciężarnej .
- Jestem jej ojcem , bo co ?! - Nie dość że mnie opluł co jeszcze był pijany . Mimo starań ochrony , człowiek wbiegł do pacjentki , zaczął nią szarpać i krzyczeć. Ochrona wywróciła go i wyprowadziła za drzwi .
- Zapłacisz za to , zobaczysz zniszczę Cię . Będą musieli cię całą pozszywać .- Wydarł się na mnie , zdenerwowana uderzyłam go w twarz . Człowiek upadł na ziemie , z jego wargi uleciała stróżka krwi .
- Od kiedy Pani Doktor jest tak silna ? - Tom , potężny ochroniarz ukłonił się i zabrał go z podłogi . Zdenerwował mnie ten człowiek .
Okło 21:38 ponownie zajrzałam do Chrisa, spał . Wyglądał tak niewinnie . Jego bujne loki bezwładnie opadały mu na twarz . Słysząc jego równomierny puls , ulżyło mi . Znajdowałam się na 5 piętrze , na oddziale intensywnej terapii .Byłam tu jedyna wśród lekarzy . Wyszłam z jego sali i zmierzałam pustym korytarzem do pokoju lekarzy . Nagle zza rogu pojawiła się postać młodej dziewczyny , gwałtownie zatrzymałam się i bacznie obserwowałam osobę idąca w moja stronę .
- No proszę Camille Styles lekarzem ... Praktykującym lekarzem .- Głos dziewczyny przeciął grobową ciszę . - Według mnie już dawno powinnaś leżeć w trumnie , zakopana kilka metrów pod ziemią . - Pogardę w jej głosie usłyszał by nawet największy kretyn . - Jakim cudem ty jeszcze żyjesz , Mike musiał źle wykonać moje polecenie . .- Jęknęła cicho . Stałam jak zamurowana , bałam się .
- Tak poza tym jestem Cler ... - stanęła przede mną i wyciągnęła ku mnie dłoń z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy . Coraz trudniej było mi oddychać , jak by ktoś zaciskał na mojej szyi dłonie . To ona , jej wzrok .. Była czarownicą .
- Ostrzegam Cię , odejdź od Chrisa albo już nigdy nie zobaczysz Seana , Veronici , Mike'a . A wilk swojej rodziny... - Warknęła i pogłębiła mój ból , jęknęłam cicho a ona odeszła w ciemności . Opadłam na podłogę , z moich oczu popłyną potok łez . Miałam już tego dosyć . Szybko wstałam i pobiegłam do sali Walkera . Nie chciałam go budzić , podeszłam cicho do jego łóżka , ucałowałam go w policzek i pośpiesznie wyszłam . Przebrałam się w swoje ubrania i dosłownie wybiegłam ze szpitala . Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu . Nie wyłączając silnika , weszłam do piwnicy . Spakowałam całą broń do dwóch toreb, połowę ubrań . Emocja brały nade mną górę . Usiadłam na podłodze zapłakana . Czemu to musiało spotkać akurat mnie . Po spakowaniu toreb do bagażnika ruszyłam przed siebie . Miałam zamiar wyjechać do małego domku zostawionym mi w spadku po mamie . Zawitałam jeszcze u Walkerów .
- Czego tu chcesz ? - Spojrzała na mnie najstarsza z sióstr .
- Czarownice ... Pojawiły się w mieście , uważajcie na nie .- Jej twarz przybrała wystraszony wyraz . Pokiwała szybko głową .
- Dziękuje .. - Ewidentnie się wystraszyła . Zamknęła drzwi a ja udałam się w dalszą podróż
1 kom = NEXT
Przez całe trzy dni , siedziałam na łóżku czekając na Veronicę czy Chrisa . Bałam się o niego , ani jednej wiadomości czy znaku życia [...]
Mając dosyć ciągłego czekania wstałam , wykonałam poranną toaletę i ubrana oraz uczesana wyszłam z domu . W drodze do szpitala ujrzałam w oddali sforę wilków . Zatrzymałam Ferrari i wysiadłam z samochodu . Sfora biegła przed siebie , bez alfy . Westchnęłam głośno i wróciłam do środka . Na skrzyżowaniu , na sygnale jechała karetka . Nie zważając iż mam czerwone światło , ruszyłam za nią . Wyglądało to jak bym ścigała karetkę . Po kilkunastu minutach zatrzymałam się pod izbą przyjęć . Ze środka karetki wyciągnęli młodego chłopaka , bardzo mi znajomego . Nagle zamurowało mnie , na noszach do środka zanieśli nieprzytomnego Chrisa . Szybko pobiegłam za ratownikami .
- Co mu jest ?! - Mówiłam prawie że przez łzy .
- Pogruchotany staw barkowy oraz kość promieniowa . Połamane 4 żebra.- Wymieniał .
- Okey , zawieście i przygotujcie go do operacji . Natychmiast ! .- Rozkazałam im [...]
Wyszłam z sali operacyjnej pełna satysfakcji . Może jakieś kilka minut a jego kości zrosły by się nie równo i trzeba by było łamać je ponownie . Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie , za kilka godzin będzie mógł biegać oraz zmieniać się w wilka . Ściągnęłam z siebie zakrwawiony kitel i rękawiczki .
- Może chcesz kawy ? - Tony podszedł do mnie i kucną przede mną .
- Nie dzięki ... - Mruknęłam i przeczesałam dłonią włosy . Wstał poklepał mnie po ramieniu i wyszedł , zostałam sama . Po kilku minutach wywieziono Chrisa na salę . Wstałam i szybko poszłam za nimi [...]
Leżał nieprzytomny , nieruchomy . Wyglądał jak by nie żył , jednak jego klatka piersiowa unosiła się . Powoli się wybudzał , odzyskiwał przytomność .
- Chris ... Jak się czujesz ? - Wyszeptałam przez łzy , nie wiem czemu czułam się winna .
- Bolą mnie żebra ..- Wyjąkał i spojrzał . - Przepraszam , przepraszam , że nie odezwałem się przez te dni.- Strasznie się jąkał .
- Powiedz mi tylko gdzie byłeś ? - Spojrzałam mu w oczy .
- W Australii .- Powiedziawszy to zamkną oczy i westchną głośno . Boże !! Co on robił w Australii .
- Będziesz musiał tu posiedzieć z 5 dni . Nie możesz wzbudzać podejrzeń . - Szepnęłam . Kiwną tylko głową , ucałowałam go w czoło i powoli wychodziłam z sali . On zaś złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie . Oznaczało to że jego bark jest już sprawny . Zrozumieliśmy się bez słów. Wpił się w moje usta , pocałunek był długi ale namiętny . Tęskniłam za nim , mimo tego że nie znamy się długo . Pocałowałam go ostatni raz i wyszłam z sali . Skierowałam się w stronę łazienki . Zamknęłam drzwi na klucz i stanęłam przy lustrze . Spojrzawszy na swoją szyję , szybko oderwałam plaster . Moja szyja wyglądała koszmarnie , jednak blizny będą długie lecz nie grube . Tony świetnie mnie '' załatał '' . Wyciągnęłam z apteczki pod umywalką wodę utlenioną i przemyłam sobie nią szyję . po osuszeniu jej wyszłam z łazienki i podbiegłam do 16 w ciąży . Przy jej drzwiach panowało spore zamieszanie .
- Przepraszam , kim pan jest ?- Spojrzałam na starszego mężczyznę który usiłował dostać się do ciężarnej .
- Jestem jej ojcem , bo co ?! - Nie dość że mnie opluł co jeszcze był pijany . Mimo starań ochrony , człowiek wbiegł do pacjentki , zaczął nią szarpać i krzyczeć. Ochrona wywróciła go i wyprowadziła za drzwi .
- Zapłacisz za to , zobaczysz zniszczę Cię . Będą musieli cię całą pozszywać .- Wydarł się na mnie , zdenerwowana uderzyłam go w twarz . Człowiek upadł na ziemie , z jego wargi uleciała stróżka krwi .
- Od kiedy Pani Doktor jest tak silna ? - Tom , potężny ochroniarz ukłonił się i zabrał go z podłogi . Zdenerwował mnie ten człowiek .
Okło 21:38 ponownie zajrzałam do Chrisa, spał . Wyglądał tak niewinnie . Jego bujne loki bezwładnie opadały mu na twarz . Słysząc jego równomierny puls , ulżyło mi . Znajdowałam się na 5 piętrze , na oddziale intensywnej terapii .Byłam tu jedyna wśród lekarzy . Wyszłam z jego sali i zmierzałam pustym korytarzem do pokoju lekarzy . Nagle zza rogu pojawiła się postać młodej dziewczyny , gwałtownie zatrzymałam się i bacznie obserwowałam osobę idąca w moja stronę .
- No proszę Camille Styles lekarzem ... Praktykującym lekarzem .- Głos dziewczyny przeciął grobową ciszę . - Według mnie już dawno powinnaś leżeć w trumnie , zakopana kilka metrów pod ziemią . - Pogardę w jej głosie usłyszał by nawet największy kretyn . - Jakim cudem ty jeszcze żyjesz , Mike musiał źle wykonać moje polecenie . .- Jęknęła cicho . Stałam jak zamurowana , bałam się .
- Tak poza tym jestem Cler ... - stanęła przede mną i wyciągnęła ku mnie dłoń z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy . Coraz trudniej było mi oddychać , jak by ktoś zaciskał na mojej szyi dłonie . To ona , jej wzrok .. Była czarownicą .
- Ostrzegam Cię , odejdź od Chrisa albo już nigdy nie zobaczysz Seana , Veronici , Mike'a . A wilk swojej rodziny... - Warknęła i pogłębiła mój ból , jęknęłam cicho a ona odeszła w ciemności . Opadłam na podłogę , z moich oczu popłyną potok łez . Miałam już tego dosyć . Szybko wstałam i pobiegłam do sali Walkera . Nie chciałam go budzić , podeszłam cicho do jego łóżka , ucałowałam go w policzek i pośpiesznie wyszłam . Przebrałam się w swoje ubrania i dosłownie wybiegłam ze szpitala . Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu . Nie wyłączając silnika , weszłam do piwnicy . Spakowałam całą broń do dwóch toreb, połowę ubrań . Emocja brały nade mną górę . Usiadłam na podłodze zapłakana . Czemu to musiało spotkać akurat mnie . Po spakowaniu toreb do bagażnika ruszyłam przed siebie . Miałam zamiar wyjechać do małego domku zostawionym mi w spadku po mamie . Zawitałam jeszcze u Walkerów .
- Czego tu chcesz ? - Spojrzała na mnie najstarsza z sióstr .
- Czarownice ... Pojawiły się w mieście , uważajcie na nie .- Jej twarz przybrała wystraszony wyraz . Pokiwała szybko głową .
- Dziękuje .. - Ewidentnie się wystraszyła . Zamknęła drzwi a ja udałam się w dalszą podróż
1 kom = NEXT
UWAGA !!
MOJA KUMPELA POSTANOWIŁA ROZPOCZĄĆ PROWADZENIE BLOGA O Harrym S ORAZ o Niallu H I KILKU INNYCH OSOBNIKACH . JEDNAKŻE OWE OPOWIADANIE NIE BĘDZIE ZWYCZAJNE , BĘDZIE ONO FANTASTYCZNE .CHCIAŁABYM WAS PROSIĆ O ODWIEDZANIE ORAZ KOMENTOWANIE ROZDZIAŁÓW A OTO BLOG -http://she-was-warm.blogspot.com/
czwartek, 13 czerwca 2013
Rozdział VII
Ciepło , bezpieczeństwo , ochrona ...
Budząc się otulona we flanelową pościel w swoim pokoju , delikatnie się uśmiechnęłam . Jednak ból szyi promieniował na całe ciało , przez co czułam się osłabiona . No tak i mniejsza ilość krwi w organizmie . Ledwo podniosłam się z łóżka , chwiejnym krokiem zawitałam w łazience . Odwinęłam bandaż , który powoli uwierał moją biedną szyję . Plaster przesiąkł krwią . Szybkim ruchem , pozbyłam się go . Zakryłam dłonią usta widząc co się dzieje na danym miejscu . Szew był bardzo precyzyjnie i starannie wykonany . To była robota Tony'ego . Moje ciało zalała fala chłodu , zmarzłam . Powoli opierając się o różne przedmioty zeszłam do kuchni gdzie trzymamy apteczkę .
- Zerwałaś plaster ... - Głos Chrisa przeciął grobową ciszę . Delikatnie się wystraszyłam .
- Widziałaś ranę czy poczułeś ,, odór '' krwi ?- Spytałam , grzebiąc w opatrunkach .
- Poczułem .- Moje serce zabiło szybciej kiedy usłyszałam jego kroki . Po znalezieniu odpowiedniego plastra odłożyłam pojemnik na swoje miejsce . Spojrzałam na Chrisa który zmierzał w moim kierunku z kawałkiem ręcznika kuchennego .Staną na przeciw mnie i delikatnie starł coś z mojej szyi . Musiałam za mocno naprężyć szyję , ponieważ z szwów pociekła stróżka krwi .
- Proszę zaklej to , ten zapach nie jest przyjemny .- Zmarszczył nos i zabrał od mnie plaster . Odgarną dłonią moje włosy , nie spuszczając ze mnie wzroku . Przeszła mi gęsia skórka . Każde jego spojrzenie wyrażało co innego np, współczucie , czułość , niewinność ... A ten ? Sama nie wiem . Powoli i delikatnie nakleił go na moją szyję .
- Zaraz wrócę .- Szepną wychodząc z domu . Ujrzałam tylko jak zmierza za dom . Kuchenne okno było naprawdę duże więc ujrzałam go od pasa w górę . Westchnęłam cicho i oparłam się o blat stołu . Wydawał się inny od reszty rodziny , odbiegał od nich . Czuły , współczujący , zawszę uśmiechnięty . A oni , gotowi zabić za 15 minut . Widząc jak wraca odetchnęłam z ulgą .
- Coś się stało ?- Potarłam dłońmi ramiona .
- Nie nic . Wydawało mi się ..- Oblizał zmysłowo usta i spojrzał na mnie . Za pewne byłam strasznie blada.
- Może coś obejrzymy ? - Zapytałam bawiąc się końcem włosa .
- Ja wybieram film , wiedz , że to będzie horror .- Uśmiechną się szyderczo i pomógł mi dość do salonu . Usiadłam na sofie i nakryłam się po uszy kocem . Chris kucną przy DVD i szperał w płytach .
- Mam ! ,, Nienarodzony ''! Może być ? - Odwrócił się w moją stronę .
Trzęsłam się z zimna , mimo to iż byłam otulona kocem .
- Chodź ..- Objął mnie ramieniem a ja szybko położyłam się na jego twardych udach . Zrobiło mi się o wiele cieplej . Połowę filmu , przeleżałam wtulona w brzuch Chrisa . Ten film był okropny , spoglądając od czasu do czasu na jego twarz , zauważyłam że lekko się boi .
- Chris ? - Szepnęłam cicho .
- Tak ? - Spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po włosach , co wywołało u mnie cichy pomruk .
- Nie boisz się ? - Przygryzłam dolną wargę .
- Nie ... Wcale - pokręcił niepewnie głową . Nagle zamkną oczy i schylił głowę .
- Akurat !! - Zaśmiałam się cicho . - Boisz się . Nieprawdopodobne , jedno z najbardziej niebezpiecznych stworzeń na świecie , boi się nierealnego filmu .- Dźgnęłam go pacem po brzuchu . Zaśmiał się cicho .
- Kiedy będę mogła wrócić do pracy ?
- Co ?! Praca ?! Przecież ty ledwo utrzymujesz się na własnych nogach . - Spojrzał na mnie z wyrzutem i odchylił głowę do tyłu . Podniosłam się i zbliżyłam swoją twarz do jego . Kiedy ponownie na mnie spojrzał nasze twarze dzieliły centymetry .
- Nie mam zamiaru siedzieć bez czynnie .- Mruknęłam niezadowolona patrząc mu w oczy .
- Nie pójdziesz do roboty .. - Szepną . Wstałam z kanapy i powędrowałam do kuchni . Czułam się już znacznie lepiej .Wyciągnęłam beżowy kubek z szafki , nasypałam do niego kawy i czekałam aż woda w czajniku się zagotuje .
( Włączcie sobie )
Zalewając wodę, poczułam gorące dłonie Chrisa na talii . Po ciele przeszły mi ciarki , przymknęłam na chwilę oczy . Słysząc jego spokojny oddech , na moją twarz wskoczył delikatny uśmiech . Powoli obsypywał lewą stronę karku delikatnymi pocałunkami .
- Chris ..- Szepnęłam cicho . Tak szczerze .. ? Było to przyjemne , jeszcze nikt tak czule i delikatnie nie całował mnie po karku .
- Tak ?- Przerwał swoje poprzednie zajęcie i skierował wargi w stronę mego ucha . Lekko przygryzł jego płatek .
- Nie przerywaj ..- Odwróciłam się przodem do niego składając na jego ustach na pozór skromny pocałunek . Przyciągną mnie pogłębiając pocałunek . Emanowało od niego niewyobrażalne ciepło . Błądził dłonią po mojej tali wsuwając ją pod bluzkę . Na zmianę obdarowywaliśmy się francuskimi pocałunkami . Bez jakiego kol wiek problemu uniósł mnie i posadził na blacie . Zaplotłam nogi wokół jego bioder i lekko przyciągnęłam do siebie . Objął mnie w tali a ja go za kark .
- Tu jest dość niewygodnie ..- Jęknęłam cicho odrywając się na chwilę od siebie .
- Racja .- Wziął mnie na ręce i zaniósł mnie prosto do sypialni . Położył na łóżku i zdjął ze mnie i z siebie bluzki . Poszło nu sprawnie i szybko . Na widok płaskiego brzucha i kształtnych piersi zarumienił się i wrócił do poprzedniego zajęcia. Nagle podniósł się jak poparzony i spojrzał na okno . Zszedł z łóżka i podszedł pod okno .
- Cami .. Ja ,przepraszam . - Pochylił się nade mną i pocałował czule , otworzył okno i jak by nigdy nic , po prostu wyskoczył .
- Chris !- Krzyknęłam i podbiegłam do okna . Ujrzałam stado wilków czekających na niego , on zaś przemieniając się w locie pobiegł na przód .
- Uważaj na siebie .. - Szepnęłam , wiedziałam że mnie słyszy . Słyszał na odległość 2 km . Usiadłam na łóżku zastanawiając się co się stało . Wiedziałam już na pewno , że to nie jest zwykłe zauroczenie [...]
Budząc się otulona we flanelową pościel w swoim pokoju , delikatnie się uśmiechnęłam . Jednak ból szyi promieniował na całe ciało , przez co czułam się osłabiona . No tak i mniejsza ilość krwi w organizmie . Ledwo podniosłam się z łóżka , chwiejnym krokiem zawitałam w łazience . Odwinęłam bandaż , który powoli uwierał moją biedną szyję . Plaster przesiąkł krwią . Szybkim ruchem , pozbyłam się go . Zakryłam dłonią usta widząc co się dzieje na danym miejscu . Szew był bardzo precyzyjnie i starannie wykonany . To była robota Tony'ego . Moje ciało zalała fala chłodu , zmarzłam . Powoli opierając się o różne przedmioty zeszłam do kuchni gdzie trzymamy apteczkę .
- Zerwałaś plaster ... - Głos Chrisa przeciął grobową ciszę . Delikatnie się wystraszyłam .
- Widziałaś ranę czy poczułeś ,, odór '' krwi ?- Spytałam , grzebiąc w opatrunkach .
- Poczułem .- Moje serce zabiło szybciej kiedy usłyszałam jego kroki . Po znalezieniu odpowiedniego plastra odłożyłam pojemnik na swoje miejsce . Spojrzałam na Chrisa który zmierzał w moim kierunku z kawałkiem ręcznika kuchennego .Staną na przeciw mnie i delikatnie starł coś z mojej szyi . Musiałam za mocno naprężyć szyję , ponieważ z szwów pociekła stróżka krwi .
- Proszę zaklej to , ten zapach nie jest przyjemny .- Zmarszczył nos i zabrał od mnie plaster . Odgarną dłonią moje włosy , nie spuszczając ze mnie wzroku . Przeszła mi gęsia skórka . Każde jego spojrzenie wyrażało co innego np, współczucie , czułość , niewinność ... A ten ? Sama nie wiem . Powoli i delikatnie nakleił go na moją szyję .
- Zaraz wrócę .- Szepną wychodząc z domu . Ujrzałam tylko jak zmierza za dom . Kuchenne okno było naprawdę duże więc ujrzałam go od pasa w górę . Westchnęłam cicho i oparłam się o blat stołu . Wydawał się inny od reszty rodziny , odbiegał od nich . Czuły , współczujący , zawszę uśmiechnięty . A oni , gotowi zabić za 15 minut . Widząc jak wraca odetchnęłam z ulgą .
- Coś się stało ?- Potarłam dłońmi ramiona .
- Nie nic . Wydawało mi się ..- Oblizał zmysłowo usta i spojrzał na mnie . Za pewne byłam strasznie blada.
- Może coś obejrzymy ? - Zapytałam bawiąc się końcem włosa .
- Ja wybieram film , wiedz , że to będzie horror .- Uśmiechną się szyderczo i pomógł mi dość do salonu . Usiadłam na sofie i nakryłam się po uszy kocem . Chris kucną przy DVD i szperał w płytach .
- Mam ! ,, Nienarodzony ''! Może być ? - Odwrócił się w moją stronę .
Trzęsłam się z zimna , mimo to iż byłam otulona kocem .
- Chodź ..- Objął mnie ramieniem a ja szybko położyłam się na jego twardych udach . Zrobiło mi się o wiele cieplej . Połowę filmu , przeleżałam wtulona w brzuch Chrisa . Ten film był okropny , spoglądając od czasu do czasu na jego twarz , zauważyłam że lekko się boi .
- Chris ? - Szepnęłam cicho .
- Tak ? - Spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po włosach , co wywołało u mnie cichy pomruk .
- Nie boisz się ? - Przygryzłam dolną wargę .
- Nie ... Wcale - pokręcił niepewnie głową . Nagle zamkną oczy i schylił głowę .
- Akurat !! - Zaśmiałam się cicho . - Boisz się . Nieprawdopodobne , jedno z najbardziej niebezpiecznych stworzeń na świecie , boi się nierealnego filmu .- Dźgnęłam go pacem po brzuchu . Zaśmiał się cicho .
- Kiedy będę mogła wrócić do pracy ?
- Co ?! Praca ?! Przecież ty ledwo utrzymujesz się na własnych nogach . - Spojrzał na mnie z wyrzutem i odchylił głowę do tyłu . Podniosłam się i zbliżyłam swoją twarz do jego . Kiedy ponownie na mnie spojrzał nasze twarze dzieliły centymetry .
- Nie mam zamiaru siedzieć bez czynnie .- Mruknęłam niezadowolona patrząc mu w oczy .
- Nie pójdziesz do roboty .. - Szepną . Wstałam z kanapy i powędrowałam do kuchni . Czułam się już znacznie lepiej .Wyciągnęłam beżowy kubek z szafki , nasypałam do niego kawy i czekałam aż woda w czajniku się zagotuje .
( Włączcie sobie )
Zalewając wodę, poczułam gorące dłonie Chrisa na talii . Po ciele przeszły mi ciarki , przymknęłam na chwilę oczy . Słysząc jego spokojny oddech , na moją twarz wskoczył delikatny uśmiech . Powoli obsypywał lewą stronę karku delikatnymi pocałunkami .
- Chris ..- Szepnęłam cicho . Tak szczerze .. ? Było to przyjemne , jeszcze nikt tak czule i delikatnie nie całował mnie po karku .
- Tak ?- Przerwał swoje poprzednie zajęcie i skierował wargi w stronę mego ucha . Lekko przygryzł jego płatek .
- Nie przerywaj ..- Odwróciłam się przodem do niego składając na jego ustach na pozór skromny pocałunek . Przyciągną mnie pogłębiając pocałunek . Emanowało od niego niewyobrażalne ciepło . Błądził dłonią po mojej tali wsuwając ją pod bluzkę . Na zmianę obdarowywaliśmy się francuskimi pocałunkami . Bez jakiego kol wiek problemu uniósł mnie i posadził na blacie . Zaplotłam nogi wokół jego bioder i lekko przyciągnęłam do siebie . Objął mnie w tali a ja go za kark .
- Tu jest dość niewygodnie ..- Jęknęłam cicho odrywając się na chwilę od siebie .
- Racja .- Wziął mnie na ręce i zaniósł mnie prosto do sypialni . Położył na łóżku i zdjął ze mnie i z siebie bluzki . Poszło nu sprawnie i szybko . Na widok płaskiego brzucha i kształtnych piersi zarumienił się i wrócił do poprzedniego zajęcia. Nagle podniósł się jak poparzony i spojrzał na okno . Zszedł z łóżka i podszedł pod okno .
- Cami .. Ja ,przepraszam . - Pochylił się nade mną i pocałował czule , otworzył okno i jak by nigdy nic , po prostu wyskoczył .
- Chris !- Krzyknęłam i podbiegłam do okna . Ujrzałam stado wilków czekających na niego , on zaś przemieniając się w locie pobiegł na przód .
- Uważaj na siebie .. - Szepnęłam , wiedziałam że mnie słyszy . Słyszał na odległość 2 km . Usiadłam na łóżku zastanawiając się co się stało . Wiedziałam już na pewno , że to nie jest zwykłe zauroczenie [...]
środa, 12 czerwca 2013
Rozdział VI
Obudziłam się w łóżku dziwo w swoim , westchnęłam cicho nie pamiętając nic .Nic z poprzedniej nocy . Moja głowa pękała z bólu . Każdy najcichszy dźwięk był jak głośna orkiestra dente a każde maleńkie światełko jak reflektor skierowany na twarz . Niechlujnie wstałam z łóżka w samej cieniutkiej halce , doczołgałam się do łazienki . Nie zmyty a przede wszystkim rozmazany makijaż , rozczochrane włosy . Koszmar . Zmyłam twarz tonikiem , rozczesałam włosy i ubrałam się odpowiednio . Dzisiaj pracowałam . Zeszłam do brata który akurat przygotowywał śniadanie .
- Cześć misiek . - Ucałowałam go w policzek .- Mamy może aspirynę ?
- Cześć . Taak mamy . Wczoraj musiałem po was pojechać bo nie byliście w stanie wrócić na nogach do domu . - Mrukną niezadowolony
- Przepraszam .- Parsknęłam , wrzuciłam tabletkę do wody i czekałam aż się rozpuści . Po wypiciu , wzięłam łyka gorącej kawy .
- Ja uciekam ,cześć .- Pomachałam mu i szybko wyszłam z domu . Wsiadając do samochodu , poczułam zapach męskich perfum . Wiedząc czyje one są szybko ruszyłam i pojechałam do szpitala .Promienie słońca przedzierały sie do środka samochodu. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do środka . Szybko się przebrałam i zaczęłam obchód .
- Camille , mamy pacjentke z zagrożoną ciążą . Na dodatek chce usunąć . Zajmiesz się nią .- Rose była wyjątkowo wystraszona i zmęczona , pewnie została na noc.
- Jasne , która sala ?
- 138 ...- mruknęła podając mi papiery pacjentki . Spokojnie weszłam do windy , czytając dokumenty . Dziewczyna nie miała kolorowego życia : rodzice alkoholicy , brat i siostra wielokrotnie skazywani za rozboje itp . Pokręciłam głowa i wyszłam z windy kiedy ta sie zatrzymała . Delikatnie zapukałam do sali i weszłam .
- Witam panią , Pani Noris . Jestem Camille Styles i będę pani lekarzem podczas trwania ciąży .
- Pani doktor ja nie chce tego dziecka .- kobieta mówiła przez łzy, jej przekrwione białka świadczyły , ze często plącze . Za oknem wydarzył się koszmar . Zaczęło padać a na dodatek burza .
- Ale dla czego ? Jeśli pani usunie , będzie pani bardzo trudno ponownie zajść w ciąże . - z jej oczu popłynęła mała łza .
- Nic pani nie wie . Ojciec mnie zabije jeśli wrócę do domu z dzieckiem . Z jednej strony zależny mi na tym dziecku . - Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .
- Niech pani walczy z ojcem , nawet pani pomogę . jestem na studiach prawniczych , znajdziemy coś na niego . - złapałam ja za rękę , dziewczyna była młoda , miała około 16 lat. Zasnęła po kilku minutach .Po cichu wyszłam z pokoju i zaniosłam jej dokumenty to kartoteki . Weszłam do kuchni dostępnej dla lekarzy i zrobiłam sobie kawę . Ból głowy nie dawał mi spokoju , najgorsze jest to , ze ja nic nie pamiętam . westchnęłam cicho i usiadłam na długiej kanapie . Nagle zrobiło się spore zamieszanie na odział , przywieziono zaćpanego chłopaka , był on dosyć agresywny . Odstawiłam na stolik kubek z napojem i wyszłam z pokoju .
- Co się dzieje ? - Spojrzałam na ćpuna , zachowywał się typowo .
- Nie dostał kolejnej działki , chciał zastrzelić matkę . - Odpowiedział lekarz .
- Hej ... -spojrzałam na niego i potrząsnęłam nim , zaczął na mnie warczeć .- Ogarnij się !! - wrzasnęła na niego i uderzyłam go w twarz ,od razu podziałało . Uspokoił się i zaczął z nami spokojniej rozmawiać . Zabraliśmy go na odział intensywnej terapii . Wychodząc z sali natchnęłam się na Chrisa .
- Witam . - Uśmiechną się szarmancko .
- Cześć , co ty tu robisz ? - zaśmiałam się pod nosem i oparłam się o ścianę .
- Przyszedłem cie odwiedzić z wczoraj nie wiele pamiętam .- Jękną cicho .
- Ja też .- Mruknęłam.
- Widzimy się wieczorem ... - szepną i musną mnie wargami w skroń . Przez chwile nawet się nie ruszyłam ,Tony oczywiście widział jak rozmawiam z Chrisem .
- Czyżby pani Styles znalazła sobie chłopaka ? - Spojrzał na mnie jak na dziwadło. Wyminą mnie i szedł zadowolony .
- Doktor był zazdrosny , widzi w tym jakiś problem ?- Nie byłam z Chrisem ale nawet jeśli , to co mu do tego . Zrobił tylko zdziwioną minę i wyszedł z izby . Z zadowolona mina wyszłam ze szpitala i podbiegłam do samochodu . Zabrałam z tam tąnd komórkę którą zapomniałam zabrać . Nagle za szpitalem usłyszałam przeraźliwe krzyki. Szybko pobiegłam tam , a to co zobaczyłam zamurowało mnie . Mike pochylał się nad młoda dziewczyna . Była cala we krwi a jej tętnica byłą rozszarpana .
- Mike !! - Wrzasnęłam na niego , szybko się odwrócił . Ten widok był przerażający . Zakrwawiona twarz , wydłużone kły ,czerwone oczy ... Uciekł zostawiając kobietę na pastwę losu. Powoli do niej podeszłam i przykucnęłam , w jednym monecie poczułam niesamowity ból który się pogłębiał . On oszalał . Mike przyssał się do mojej tętnicy pozbywając się z mojego organizmu krwi . Stawałam się coraz słabsza. Nagle wampir został ze mnie zrzucony . Ostatkiem sil ujrzałam czarnego wilka i pomarańczowe ślepia [...]
- Camille !! Camille , żyjesz ?! - Słyszałam czyj głos .
-Co jej się stało ?
- Ma rozerwana żyle , zaraz możne eis wykrwawić .
- Zatamujemy krwawienie .- To jedne co udało mi się usłyszeć . Kilka godzin później odzyskałam pełną świadomość , leżałam na szpitalnym łózko podpięta do kroplówki i innych urządzeń . Na mojej szyi przyklejony był druzy plaster , a wokół niego cieniutki bandaż . Podparłam się i oparłam o poduszkę . Pod oknem siedział mój brat i ... Chris . Jego spodziewałam się tu ostatniego . Oboje spali jak zabici . Cały czas myślałam co opętało Mike , zachowywał się jak nie on . Po cichu wstałam i w swoim ubraniu wyszłam z sali . Na korytarzu spotkałam Tony'go .
- Co z ta zaatakowana dziewczyna ?
- Żyję ale jej stan jest ciężki. - Odpowiedział chwytając dłonie do kitla .- A poza tym czemu jesteś na nogach straciłaś naprawdę bardzo dużo krwi . W zasadzie powinnaś już nie żyć. * Powoli starał się zaprowadzić mnie do łózka . Usiadłam na nim a Tony wyszedł sali . Pierwszy obudził się Chris i od razu do mnie podszedł .
- Cześć Cami , jak się czujesz ? - Osiadł. Na taborecie kolo łózka .
- Słabo mi troszkę . - Uśmiechnęłam się mimowolnie i nakryłam kołdra.
- O 19:40 będziesz mogla wyjść , jest dopiero 17:39 . - Westchną i poprawił włosy .
- Nie musisz tu ze mną siedzieć, za pewne masz swoje życie . - wydawało mi się , ze zaczynam , czuć do niego coś więcej .
- Wiesz ... Gdyby nie je zapewne byś sie wykrwawiła . A to przyciągnęło by jeszcze więcej wampirów i zapewne zrobili by sobie z ciebie bufet . - Oboje zaśmialiśmy się cicho .
- Dziękuje , ze nie zostawiłeś mnie tam na pastwę losu . -Ujęłam jego dłoń i kciukiem delikatnie przejechałam po jej powierzchni .Jego policzki zaczerwieniły się a na jego usta wskoczył delikatny uśmiech .
- Straciłaś ok.35% krwi .- mrukną cicho
- Ooo mogło być gorzej . Pewnie zostaną blizny po ugryzieniu .- skrzywiłam się , delikatnie poprawiając bluzkę na sobìe
- Prawa strona twojej szyi jest lekko nadszarpnięta . Ugryzienie było spore i musieli je zszyć .- Wyprostował i spojrzał za siebie .
- Camille ? Matko jak się czujesz ?- Sean ledwo podniósł się z krzesła i podszedł do mnie .
- Słabo , a ty ? - Spojrzałam na niego , wyglądał gorzej niż wczoraj .
- Trzymam się .- Uniósł kącik ust ku górze .- Chris , zabierzesz ją potem do domu ? Robota wzywa .- Wzruszył ramionami . - Cześć myszko .- Ucałował mnie w czoło i szybko wyszedł z sali . Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy . Nagle oblała mnie fala ciepła , Chris delikatnie gładził wierszem dłoni mój policzek . Po ciele przeszły mi dreszcze . Po chwili zasnęłam ...
2 komy = NEXT
- Cześć misiek . - Ucałowałam go w policzek .- Mamy może aspirynę ?
- Cześć . Taak mamy . Wczoraj musiałem po was pojechać bo nie byliście w stanie wrócić na nogach do domu . - Mrukną niezadowolony
- Przepraszam .- Parsknęłam , wrzuciłam tabletkę do wody i czekałam aż się rozpuści . Po wypiciu , wzięłam łyka gorącej kawy .
- Ja uciekam ,cześć .- Pomachałam mu i szybko wyszłam z domu . Wsiadając do samochodu , poczułam zapach męskich perfum . Wiedząc czyje one są szybko ruszyłam i pojechałam do szpitala .Promienie słońca przedzierały sie do środka samochodu. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do środka . Szybko się przebrałam i zaczęłam obchód .
- Camille , mamy pacjentke z zagrożoną ciążą . Na dodatek chce usunąć . Zajmiesz się nią .- Rose była wyjątkowo wystraszona i zmęczona , pewnie została na noc.
- Jasne , która sala ?
- 138 ...- mruknęła podając mi papiery pacjentki . Spokojnie weszłam do windy , czytając dokumenty . Dziewczyna nie miała kolorowego życia : rodzice alkoholicy , brat i siostra wielokrotnie skazywani za rozboje itp . Pokręciłam głowa i wyszłam z windy kiedy ta sie zatrzymała . Delikatnie zapukałam do sali i weszłam .
- Witam panią , Pani Noris . Jestem Camille Styles i będę pani lekarzem podczas trwania ciąży .
- Pani doktor ja nie chce tego dziecka .- kobieta mówiła przez łzy, jej przekrwione białka świadczyły , ze często plącze . Za oknem wydarzył się koszmar . Zaczęło padać a na dodatek burza .
- Ale dla czego ? Jeśli pani usunie , będzie pani bardzo trudno ponownie zajść w ciąże . - z jej oczu popłynęła mała łza .
- Nic pani nie wie . Ojciec mnie zabije jeśli wrócę do domu z dzieckiem . Z jednej strony zależny mi na tym dziecku . - Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .
- Niech pani walczy z ojcem , nawet pani pomogę . jestem na studiach prawniczych , znajdziemy coś na niego . - złapałam ja za rękę , dziewczyna była młoda , miała około 16 lat. Zasnęła po kilku minutach .Po cichu wyszłam z pokoju i zaniosłam jej dokumenty to kartoteki . Weszłam do kuchni dostępnej dla lekarzy i zrobiłam sobie kawę . Ból głowy nie dawał mi spokoju , najgorsze jest to , ze ja nic nie pamiętam . westchnęłam cicho i usiadłam na długiej kanapie . Nagle zrobiło się spore zamieszanie na odział , przywieziono zaćpanego chłopaka , był on dosyć agresywny . Odstawiłam na stolik kubek z napojem i wyszłam z pokoju .
- Co się dzieje ? - Spojrzałam na ćpuna , zachowywał się typowo .
- Nie dostał kolejnej działki , chciał zastrzelić matkę . - Odpowiedział lekarz .
- Hej ... -spojrzałam na niego i potrząsnęłam nim , zaczął na mnie warczeć .- Ogarnij się !! - wrzasnęła na niego i uderzyłam go w twarz ,od razu podziałało . Uspokoił się i zaczął z nami spokojniej rozmawiać . Zabraliśmy go na odział intensywnej terapii . Wychodząc z sali natchnęłam się na Chrisa .
- Witam . - Uśmiechną się szarmancko .
- Cześć , co ty tu robisz ? - zaśmiałam się pod nosem i oparłam się o ścianę .
- Przyszedłem cie odwiedzić z wczoraj nie wiele pamiętam .- Jękną cicho .
- Ja też .- Mruknęłam.
- Widzimy się wieczorem ... - szepną i musną mnie wargami w skroń . Przez chwile nawet się nie ruszyłam ,Tony oczywiście widział jak rozmawiam z Chrisem .
- Czyżby pani Styles znalazła sobie chłopaka ? - Spojrzał na mnie jak na dziwadło. Wyminą mnie i szedł zadowolony .
- Doktor był zazdrosny , widzi w tym jakiś problem ?- Nie byłam z Chrisem ale nawet jeśli , to co mu do tego . Zrobił tylko zdziwioną minę i wyszedł z izby . Z zadowolona mina wyszłam ze szpitala i podbiegłam do samochodu . Zabrałam z tam tąnd komórkę którą zapomniałam zabrać . Nagle za szpitalem usłyszałam przeraźliwe krzyki. Szybko pobiegłam tam , a to co zobaczyłam zamurowało mnie . Mike pochylał się nad młoda dziewczyna . Była cala we krwi a jej tętnica byłą rozszarpana .
- Mike !! - Wrzasnęłam na niego , szybko się odwrócił . Ten widok był przerażający . Zakrwawiona twarz , wydłużone kły ,czerwone oczy ... Uciekł zostawiając kobietę na pastwę losu. Powoli do niej podeszłam i przykucnęłam , w jednym monecie poczułam niesamowity ból który się pogłębiał . On oszalał . Mike przyssał się do mojej tętnicy pozbywając się z mojego organizmu krwi . Stawałam się coraz słabsza. Nagle wampir został ze mnie zrzucony . Ostatkiem sil ujrzałam czarnego wilka i pomarańczowe ślepia [...]
- Camille !! Camille , żyjesz ?! - Słyszałam czyj głos .
-Co jej się stało ?
- Ma rozerwana żyle , zaraz możne eis wykrwawić .
- Zatamujemy krwawienie .- To jedne co udało mi się usłyszeć . Kilka godzin później odzyskałam pełną świadomość , leżałam na szpitalnym łózko podpięta do kroplówki i innych urządzeń . Na mojej szyi przyklejony był druzy plaster , a wokół niego cieniutki bandaż . Podparłam się i oparłam o poduszkę . Pod oknem siedział mój brat i ... Chris . Jego spodziewałam się tu ostatniego . Oboje spali jak zabici . Cały czas myślałam co opętało Mike , zachowywał się jak nie on . Po cichu wstałam i w swoim ubraniu wyszłam z sali . Na korytarzu spotkałam Tony'go .
- Co z ta zaatakowana dziewczyna ?
- Żyję ale jej stan jest ciężki. - Odpowiedział chwytając dłonie do kitla .- A poza tym czemu jesteś na nogach straciłaś naprawdę bardzo dużo krwi . W zasadzie powinnaś już nie żyć. * Powoli starał się zaprowadzić mnie do łózka . Usiadłam na nim a Tony wyszedł sali . Pierwszy obudził się Chris i od razu do mnie podszedł .
- Cześć Cami , jak się czujesz ? - Osiadł. Na taborecie kolo łózka .
- Słabo mi troszkę . - Uśmiechnęłam się mimowolnie i nakryłam kołdra.
- O 19:40 będziesz mogla wyjść , jest dopiero 17:39 . - Westchną i poprawił włosy .
- Nie musisz tu ze mną siedzieć, za pewne masz swoje życie . - wydawało mi się , ze zaczynam , czuć do niego coś więcej .
- Wiesz ... Gdyby nie je zapewne byś sie wykrwawiła . A to przyciągnęło by jeszcze więcej wampirów i zapewne zrobili by sobie z ciebie bufet . - Oboje zaśmialiśmy się cicho .
- Dziękuje , ze nie zostawiłeś mnie tam na pastwę losu . -Ujęłam jego dłoń i kciukiem delikatnie przejechałam po jej powierzchni .Jego policzki zaczerwieniły się a na jego usta wskoczył delikatny uśmiech .
- Straciłaś ok.35% krwi .- mrukną cicho
- Ooo mogło być gorzej . Pewnie zostaną blizny po ugryzieniu .- skrzywiłam się , delikatnie poprawiając bluzkę na sobìe
- Prawa strona twojej szyi jest lekko nadszarpnięta . Ugryzienie było spore i musieli je zszyć .- Wyprostował i spojrzał za siebie .
- Camille ? Matko jak się czujesz ?- Sean ledwo podniósł się z krzesła i podszedł do mnie .
- Słabo , a ty ? - Spojrzałam na niego , wyglądał gorzej niż wczoraj .
- Trzymam się .- Uniósł kącik ust ku górze .- Chris , zabierzesz ją potem do domu ? Robota wzywa .- Wzruszył ramionami . - Cześć myszko .- Ucałował mnie w czoło i szybko wyszedł z sali . Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy . Nagle oblała mnie fala ciepła , Chris delikatnie gładził wierszem dłoni mój policzek . Po ciele przeszły mi dreszcze . Po chwili zasnęłam ...
2 komy = NEXT
sobota, 8 czerwca 2013
Rozdział V
Myślałam ze oszalej , byłam zła . Wręcz wściekła . Walkerowie sami zaczynają . Zbliżał się wieczór , siedziałam raz z bratem na kanapie w salonie i oglądaliśmy wiadomości .
-Odnaleźliśmy dwie zaginione osoby , zostały one brutalnie zamordowane przez zwierzęta . Ich ciała były zmasakrowane , brak jednej reki czy nogi . Zapewne stado wygłodniałych wilków dało pamiętać. A teraz przerwa na reklamy.-
Obydwoje spojrzeliśmy na siebie .Chciałam się rozpłakać ,miałam dosyć tego co dzieje się dookoła nas . Chris wydawał się inny , może nie miał złych zamiarów . no a przede wszystkim był zabójczo przystojny .
- Ja wychodzę ,zgłodniałam.. - Veronica zeszła po schodach , spojrzała na Seana i wyszła .Moja głowa opierała się o kolana tej nie szczęsnej ofiary losu .
- Idź się połóż, widzę , ze jesteś zmęczony .- Spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie , powoli wstał z kanapy i powędrował po chodach do swojego pokoju . Położyłam się na całej długości kanapy . Zamknęłam oczy i myślałam nad wszystkim co się wydarzyło. Zawsze spotykałam Chrisa w nieodpowiednim momencie. Może i na mnie się czaił , na pewno był alfą . Bez wątpienia . Pomarańczowe ślepia mówiły same za siebie . Sean wyglądał jak by pocięli go żyletkami , czy nożami . Ledwo się trzymał na nogach . Jednak nie było śladu ugryzienia .Na pewno nie będzie jednym z nich .
Obróciłam się na prawy bok patrząc w oparcie kanapy , tak nagle wydawało się strasznie ciekawe . Zapewne ciekawsze od całej tej cholernej zadymy. Miałam wyjątkowo ciężkie powieki, opadały i unosiły się . Miały godziny a po Veronice ani śladu . powoli zaczynałam się o nią martwic . Jednak była wampirem , wiedziała jak o siebie zadbać . Nie mgła przecież polować 3 godziny. Nie chętnie podniosłam się z kanapy i podeszłam do okna . na podjeździe leżał bukiet kwiatów . Śmiejąc się cicho wyszłam z domu i ruszyłam ku podjazdowi. Ujęłam kwiaty w dłoń , uśmiechnęłam się delikatnie na widok różowych róż . Delikatny zapach unosił się koło mnie . Odwracając się w stronę drzwi , przestraszyłam się .Chris stal oparty o drzwi z szarmanckim uśmieszkiem na twarzy .
- Dasz wyciągnąć na kawę ? - Powoli zmierzał w moja stronę .
- Wiesz co zajmuje sie pokiereszowanym bratem i czekam na wampirzyce która nie wróciła z ,,obiadu '' - Odparłam przykładając kwiaty pod nos . Zaśmiał sie cicho i schylił głowę
- Bądź o nią spokojna . Zabawia się wlanie z moim kuzynem . - Parskną miechem i staną na przeciw mnie .
- A brat ? - spojrzałam na niego złośliwie . Doskonale wiedział , ze się z nim droczę . Najwidoczniej to lubił , powinnam mieć dawno rozszarpana tętnice albo biegać bez jednej ręki
- To na pewno nie moja sfora , wiedział bym . - Szepną
- Okey , wejdź .-Ruszyłam w stronę drzwi po czym szybko je otworzyłam . Wiedząc , ze wszedł , nie oglądałam się za siebie . Włożyłam kwiaty do wazonu i popostawiam je na szafce .Oparłam się o stul i spojrzałam na Walkera . stal nie daleko , bez problemu ujrzałam jego zielone oczy . Wydawały się niewinne doskonale . widziały jednak wiele .Powoli szedł w moim kierunku , kiedy czułam na skroni jego oddech i widząc ze chce mnie pocałować . Wyślizgnęłam się i pobiegłam po schodach do swojego pokoju . usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach . ,, Boże co ja robię !! '' pomyślałam . widząc swoje odbicie w lustrze podniosłam się i szybko podbiegłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne ubrania . Rozpuściłam włosy i obejrzałam się w lustrze . Westchnęłam cicho i zeszłam powoli po schodach . Serce waliło mi jak młotem . Kiedy Chris spojrzał na mnie , oniemiał .
- Wy ... wyglądasz , prześlicznie .- Schował telefon do tylnej kieszeni spodni i wyprostował się . Wyciągną w moją stronę dłoń i uśmiechną się delikatnie . Widząc jego gest zawahałam się lekko , nie pewnie podałam mu dłoń i oboje opuściliśmy dom . Otworzył mi drzwi od czarnego Ferrari .
- Dziękuje ..- Usiadłam poprawiając spód sukienki . Po chwili siedział koło mnie . Wyjeżdżając spod domu puścił mi oczko . Zapewne na mojej twarzy pojawiły się rumieńce . Jechaliśmy dosyć szybko . Kiedy mój licznik wskazywał 230 km\h lekko się bałam . nigdy nie jeździłam tak szybko , byłam raczej cichą i spokojna dziewczyną , a Ferrari dostałam od Seana .
Spojrzałam na niego a on zatrzymał się pod znaną wszystkim knajpką [...]
2 komy = NEXT
-Odnaleźliśmy dwie zaginione osoby , zostały one brutalnie zamordowane przez zwierzęta . Ich ciała były zmasakrowane , brak jednej reki czy nogi . Zapewne stado wygłodniałych wilków dało pamiętać. A teraz przerwa na reklamy.-
Obydwoje spojrzeliśmy na siebie .Chciałam się rozpłakać ,miałam dosyć tego co dzieje się dookoła nas . Chris wydawał się inny , może nie miał złych zamiarów . no a przede wszystkim był zabójczo przystojny .
- Ja wychodzę ,zgłodniałam.. - Veronica zeszła po schodach , spojrzała na Seana i wyszła .Moja głowa opierała się o kolana tej nie szczęsnej ofiary losu .
- Idź się połóż, widzę , ze jesteś zmęczony .- Spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie , powoli wstał z kanapy i powędrował po chodach do swojego pokoju . Położyłam się na całej długości kanapy . Zamknęłam oczy i myślałam nad wszystkim co się wydarzyło. Zawsze spotykałam Chrisa w nieodpowiednim momencie. Może i na mnie się czaił , na pewno był alfą . Bez wątpienia . Pomarańczowe ślepia mówiły same za siebie . Sean wyglądał jak by pocięli go żyletkami , czy nożami . Ledwo się trzymał na nogach . Jednak nie było śladu ugryzienia .Na pewno nie będzie jednym z nich .
Obróciłam się na prawy bok patrząc w oparcie kanapy , tak nagle wydawało się strasznie ciekawe . Zapewne ciekawsze od całej tej cholernej zadymy. Miałam wyjątkowo ciężkie powieki, opadały i unosiły się . Miały godziny a po Veronice ani śladu . powoli zaczynałam się o nią martwic . Jednak była wampirem , wiedziała jak o siebie zadbać . Nie mgła przecież polować 3 godziny. Nie chętnie podniosłam się z kanapy i podeszłam do okna . na podjeździe leżał bukiet kwiatów . Śmiejąc się cicho wyszłam z domu i ruszyłam ku podjazdowi. Ujęłam kwiaty w dłoń , uśmiechnęłam się delikatnie na widok różowych róż . Delikatny zapach unosił się koło mnie . Odwracając się w stronę drzwi , przestraszyłam się .Chris stal oparty o drzwi z szarmanckim uśmieszkiem na twarzy .
- Dasz wyciągnąć na kawę ? - Powoli zmierzał w moja stronę .
- Wiesz co zajmuje sie pokiereszowanym bratem i czekam na wampirzyce która nie wróciła z ,,obiadu '' - Odparłam przykładając kwiaty pod nos . Zaśmiał sie cicho i schylił głowę
- Bądź o nią spokojna . Zabawia się wlanie z moim kuzynem . - Parskną miechem i staną na przeciw mnie .
- A brat ? - spojrzałam na niego złośliwie . Doskonale wiedział , ze się z nim droczę . Najwidoczniej to lubił , powinnam mieć dawno rozszarpana tętnice albo biegać bez jednej ręki
- To na pewno nie moja sfora , wiedział bym . - Szepną
- Okey , wejdź .-Ruszyłam w stronę drzwi po czym szybko je otworzyłam . Wiedząc , ze wszedł , nie oglądałam się za siebie . Włożyłam kwiaty do wazonu i popostawiam je na szafce .Oparłam się o stul i spojrzałam na Walkera . stal nie daleko , bez problemu ujrzałam jego zielone oczy . Wydawały się niewinne doskonale . widziały jednak wiele .Powoli szedł w moim kierunku , kiedy czułam na skroni jego oddech i widząc ze chce mnie pocałować . Wyślizgnęłam się i pobiegłam po schodach do swojego pokoju . usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach . ,, Boże co ja robię !! '' pomyślałam . widząc swoje odbicie w lustrze podniosłam się i szybko podbiegłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne ubrania . Rozpuściłam włosy i obejrzałam się w lustrze . Westchnęłam cicho i zeszłam powoli po schodach . Serce waliło mi jak młotem . Kiedy Chris spojrzał na mnie , oniemiał .
- Wy ... wyglądasz , prześlicznie .- Schował telefon do tylnej kieszeni spodni i wyprostował się . Wyciągną w moją stronę dłoń i uśmiechną się delikatnie . Widząc jego gest zawahałam się lekko , nie pewnie podałam mu dłoń i oboje opuściliśmy dom . Otworzył mi drzwi od czarnego Ferrari .
- Dziękuje ..- Usiadłam poprawiając spód sukienki . Po chwili siedział koło mnie . Wyjeżdżając spod domu puścił mi oczko . Zapewne na mojej twarzy pojawiły się rumieńce . Jechaliśmy dosyć szybko . Kiedy mój licznik wskazywał 230 km\h lekko się bałam . nigdy nie jeździłam tak szybko , byłam raczej cichą i spokojna dziewczyną , a Ferrari dostałam od Seana .
Spojrzałam na niego a on zatrzymał się pod znaną wszystkim knajpką [...]
2 komy = NEXT
sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział IV
Obudziłam się po jakiś dwóch godzinach , kiedy ujrzałam Mike siedzącego na parapecie dosyć dużego okna , wystraszyłam się .
- Co tu robisz ?- Przetarłam oczy i usiadłam na środku łózka po turecku .
- Czekam aż się obudzisz .- Uśmiechną się i nagle znalazł się koło mnie . Opierał brodę o moje kolano , cały czas patrząc na mnie .
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Uniosłam jedną brew ku górze .
- Jesteś śliczna .- Mrukną przybliżając się do mnie . Czując jego chłodne wargi , po ciele przeszły mi ciarki . Zaczął całować mnie zachłannie , oparł dłoń na moje szyi , kładąc mnie przy tym . Kiedy on znajdował się u góry ja starałam się go obrócić . Jednak bez skutecznie . Zza drzwi mojego pokoju dochodziły przeraźliwe hałasy i krzyki . Żadne z nas się tym nie przejęło . Po chwili drzwi zostały wyważone a do środka wbiegły dwa wilki . Jeden szary a drugi czarny . Chwytając Mike za barki , zrzucili go ze mnie . Zerwałam się i oparłam na łokciach , widziałam jak rozrywają jego ramię oraz lewy bok . Widząc jak czarny wilk przegryza Mike'owi tchawicę uśmiechnęłam się , jak bym to ja kazała wilkom go zabić . Leżał prawie martwy na podłodze . Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki kołek osikowy . Przykucnęłam przy nim , ciężko oddychał . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na moją twarz wskoczył ironiczny uśmiech . Zadałam mu śmiertelny cios [... ]
Podniosłam się z łóżka , po czole spływały mi krople potu . To był najgorszy sen w całym moim życiu . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Wyglądałam jak bym przebiegła maraton . Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam sprawdzić , czy Sean już wrócił . Niestety , cały dom był pusty . Wróciłam do swojego pokoju i otworzyłam na oścież okno . Jakoś dziwnie bolała mnie głowa , wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie niespodzianka .
- Witam Cię Camille ! - Na moim łóżku siedziała wysoka blondynka , znałam ją . Veronica . W dłoni obracała kluczyki od Porsche Mike'a.
- Veronica ?! Co tu robisz ? - Byłam lekko zdziwiona jej obecnością tutaj . Widać Mike zbierał już rodzinę do walki .
- Ciebie też miło widzieć ..- Uśmiechnęła się od ucha do ucha i wstała z łóżka .- Przyznaj , że nie chciała byś czegoś takiego oglądać . - No tak , już wiem skąd ten sen . To przez nią , ona kontrolowała umysł . Miała jeden z najfajniejszych wampirzych darów .
- Nie , nie chciała bym .- Mruknęłam i podeszłam do szafy .- Co Cię tu sprowadza ? - Zapytałam grzebiąc w ubraniach .
- No wiesz ... Szykuje się starcie Walker'ów , Edwards'ów i Styles'ów . Więc jestem , Mike jest teraz w Irlandii . Prosił mnie był zajrzała do Ciebie . - Wstała i rozciągnęła się .
- Irlandii , to która jest godzina ? - Spojrzałam na nią zdziwiona , zasnęłam około 12:40 .
- 15:17 długo spałaś , masz może Burbon ? - Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę .
- Wygrzebiesz coś w szafce Seana .- Machnęłam ręką . Nie spodziewałam się tu Veronici , obstawiała bardziej na Shien czy Evelyn . Wyciągnęłam z szafy wszystkie potrzebne ubrania i czarną bieliznę , położyłam je na łóżku.Musiałam zamknąć już okno gdyż zaczęło siarczyście padać . Ubrałam się , delikatnie pomalowałam i zeszłam do Veronici . Piła ona Burbon z butelki . Czuła się jak u siebie , i dobrze .
- Ja wychodzę na chwilę .
- O której wrócisz ?
- Nie wiem .- Wyglądało to komicznie . Jak bym rozmawiała z własną matką . Veronica miała 198 lat .
- Wróć o przyzwoitej porze .
- Spokojnie jadę na chwile do szpitala .
- Przywieź mi proszę torebkę krwi 0 RH- . Moja ulubiona . - Zaśmiała sie pod nosem . Przewróciłam oczami i pobiegłam do samochodu . Usiadłam na fotelu i zamknęłam drzwi . Deszcz obmywał mój samochód milionami kropelkami wody . Westchnęłam cicho i ruszyłam . Stukanie wody o dach wyjątkowo mnie denerwowało . Bez chwili namysłu włączyłam radio . Na chwilę odwróciłam wzrok od jezdni i podgłośniłam muzykę . Jechałam jakieś 30 minut . W między czasie przestało padać . Zaparkowałam Ferrari i wysiadłam z niego . Weszłam do środka .
- Cześć Moly , słuchaj zostawiłam tu papiery ubezpieczeniowe samochodu . Masz je może ?
- Tak mam , ale po co one ci były w szpitalu ?
- Zapomniałam je wypełnić .- Zaśmiałyśmy się obydwie .
- No tak miałaś przerwę to wszystko wypełniłaś .- Potakiwała i podała mi dokumenty .
- Dzięki .- Odwróciłam się czytając papiery , nagle wpadłam na kogoś .
- Strasznie przepraszam ... Jęknęłam , widząc Chrisa Walkera zaśmiałam się pod nosem .- Śledzisz mnie?- Zaczęłam zbierać rozsypane dokumenty , Chris schylił się i pomógł mi je zbierać .
- Odwiedzam brata .. - Uśmiechną się i wstał . Spojrzałam w jego zielone oczy . Były piękne , wyglądały jak kwitnąca trawa czy ;iście na drzewach . Żywa zieleń . Podał mi papiery , dotykając przy tym mojej bransoletki .
- Ał ! - Spojrzał na swoją dłoń, widniał na niej poparzony kawał skory a ja zgrabnie go wyminęłam . Czując jego wzrok na sobie , odwróciłam się i puściłam mu oczko . Na jego twarz wskoczył szarmancki uśmiech . Zadowolona z siebie wróciłam do samochodu i odjechałam . Zatrzymałam się przy spożywczaku , w domu brakowało jedzenia . Sean zawsze musiał wszystko zjeść . Wyszłam ze sklepu z siatami pełnymi jedzenia . Spakowałam wszystko do bagażnika i ruszyłam przed siebie [...]
- Co Ci się stało ? - Podrapana twarz , rozdarta koszula a pod nią ślady pazurów . - Gdzieś ty polazł ?!
- Walker , to oni zaczęli ..- Jękną z bólu kiedy delikatnie dotknęłam jego zadrapanej szyi . Wyciągnęłam z szafki wodę utlenioną i waciki kosmetyczne . Powoli obmywałam jego rany na twarzy .
- Możliwe , że zostaną blizny ..- Powiedziałam smutno , rany były dosyć głębokie i szerokie . Veronica musiała wyjść na zewnątrz . Zapach krwi Seana doprowadzał ją do szału . Po oczyszczeniu zadrapań , poszedł się przebrać . Veronica weszła , przez dobre 3 godziny obmyślałyśmy plan działania .
2 komy =NEXT
- Co tu robisz ?- Przetarłam oczy i usiadłam na środku łózka po turecku .
- Czekam aż się obudzisz .- Uśmiechną się i nagle znalazł się koło mnie . Opierał brodę o moje kolano , cały czas patrząc na mnie .
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Uniosłam jedną brew ku górze .
- Jesteś śliczna .- Mrukną przybliżając się do mnie . Czując jego chłodne wargi , po ciele przeszły mi ciarki . Zaczął całować mnie zachłannie , oparł dłoń na moje szyi , kładąc mnie przy tym . Kiedy on znajdował się u góry ja starałam się go obrócić . Jednak bez skutecznie . Zza drzwi mojego pokoju dochodziły przeraźliwe hałasy i krzyki . Żadne z nas się tym nie przejęło . Po chwili drzwi zostały wyważone a do środka wbiegły dwa wilki . Jeden szary a drugi czarny . Chwytając Mike za barki , zrzucili go ze mnie . Zerwałam się i oparłam na łokciach , widziałam jak rozrywają jego ramię oraz lewy bok . Widząc jak czarny wilk przegryza Mike'owi tchawicę uśmiechnęłam się , jak bym to ja kazała wilkom go zabić . Leżał prawie martwy na podłodze . Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki kołek osikowy . Przykucnęłam przy nim , ciężko oddychał . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na moją twarz wskoczył ironiczny uśmiech . Zadałam mu śmiertelny cios [... ]
Podniosłam się z łóżka , po czole spływały mi krople potu . To był najgorszy sen w całym moim życiu . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Wyglądałam jak bym przebiegła maraton . Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam sprawdzić , czy Sean już wrócił . Niestety , cały dom był pusty . Wróciłam do swojego pokoju i otworzyłam na oścież okno . Jakoś dziwnie bolała mnie głowa , wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie niespodzianka .
- Witam Cię Camille ! - Na moim łóżku siedziała wysoka blondynka , znałam ją . Veronica . W dłoni obracała kluczyki od Porsche Mike'a.
- Veronica ?! Co tu robisz ? - Byłam lekko zdziwiona jej obecnością tutaj . Widać Mike zbierał już rodzinę do walki .
- Ciebie też miło widzieć ..- Uśmiechnęła się od ucha do ucha i wstała z łóżka .- Przyznaj , że nie chciała byś czegoś takiego oglądać . - No tak , już wiem skąd ten sen . To przez nią , ona kontrolowała umysł . Miała jeden z najfajniejszych wampirzych darów .
- Nie , nie chciała bym .- Mruknęłam i podeszłam do szafy .- Co Cię tu sprowadza ? - Zapytałam grzebiąc w ubraniach .
- No wiesz ... Szykuje się starcie Walker'ów , Edwards'ów i Styles'ów . Więc jestem , Mike jest teraz w Irlandii . Prosił mnie był zajrzała do Ciebie . - Wstała i rozciągnęła się .
- Irlandii , to która jest godzina ? - Spojrzałam na nią zdziwiona , zasnęłam około 12:40 .
- 15:17 długo spałaś , masz może Burbon ? - Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę .
- Wygrzebiesz coś w szafce Seana .- Machnęłam ręką . Nie spodziewałam się tu Veronici , obstawiała bardziej na Shien czy Evelyn . Wyciągnęłam z szafy wszystkie potrzebne ubrania i czarną bieliznę , położyłam je na łóżku.Musiałam zamknąć już okno gdyż zaczęło siarczyście padać . Ubrałam się , delikatnie pomalowałam i zeszłam do Veronici . Piła ona Burbon z butelki . Czuła się jak u siebie , i dobrze .
- Ja wychodzę na chwilę .
- O której wrócisz ?
- Nie wiem .- Wyglądało to komicznie . Jak bym rozmawiała z własną matką . Veronica miała 198 lat .
- Wróć o przyzwoitej porze .
- Spokojnie jadę na chwile do szpitala .
- Przywieź mi proszę torebkę krwi 0 RH- . Moja ulubiona . - Zaśmiała sie pod nosem . Przewróciłam oczami i pobiegłam do samochodu . Usiadłam na fotelu i zamknęłam drzwi . Deszcz obmywał mój samochód milionami kropelkami wody . Westchnęłam cicho i ruszyłam . Stukanie wody o dach wyjątkowo mnie denerwowało . Bez chwili namysłu włączyłam radio . Na chwilę odwróciłam wzrok od jezdni i podgłośniłam muzykę . Jechałam jakieś 30 minut . W między czasie przestało padać . Zaparkowałam Ferrari i wysiadłam z niego . Weszłam do środka .
- Cześć Moly , słuchaj zostawiłam tu papiery ubezpieczeniowe samochodu . Masz je może ?
- Tak mam , ale po co one ci były w szpitalu ?
- Zapomniałam je wypełnić .- Zaśmiałyśmy się obydwie .
- No tak miałaś przerwę to wszystko wypełniłaś .- Potakiwała i podała mi dokumenty .
- Dzięki .- Odwróciłam się czytając papiery , nagle wpadłam na kogoś .
- Strasznie przepraszam ... Jęknęłam , widząc Chrisa Walkera zaśmiałam się pod nosem .- Śledzisz mnie?- Zaczęłam zbierać rozsypane dokumenty , Chris schylił się i pomógł mi je zbierać .
- Odwiedzam brata .. - Uśmiechną się i wstał . Spojrzałam w jego zielone oczy . Były piękne , wyglądały jak kwitnąca trawa czy ;iście na drzewach . Żywa zieleń . Podał mi papiery , dotykając przy tym mojej bransoletki .
- Ał ! - Spojrzał na swoją dłoń, widniał na niej poparzony kawał skory a ja zgrabnie go wyminęłam . Czując jego wzrok na sobie , odwróciłam się i puściłam mu oczko . Na jego twarz wskoczył szarmancki uśmiech . Zadowolona z siebie wróciłam do samochodu i odjechałam . Zatrzymałam się przy spożywczaku , w domu brakowało jedzenia . Sean zawsze musiał wszystko zjeść . Wyszłam ze sklepu z siatami pełnymi jedzenia . Spakowałam wszystko do bagażnika i ruszyłam przed siebie [...]
- Co Ci się stało ? - Podrapana twarz , rozdarta koszula a pod nią ślady pazurów . - Gdzieś ty polazł ?!
- Walker , to oni zaczęli ..- Jękną z bólu kiedy delikatnie dotknęłam jego zadrapanej szyi . Wyciągnęłam z szafki wodę utlenioną i waciki kosmetyczne . Powoli obmywałam jego rany na twarzy .
- Możliwe , że zostaną blizny ..- Powiedziałam smutno , rany były dosyć głębokie i szerokie . Veronica musiała wyjść na zewnątrz . Zapach krwi Seana doprowadzał ją do szału . Po oczyszczeniu zadrapań , poszedł się przebrać . Veronica weszła , przez dobre 3 godziny obmyślałyśmy plan działania .
2 komy =NEXT
czwartek, 30 maja 2013
Rozdział III
Szklanka która trzymał Sean wyślizgnęła się z jego dłoni i rozbiła na tysiące maleńkich kawałeczków . Bez słowa zbiegł do piwnicy w której trzymaliśmy różnego rodzaju bronie , to był nasz ,, mały '' arsenał . Wiedziałam ,że się zdenerwował . Będzie to nasza pierwsza bitwa z Walkerami , 15 lat temu jeden z nich zabił naszą matkę . Schyliłam się i powoli zaczęłam zbierać odłamki szkła . Wódka , wszędzie rozpoznam ten odór . Na mojej ręce tworzyła się kupka szkła którą od razu wyrzuciłam [...]
- Trzymaj ..- Podał mi moja ulubioną niegdyś bransoletkę nasiąkniętą tojadem . Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem .
- Na wszelki wypadek .- Sam ubrał swoją starą bransoletkę , która dostał ode mnie na 17 urodziny . - Wiesz ilu ich jest ? - Spojrzał na mnie . Pokręciłam przecząco głową .
- Słuchaj zajmiemy się tym rano , widzę , że jesteś zdenerwowany . Daj spokój , idź spać .- Poklepałam go po ramieniu . Westchną głośno , przeczesał dłonią włosy i wyszedł z piwnicy . Oparłam się o blat stołu i przymknęłam oczy . Otworzyłam je nagle i ruszyłam w stronę szafy z bronią . Nagle przypomniały mi się słowa ojca kiedy uczył mnie szczelać z łuku ,, Zobaczycie Cami będzie najsilniejszą i najlepszą łowczynią z całej rodziny . Jej charakter jest nie do opisania . To właśnie ona wyzwoli naszą rodzinę jak i Edwards'ów od wilkołaków ''. Uśmiechnęłam się czułam jak w moim oku kręci się maleńka łza . Szybko ją wytarłam i wróciłam do poprzedniego zajęcia . Załadowałam około 34 magazynków , naostrzyłam 10 noży i wygrzebałam ok. 27 kusz i strzał . Wyglądałam jakbym wygrzebała się z ziemi . Zmęczona wyszłam z piwnicy , zamykając ją na kłódkę . Poszłam prosto do swojego pokoju . Przygotowałam sobie piżamę , na szczęście jutro zostaje w domu . Zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy i skierowałam się w stronę łazienki . Zrzuciłam z siebie ubranie i wpakowałam je do pralki . Weszłam pod prysznic . Gorąca woda obmywała moje ciało , do tego malinowy żel pod prysznic sprawiał , że zapomniałam o wszystkim . Ta sielanka nie trwała długo . Po 15 minutach owinięta tylko w ręcznik wyszłam z łazienki i na palcach pobiegłam do pokoju . Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku . Ubrałam czarną bluzkę na ramiączkach i szare damskie bokserki . Na mojej prawej łydce widniał ślad po ugryzieniu , ugryzieniu wilkołaka . Gdyby nie mój ojciec i dwoje kuzynów była bym teraz jedną z nich . Blizna była szarpana więc miała kilka centymetrów . Westchnęłam i opadłam na łóżko [...]
Obudził mnie głośny huk , odkryłam się i zbiegłam po schodach do kuchni .
- Co się stało ?- Spojrzałam na Seana który trzymał się za głowę .
- Spadła mi patelnia ... - Zaśmiał się cicho , podeszłam do niego i zaczęłam okładać go pięściami po ramieniu
- Wystraszyłeś mnie ! - Warknęłam , on się po prostu śmiał .
- I co powiesz tacie ?! - Zakpił sobie ze mnie , widząc otwartą butelkę wody , chwyciłam ją i wylałam mu na głowę .
- Oj ... - Odrzuciłam ją gdzieś w bok i uciekłam do swojego pokoju . Szybko zamknęłam drzwi na klucz słysząc jak biegnie za mną .
- Otwieraj !
- Nie !
- Bo wywarze drzwi !
- I znowu będziesz musiał je odkupywać .
- Trudno .- Warkną . Słysząc jak przestaje walić w drzwi , po cicho otworzyłam je i wychyliłam się . To był zły wybór . Sean stał za drzwiami , wbiegł do pokoju i przerzucił przez ramię .
- Puszczaj ! - Tłukłam go po plecach .
- Za kare przygotujesz broń ! .- Zaczął mnie łaskotać .
- Zrobiłam to wczoraj ! - Nie znosiłam łaskotek a on doskonale o tym wiedział .
- Za 5 minut przyjdzie Mike . Powiedział , że to ważne i musimy o tym wiedzieć . - Mówiąc to postawił mnie na ziemi . Ściągną z siebie mokrą bluzkę i zawiesił ją na ramieniu . Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka . Mike . Zbiegłam po schodach i otworzyłam mu drzwi .
- Cześć . - Jękną i wszedł do środka . Zamknęłam za nim drzwi . Jego mina nie wskazywała nic dobrego , usiadł na kanapie w salonie i spojrzał na nasza dwójkę .
- Rodzina Walker'ów osiedliła się na Harley Street . Jest ich więcej niż nas , mają przewagę . Jeśli zaatakują przegramy . - Usiadłam na komodzie i obserwowałam Seana i Mike'a .
- W Kanadzie i Nowym Jorku mieszka nasza daleka rodzina . Mają wobec nas spory dług , więc nie widzę problemu . - Odezwałam się po długiej ciszy .
- Na pewno nie będziesz w tym uczestniczyć .- Mike wstał i zmierzał w moim kierunku .
- Jestem w to tak samo wmieszana jak i wy .
- Nie pozwolę by coś ci się stało .
- Nie ma już 5 lat !
- To nie ma znaczenia , jeśli coś ci się stanie nie daruję sobie tego ! .- Nagle zapadła cisza . Seana nie było w pokoju .
- Zrozum , że nie mam zamiaru siedzieć bezczynnie i patrzeć jak wilkołaki mordują któregoś z nas ! -Mruknęłam . Stał naprzeciw mnie , masze twarze dzieliły centymetry .
- Nie będziesz walczyć . - Powiedział stanowczo i pocałował mnie w czoło . Odwrócił się i wyszedł . Zostałam sama . Sean wyszedł zaraz za Mikem . Wstałam i powędrowałam do siebie , nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć . Mike zachowywał się jakoś inaczej , nigdy wcześniej taż tak się o mnie nie martwił . Opadłam na łóżko i zamknęłam oczy .
4 komy = NEXT
środa, 29 maja 2013
Rozdział II
Otulona w flanelową pościel , spałam w łóżku Mike. Ciepłe promienie słońca ogrzały moją twarz budząc mnie przy tym . Około 2:34 , Mike wrócił do domu . Ubrana tylko w białą i zadurzą koszulę przyjaciela , zeszłam po schodach do kuchni . Nie oczekiwałam pełnej lodówki jedzenia ale pomarzyć można . Otwierając ją uderzył mnie zapach krwi , a potem kolor . Na pułkach poukładane były woreczki z płynem . Po plecach przeszły mi ciarki . Szybko zamknęłam lodówkę .
- Straszne nie ? - Uśmiechną się złośliwie i musną mój policzek na powitanie .- Jak się czujesz ? Wiem , ze nie mogłaś zasnąć .. - Oparł sie o ścianę i spojrzał na mnie . Jego brazowe oczy potrafiły zajrzeć w głąb duszy i dowiedzieć sie co leży danej osobie na sercu .
- Lepiej ... Zastanawia mnie jedno , kim był ten wilkołak . Tylko samce alfa maja pomarańczowe ślepia . - Przeczesałam dłonią swoje długie włosy spoglądając na przyjaciela .
- Nie mam pojęcia ale on nie wróży nic dobrego . Myślisz ze to Walker znów dał o sobie znać ? Przecież połowa ich rodziny nie żyje . Wymordowałem ją z kuzynką Veronica i jej rodzeństwem , szkoda , że nie żyją . Tylko ona przeżyła . -Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na niego .
- Straszne nie ? - Uśmiechną się złośliwie i musną mój policzek na powitanie .- Jak się czujesz ? Wiem , ze nie mogłaś zasnąć .. - Oparł sie o ścianę i spojrzał na mnie . Jego brazowe oczy potrafiły zajrzeć w głąb duszy i dowiedzieć sie co leży danej osobie na sercu .
- Lepiej ... Zastanawia mnie jedno , kim był ten wilkołak . Tylko samce alfa maja pomarańczowe ślepia . - Przeczesałam dłonią swoje długie włosy spoglądając na przyjaciela .
- Nie mam pojęcia ale on nie wróży nic dobrego . Myślisz ze to Walker znów dał o sobie znać ? Przecież połowa ich rodziny nie żyje . Wymordowałem ją z kuzynką Veronica i jej rodzeństwem , szkoda , że nie żyją . Tylko ona przeżyła . -Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na niego .
- Masz coś do picia , prócz krwi ? - Przetarłam dłonią czoło . Widząc jak kiwa przecząco głową , załamałam się . Spojrzałam na srebrny zegarek na jego ręce wskazywał 10:45 a na 10:55 mam zajęcia !
- Mike wyświadczysz mi przysługę ? Podrzucił byś mnie teraz do domu ? - Spojrzałam na niego błagalnie. Kiedy się uśmiechną ucałowałam go i pobiegłam do jego pokoju . Szybko ubrałam się w wczorajsze ciuchy i zbiegłam z powrotem do niego . Wziął mnie na ręce i w niecałą minutę był pod moim domem . Chcąc wejść do środka zablokował mi wejście .
- Poczekaj chwilę ... - Wampirzym tempem obleciał cały dom . - Czysto , obawiałem się , że ktoś mógł u Ciebie zostać .- Puścił mi oczko i zniknął . Weszłam do domu , pozbierałam wszystkie ważne notatki , wzięłam prysznic i ubrana wybiegłam z domu. Szukając w pośpiechu kluczy od samochodu rozsypałam zawartość mojej torebki na podjazd . Schowałam twarz w lewą dłoń i westchnęłam cicho . Po pozbieraniu całej zawartości , wsiadłam do Ferrari i odjechałam . Na studencki parking zajechałam około 10:59 . Bez problemu znalazłam aulę w której siedziała garstka studentów . Zdziwił mnie brak wykładowcy . Szybko skierowałam się na swoje miejsce . Dwa rzędy wyżej siedział chłopak którego widziałam w szpitalu , bez słowa usiadłam i czekałam na zajęcia . Po kilkunastu minutach wykładowca łaskawie się zjawił .
- Witam was , dzisiaj poćwiczymy pracę w dwuosobowych grupach . Proszę ty z nią a ty z ... - Wykładowca był znanym i szanowanym lekarzem , znał mnie i do bardzo dobrze , gdyż właśnie w jego szpitalu pracuję.
- A Pani Styles z .... o proszę z Panem Walker .- Kiedy wymówił nazwisko i wskazał na chłopaka za mną , po ciele przeszły mi ciarki . Nie , to niemożliwe . U nich połowa rodziny została wymordowana ! Spojrzałam za siebie , na jego twarzy widniał ironiczny uśmiech .
- Przepraszam a czy jest możliwość pracowania samemu ?- Spytałam człowieka z nutą nadziei .
- Niestety nie .. - Mrukną na tyle głośno , że echo doszło prawie , że na koniec auli . Chłopak wstał z swojego miejsca , przeszedł dwa rzędy i usiadł koło mnie .
- Jestem Chris Walker .- Wyciągną dłoń ku mnie , starałam się opanować . Uśmiechnęłam delikatnie i podałam mu dłoń .
- Camille Styles .- Uścisnął moją dłoń. Była wyjątkowo ciepła , powiedziała bym że nawet gorąca . Bez wątpienia odziedziczył on po swoich przodkach gen wilkołaka .Odwróciłam głowę w stronę wykładowcy , czułam na sobie wzrok młodego Walkera . Przyglądał mi się .
- Razem z partnerem , wymienicie mi wszystkie organy oraz układ kostny człowieka .Oczywiście bez pomocy podręczników . - Zawołał i usiadł za biurkiem . Banał ! Nic łatwiejszego .
- Więc od czego zaczynamy ?- Spojrzał na mnie i uśmiechnął się wyjątkowo miło .
- Ymm , od układu kostnego . - Mruknęłam szukając długopisu w torbie . Świetnie zapomniałam go dziś zabrać . Podniosłam głowę i westchnęłam cicho .
- Proszę .. - Podsunął mi długopis , jaka by czytał w moich myślach .
- Dzięki ..- Uśmiechnęłam się i od razu zabraliśmy się do pracy . Po kilku minutach zapomnieliśmy , że nasze rodziny toczą walkę na śmierć i życie a my jesteśmy wrogami . Śmieliśmy się razem , rozmawialiśmy ... Tak naprawdę okazał się świetnym , szarmanckim i miłym chłopakiem . Po skończonych zajęciach , odprowadził mnie do samochodu .
- Ooo , nieźle . Twoje ? - Spojrzał na mnie wskazując gablotę .
- Tak .- Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy . Byłam dumną posiadaczką Ferrari . Nagle przypomniało mi się , że mój brat dalej znajduje się w szpitalu .
- Mam takie pytanie , dała byś mi swój numer ?- Wyraźnie był lekko zakłopotany .
- Jasne ..- Lekko zarumieniona podałam nr swojego telefonu . On kiwną i odszedł . Weszłam do samochodu i spojrzałam na uczelnię . Znajdowała się ona dosłownie naprzeciw lasu . Jaki człowiek budował by uczelnie tuż obok lasu ? Zaśmiałam się sama do siebie . Spojrzałam jeszcze raz na uczelnię , moją uwagę przykuł Walker idący w stronę lasu . Po chwili przeobraża się on w potężnego ,czarnego wilka o ... pomarańczowych ślepiach . Zamurowało mnie . Więc to jednak był on . Myślałam , że jest on inny niż pozostali z jego rodziny . Lekko wystraszona wróciłam do domu . Zaparkowałam samochód i wysiadłam z niego . W kuchni świeciło się światło a w oknie zawitał Sean . Szybko weszłam do domu i stanęłam w progu kuchni .
- Spotkałam dziś młodego Walkera ... I niechętnie mówię iż jest on alfą .- Jęknęłam cicho . Widząc wyraz twarzy Seana wiedziałam wszystko . Szykowała się żeś ...
2 komy = NEXT
Rozdział I
Niektórzy ludzie uważają życie
za wieczną i ciągnącą się w nieskończoność monotonię. Uważają , że dar
otrzymany przez Boga jest im zbędny bo nie potrafią go odpowiednio wykorzystać.
Tacy ludzie nie wierzą w siebie , nie wierzą w to co potrafią zrobić . Często odbierają sobie życie , dlaczego ? Bo nie mają siły na dalsze problemy czy smutki . Nawet jeśli życie niektórych jest pasmem niepowodzeń , powinni wierzyć , że nadejdzie taki dzień w którym wszystko się zmieni . Na lepsze .
Szum , warkot silnika , pisk opon . Mojej czarne jak smoła Ferrari F430 zaparkowało na szpitalnym parkingu dla personelu . Był to mój drugi tydzień na stażu w tym szpitalu . Chciałam pomagać ludziom . Jednak dwa kierunki studiów i praca nie biegły ze sobą w parze . Brak jakiegokolwiek czasu dla siebie lub na naukę . Medycyna i prawo , tak studiowałam właśnie to .
- Dzień dobry Dr.Tony .- Delikatny uśmiech wpłyną na moją bladą twarz , Tony był wysokim dwudziestodwuletnim doktorem , każda pielęgniarka czy lekarka wzdychały na jego widok .Prócz mnie .Wyminęłam go zgrabnie i weszłam do szpitala , wiedziałam , że odwrócił się za mną . Zawsze to robił . Po przywitaniu się z wszystkimi pracownikami ,weszłam do pomieszczenia lekarskiego . Ściągnęłam z siebie skórzaną kurtkę w kolorze beżowym a wysokie czarne botki zamieniłam na szare balerinki . Otworzyłam swoją szafę i chowałam do niej swoje rzeczy , widząc swój kitel zaśmiałam się cicho . Był wyjątkowo paskudny . Po ubraniu go przejrzałam się w małym lusterku , nie miałam zwyczaju zapinania ,, płaszcza '' pod szyje , wolałam by był on rozpięty . Rozpuszczone włosy zebrałam w wysokiego kucyka .
- Camille , proszę podpisz się liście obecności .- Wysoka starsza kobieta podała różne papiery i długopis , podpisałam się i wyszłam z pokoju lekarskiego . Wszyscy traktowali mnie jak ,, lekarza '' znałam się na medycynie , anatomię miałam w małym palcu . Wchodząc do przychodni ujrzałam swojego starszego brata z rozciętym łukiem brwiowym .
- Sean !! Coś ty znowu zrobił ?! - Cały Sean , wiecznie wdaje się w bójki i zamieszania . Jednak był moim starszym oraz kochanym bratem . Podeszłam do niego i spojrzałam , był totalnie pijany.
- Doktorze mogę się nim zająć ? - Spojrzałam na Tony'ego który właśnie wypełniał jego kartotekę .
- Oczywiście .. - Uśmiechną się i wyszedł . Odprowadziłam go wzrokiem , kiedy zamkną drzwi uderzyłam lekko Seana w twarz .
- Hej !! Obudź się .. - Warknęłam lekko , on zachowywał się jak by miał chorobę sierocą .
- Ooo ... Cami , co tu robisz ? - Spojrzał na mnie , mówił w tak dziwny sposób , że miałam ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem , zawsze mnie rozbawiał . Wyciągnęłam z szafki igłę i nić .
- Połóż się zaszyję ci to .- Wykonywał każde moje polecenie . Powoli i ostrożnie zaszywałam mu ranę , przy okazji wyciągnęłam z niej maleńki kawałek szkła .
- Zostanie Ci blizna i to spora .- Westchnęłam zalepiając szycie . Podniósł się i przytulił mnie mocno .
- Dziękuje kochana siostrzyczko , była byś tak miła i odwiozła mnie do domu ? - Spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy .
- Nie ale trafisz na izbę wytrzeźwień .- Złapał się mnie w tali i wstał . - A w domu będzie Cię czekać reprymenda .- On tylko pokiwał głową . Zaprowadziłam go na izbę wytrzeźwień , od razu zasną , w butach w kurtce .
Wracając na odział spotkałam nieziemsko przystojnego bruneta , kręcone włosy i te zielone oczy. Udając , że go nie zauważyłam weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerem ''4'' [...]
23.45 Powoli zamykają się drzwi od sali operacyjnej , operacja się nie udała . Pięcioletnia dziewczynka z wylewem krwi do mózgu nie przeżyła . Ściągnęłam kitel ochronny czepek i rękawiczki . Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w płaczu , to już druga osoba której nie udało się uratować w ciągu tych dwóch tygodni odkąd tu pracuje . Widziałam , że nikt nie ma odwagi podejść do mnie i coś powiedzieć . Po kilku minutach pozbierałam się i poszłam do pokoju lekarskiego . Zostałam sama na piętrze . Otworzyłam szafę i zaczęłam sie ubierać , nagle z korytarza dobiegł głośny szum . Wyjrzałam przez drzwi jednak nikogo nie zobaczyłam . Po zamknięciu drzwi odwróciłam się po kurtkę . Wszędzie było bardzo cicho , ubrałam się i sięgnęłam po torebkę . Za moimi plecami usłyszałam delikatne stukanie , odwracając się o mało nie dostałam zawało . Mike . Od razu podbiegłam do niego i przytuliłam . Mike był wampirem jednak polował na ludzi którzy nie mieli żadnych szans na przeżycie . Ostatnio wyjechał do Moskwy na 3 miesiące, nie chciał powiedzieć w jakim celu .
- Stęskniłam się ..- Szepnęłam mu do ucha . Był moim najlepszym przyjacielem .
- Uwierz mi , że ja też .- Objął mnie w tali i podniósł do góry . Staliśmy przytuleni przez kilka chwil.
- Odwieźć Cię do domu ? - Spojrzał na mnie szarmancko otwierając przede mną drzwi .
- Tym razem to ja Ciebie odwiozę . - Puściłam mu oczko i zamknęłam pokój . Objął mnie ramieniem i w pół minuty znaleźliśmy się przy wyjściu . Jego rodzina była zaprzyjaźniona z moimi rodzicami . Wiedzieliśmy kim są , czym się żywią . Oni jak i my mieliśmy wspólny cel . Wymordować wilkołaki , co do jednego istnienia . Kilkanaście tysięcy lat temu jeden wilkołak imieniem Joe prawie tydzień mordował wampira i człowieka . Długo i boleśnie [...]
W niecałe 15 minut znalazłam się pod swoim domem . Normalnie jechałabym 30 minut . Mieszkałam daleko od szpitala i nigdy tak szybko nie jechałam , mimo tego , że mam w swoim posiadaniu Ferrari .
- Zostaniesz z nami ? - Spojrzałam na niego wychodząc z samochodu .
- Nie dzisiaj Cami .. Mam robotę .- Szepnął i ucałował mnie w czoło . Widziałam tylko jak znika w ciemnościach . Po znalezieniu kluczy , weszłam do domu . Pstryk, pstryk ! Nie było światła . Znając na pamięć położenie długiego korytarza , położyłam torebkę na szafce koło drzwi . Kiedy się odwróciłam ujrzałam w oddali parę pomarańczowych ślepi . Czułam jak serce w mojej piersi zabiło szybciej a oddech przyspieszył . Z końca korytarza dobiegało warczenie . Wilkołak . Jak on się tu znalazł !? Stojąc tyłam do drzwi , złapałam klamkę i szybko wybiegłam z domu .
- Mike !! - Krzyczałam na tyle głośno by mnie usłyszał . Mógł być już w domu lub na końcu miasta .
- Zostaniesz z nami ? - Spojrzałam na niego wychodząc z samochodu .
- Nie dzisiaj Cami .. Mam robotę .- Szepnął i ucałował mnie w czoło . Widziałam tylko jak znika w ciemnościach . Po znalezieniu kluczy , weszłam do domu . Pstryk, pstryk ! Nie było światła . Znając na pamięć położenie długiego korytarza , położyłam torebkę na szafce koło drzwi . Kiedy się odwróciłam ujrzałam w oddali parę pomarańczowych ślepi . Czułam jak serce w mojej piersi zabiło szybciej a oddech przyspieszył . Z końca korytarza dobiegało warczenie . Wilkołak . Jak on się tu znalazł !? Stojąc tyłam do drzwi , złapałam klamkę i szybko wybiegłam z domu .
- Mike !! - Krzyczałam na tyle głośno by mnie usłyszał . Mógł być już w domu lub na końcu miasta .
Zatrzymałam się na drzewie które rosło przy chodniku . Widząc jak potężny czarny wilkołak wychodzi z mojego domu i zaczyna biec w moją stronę , uroniłam jedną łzę . O dziwo zatrzymał się i spojrzał na mnie , czułam jego oddech na swoim prawym policzku . Nagle cofną się i po prostu uciekł .
- Hej , nic ci nie jest . Jesteś cała ?! - Widząc Mika ulżyło mi , przytulił mnie i pogłaskał po włosach . Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową . Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam jak ten sam wilkołak patrzył na nas i odbiega .
- Mogę dziś nocować u ciebie ? - Spojrzałam na niego zapłakana .
- Jasne .- Wziął mnie na ręce i pobiegł do swojego domu . W środku nie było nikogo , tylko on i ja . Dał mi swoją koszulę , ręcznik i wszystko to co było potrzebne . Zasnęłam dopiero nad ranem kiedy Mike wrócił do domu [...]
- Hej , nic ci nie jest . Jesteś cała ?! - Widząc Mika ulżyło mi , przytulił mnie i pogłaskał po włosach . Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową . Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam jak ten sam wilkołak patrzył na nas i odbiega .
- Mogę dziś nocować u ciebie ? - Spojrzałam na niego zapłakana .
- Jasne .- Wziął mnie na ręce i pobiegł do swojego domu . W środku nie było nikogo , tylko on i ja . Dał mi swoją koszulę , ręcznik i wszystko to co było potrzebne . Zasnęłam dopiero nad ranem kiedy Mike wrócił do domu [...]
wtorek, 28 maja 2013
Wstęp .
Krótko ale szczegółowo .
Gatunek : Opowiadania fantastyczne \ Dramat
Tytuł : Midnight dosn't last forever . Dark turns to light.
Camille Styles \\ 18 Year \\ London \\ Human
Sean Styles \\ 19 year \\ London \\ Human
Mike Edwards \\ 20 ( 194) year \\ Londyn \\ Vampire
Chris Walker \\ 20 year \\ Boston \\ Werewolf
Cler Cox \\ 17 year \\ Nowy Jork \\ Witch
Camille Styles \\ 18 Year \\ London \\ Human
Sean Styles \\ 19 year \\ London \\ Human
Mike Edwards \\ 20 ( 194) year \\ Londyn \\ Vampire
Chris Walker \\ 20 year \\ Boston \\ Werewolf
Cler Cox \\ 17 year \\ Nowy Jork \\ Witch
( Reszta pojawi w następnych rozdziałach .)
Subskrybuj:
Posty (Atom)