Niektórzy ludzie uważają życie
za wieczną i ciągnącą się w nieskończoność monotonię. Uważają , że dar
otrzymany przez Boga jest im zbędny bo nie potrafią go odpowiednio wykorzystać.
Tacy ludzie nie wierzą w siebie , nie wierzą w to co potrafią zrobić . Często odbierają sobie życie , dlaczego ? Bo nie mają siły na dalsze problemy czy smutki . Nawet jeśli życie niektórych jest pasmem niepowodzeń , powinni wierzyć , że nadejdzie taki dzień w którym wszystko się zmieni . Na lepsze .
Szum , warkot silnika , pisk opon . Mojej czarne jak smoła Ferrari F430 zaparkowało na szpitalnym parkingu dla personelu . Był to mój drugi tydzień na stażu w tym szpitalu . Chciałam pomagać ludziom . Jednak dwa kierunki studiów i praca nie biegły ze sobą w parze . Brak jakiegokolwiek czasu dla siebie lub na naukę . Medycyna i prawo , tak studiowałam właśnie to .
- Dzień dobry Dr.Tony .- Delikatny uśmiech wpłyną na moją bladą twarz , Tony był wysokim dwudziestodwuletnim doktorem , każda pielęgniarka czy lekarka wzdychały na jego widok .Prócz mnie .Wyminęłam go zgrabnie i weszłam do szpitala , wiedziałam , że odwrócił się za mną . Zawsze to robił . Po przywitaniu się z wszystkimi pracownikami ,weszłam do pomieszczenia lekarskiego . Ściągnęłam z siebie skórzaną kurtkę w kolorze beżowym a wysokie czarne botki zamieniłam na szare balerinki . Otworzyłam swoją szafę i chowałam do niej swoje rzeczy , widząc swój kitel zaśmiałam się cicho . Był wyjątkowo paskudny . Po ubraniu go przejrzałam się w małym lusterku , nie miałam zwyczaju zapinania ,, płaszcza '' pod szyje , wolałam by był on rozpięty . Rozpuszczone włosy zebrałam w wysokiego kucyka .
- Camille , proszę podpisz się liście obecności .- Wysoka starsza kobieta podała różne papiery i długopis , podpisałam się i wyszłam z pokoju lekarskiego . Wszyscy traktowali mnie jak ,, lekarza '' znałam się na medycynie , anatomię miałam w małym palcu . Wchodząc do przychodni ujrzałam swojego starszego brata z rozciętym łukiem brwiowym .
- Sean !! Coś ty znowu zrobił ?! - Cały Sean , wiecznie wdaje się w bójki i zamieszania . Jednak był moim starszym oraz kochanym bratem . Podeszłam do niego i spojrzałam , był totalnie pijany.
- Doktorze mogę się nim zająć ? - Spojrzałam na Tony'ego który właśnie wypełniał jego kartotekę .
- Oczywiście .. - Uśmiechną się i wyszedł . Odprowadziłam go wzrokiem , kiedy zamkną drzwi uderzyłam lekko Seana w twarz .
- Hej !! Obudź się .. - Warknęłam lekko , on zachowywał się jak by miał chorobę sierocą .
- Ooo ... Cami , co tu robisz ? - Spojrzał na mnie , mówił w tak dziwny sposób , że miałam ochotę wybuchnąć głośnym śmiechem , zawsze mnie rozbawiał . Wyciągnęłam z szafki igłę i nić .
- Połóż się zaszyję ci to .- Wykonywał każde moje polecenie . Powoli i ostrożnie zaszywałam mu ranę , przy okazji wyciągnęłam z niej maleńki kawałek szkła .
- Zostanie Ci blizna i to spora .- Westchnęłam zalepiając szycie . Podniósł się i przytulił mnie mocno .
- Dziękuje kochana siostrzyczko , była byś tak miła i odwiozła mnie do domu ? - Spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy .
- Nie ale trafisz na izbę wytrzeźwień .- Złapał się mnie w tali i wstał . - A w domu będzie Cię czekać reprymenda .- On tylko pokiwał głową . Zaprowadziłam go na izbę wytrzeźwień , od razu zasną , w butach w kurtce .
Wracając na odział spotkałam nieziemsko przystojnego bruneta , kręcone włosy i te zielone oczy. Udając , że go nie zauważyłam weszłam do windy i wcisnęłam guzik z numerem ''4'' [...]
23.45 Powoli zamykają się drzwi od sali operacyjnej , operacja się nie udała . Pięcioletnia dziewczynka z wylewem krwi do mózgu nie przeżyła . Ściągnęłam kitel ochronny czepek i rękawiczki . Usiadłam na kanapie i pogrążyłam się w płaczu , to już druga osoba której nie udało się uratować w ciągu tych dwóch tygodni odkąd tu pracuje . Widziałam , że nikt nie ma odwagi podejść do mnie i coś powiedzieć . Po kilku minutach pozbierałam się i poszłam do pokoju lekarskiego . Zostałam sama na piętrze . Otworzyłam szafę i zaczęłam sie ubierać , nagle z korytarza dobiegł głośny szum . Wyjrzałam przez drzwi jednak nikogo nie zobaczyłam . Po zamknięciu drzwi odwróciłam się po kurtkę . Wszędzie było bardzo cicho , ubrałam się i sięgnęłam po torebkę . Za moimi plecami usłyszałam delikatne stukanie , odwracając się o mało nie dostałam zawało . Mike . Od razu podbiegłam do niego i przytuliłam . Mike był wampirem jednak polował na ludzi którzy nie mieli żadnych szans na przeżycie . Ostatnio wyjechał do Moskwy na 3 miesiące, nie chciał powiedzieć w jakim celu .
- Stęskniłam się ..- Szepnęłam mu do ucha . Był moim najlepszym przyjacielem .
- Uwierz mi , że ja też .- Objął mnie w tali i podniósł do góry . Staliśmy przytuleni przez kilka chwil.
- Odwieźć Cię do domu ? - Spojrzał na mnie szarmancko otwierając przede mną drzwi .
- Tym razem to ja Ciebie odwiozę . - Puściłam mu oczko i zamknęłam pokój . Objął mnie ramieniem i w pół minuty znaleźliśmy się przy wyjściu . Jego rodzina była zaprzyjaźniona z moimi rodzicami . Wiedzieliśmy kim są , czym się żywią . Oni jak i my mieliśmy wspólny cel . Wymordować wilkołaki , co do jednego istnienia . Kilkanaście tysięcy lat temu jeden wilkołak imieniem Joe prawie tydzień mordował wampira i człowieka . Długo i boleśnie [...]
W niecałe 15 minut znalazłam się pod swoim domem . Normalnie jechałabym 30 minut . Mieszkałam daleko od szpitala i nigdy tak szybko nie jechałam , mimo tego , że mam w swoim posiadaniu Ferrari .
- Zostaniesz z nami ? - Spojrzałam na niego wychodząc z samochodu .
- Nie dzisiaj Cami .. Mam robotę .- Szepnął i ucałował mnie w czoło . Widziałam tylko jak znika w ciemnościach . Po znalezieniu kluczy , weszłam do domu . Pstryk, pstryk ! Nie było światła . Znając na pamięć położenie długiego korytarza , położyłam torebkę na szafce koło drzwi . Kiedy się odwróciłam ujrzałam w oddali parę pomarańczowych ślepi . Czułam jak serce w mojej piersi zabiło szybciej a oddech przyspieszył . Z końca korytarza dobiegało warczenie . Wilkołak . Jak on się tu znalazł !? Stojąc tyłam do drzwi , złapałam klamkę i szybko wybiegłam z domu .
- Mike !! - Krzyczałam na tyle głośno by mnie usłyszał . Mógł być już w domu lub na końcu miasta .
- Zostaniesz z nami ? - Spojrzałam na niego wychodząc z samochodu .
- Nie dzisiaj Cami .. Mam robotę .- Szepnął i ucałował mnie w czoło . Widziałam tylko jak znika w ciemnościach . Po znalezieniu kluczy , weszłam do domu . Pstryk, pstryk ! Nie było światła . Znając na pamięć położenie długiego korytarza , położyłam torebkę na szafce koło drzwi . Kiedy się odwróciłam ujrzałam w oddali parę pomarańczowych ślepi . Czułam jak serce w mojej piersi zabiło szybciej a oddech przyspieszył . Z końca korytarza dobiegało warczenie . Wilkołak . Jak on się tu znalazł !? Stojąc tyłam do drzwi , złapałam klamkę i szybko wybiegłam z domu .
- Mike !! - Krzyczałam na tyle głośno by mnie usłyszał . Mógł być już w domu lub na końcu miasta .
Zatrzymałam się na drzewie które rosło przy chodniku . Widząc jak potężny czarny wilkołak wychodzi z mojego domu i zaczyna biec w moją stronę , uroniłam jedną łzę . O dziwo zatrzymał się i spojrzał na mnie , czułam jego oddech na swoim prawym policzku . Nagle cofną się i po prostu uciekł .
- Hej , nic ci nie jest . Jesteś cała ?! - Widząc Mika ulżyło mi , przytulił mnie i pogłaskał po włosach . Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową . Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam jak ten sam wilkołak patrzył na nas i odbiega .
- Mogę dziś nocować u ciebie ? - Spojrzałam na niego zapłakana .
- Jasne .- Wziął mnie na ręce i pobiegł do swojego domu . W środku nie było nikogo , tylko on i ja . Dał mi swoją koszulę , ręcznik i wszystko to co było potrzebne . Zasnęłam dopiero nad ranem kiedy Mike wrócił do domu [...]
- Hej , nic ci nie jest . Jesteś cała ?! - Widząc Mika ulżyło mi , przytulił mnie i pogłaskał po włosach . Zamknęłam oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową . Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam jak ten sam wilkołak patrzył na nas i odbiega .
- Mogę dziś nocować u ciebie ? - Spojrzałam na niego zapłakana .
- Jasne .- Wziął mnie na ręce i pobiegł do swojego domu . W środku nie było nikogo , tylko on i ja . Dał mi swoją koszulę , ręcznik i wszystko to co było potrzebne . Zasnęłam dopiero nad ranem kiedy Mike wrócił do domu [...]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz