Niecierpliwość , strach , obawa ..
Przez całe trzy dni , siedziałam na łóżku czekając na Veronicę czy Chrisa . Bałam się o niego , ani jednej wiadomości czy znaku życia [...]
Mając dosyć ciągłego czekania wstałam , wykonałam poranną toaletę i ubrana oraz uczesana wyszłam z domu . W drodze do szpitala ujrzałam w oddali sforę wilków . Zatrzymałam Ferrari i wysiadłam z samochodu . Sfora biegła przed siebie , bez alfy . Westchnęłam głośno i wróciłam do środka . Na skrzyżowaniu , na sygnale jechała karetka . Nie zważając iż mam czerwone światło , ruszyłam za nią . Wyglądało to jak bym ścigała karetkę . Po kilkunastu minutach zatrzymałam się pod izbą przyjęć . Ze środka karetki wyciągnęli młodego chłopaka , bardzo mi znajomego . Nagle zamurowało mnie , na noszach do środka zanieśli nieprzytomnego Chrisa . Szybko pobiegłam za ratownikami .
- Co mu jest ?! - Mówiłam prawie że przez łzy .
- Pogruchotany staw barkowy oraz kość promieniowa . Połamane 4 żebra.- Wymieniał .
- Okey , zawieście i przygotujcie go do operacji . Natychmiast ! .- Rozkazałam im [...]
Wyszłam z sali operacyjnej pełna satysfakcji . Może jakieś kilka minut a jego kości zrosły by się nie równo i trzeba by było łamać je ponownie . Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie , za kilka godzin będzie mógł biegać oraz zmieniać się w wilka . Ściągnęłam z siebie zakrwawiony kitel i rękawiczki .
- Może chcesz kawy ? - Tony podszedł do mnie i kucną przede mną .
- Nie dzięki ... - Mruknęłam i przeczesałam dłonią włosy . Wstał poklepał mnie po ramieniu i wyszedł , zostałam sama . Po kilku minutach wywieziono Chrisa na salę . Wstałam i szybko poszłam za nimi [...]
Leżał nieprzytomny , nieruchomy . Wyglądał jak by nie żył , jednak jego klatka piersiowa unosiła się . Powoli się wybudzał , odzyskiwał przytomność .
- Chris ... Jak się czujesz ? - Wyszeptałam przez łzy , nie wiem czemu czułam się winna .
- Bolą mnie żebra ..- Wyjąkał i spojrzał . - Przepraszam , przepraszam , że nie odezwałem się przez te dni.- Strasznie się jąkał .
- Powiedz mi tylko gdzie byłeś ? - Spojrzałam mu w oczy .
- W Australii .- Powiedziawszy to zamkną oczy i westchną głośno . Boże !! Co on robił w Australii .
- Będziesz musiał tu posiedzieć z 5 dni . Nie możesz wzbudzać podejrzeń . - Szepnęłam . Kiwną tylko głową , ucałowałam go w czoło i powoli wychodziłam z sali . On zaś złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie . Oznaczało to że jego bark jest już sprawny . Zrozumieliśmy się bez słów. Wpił się w moje usta , pocałunek był długi ale namiętny . Tęskniłam za nim , mimo tego że nie znamy się długo . Pocałowałam go ostatni raz i wyszłam z sali . Skierowałam się w stronę łazienki . Zamknęłam drzwi na klucz i stanęłam przy lustrze . Spojrzawszy na swoją szyję , szybko oderwałam plaster . Moja szyja wyglądała koszmarnie , jednak blizny będą długie lecz nie grube . Tony świetnie mnie '' załatał '' . Wyciągnęłam z apteczki pod umywalką wodę utlenioną i przemyłam sobie nią szyję . po osuszeniu jej wyszłam z łazienki i podbiegłam do 16 w ciąży . Przy jej drzwiach panowało spore zamieszanie .
- Przepraszam , kim pan jest ?- Spojrzałam na starszego mężczyznę który usiłował dostać się do ciężarnej .
- Jestem jej ojcem , bo co ?! - Nie dość że mnie opluł co jeszcze był pijany . Mimo starań ochrony , człowiek wbiegł do pacjentki , zaczął nią szarpać i krzyczeć. Ochrona wywróciła go i wyprowadziła za drzwi .
- Zapłacisz za to , zobaczysz zniszczę Cię . Będą musieli cię całą pozszywać .- Wydarł się na mnie , zdenerwowana uderzyłam go w twarz . Człowiek upadł na ziemie , z jego wargi uleciała stróżka krwi .
- Od kiedy Pani Doktor jest tak silna ? - Tom , potężny ochroniarz ukłonił się i zabrał go z podłogi . Zdenerwował mnie ten człowiek .
Okło 21:38 ponownie zajrzałam do Chrisa, spał . Wyglądał tak niewinnie . Jego bujne loki bezwładnie opadały mu na twarz . Słysząc jego równomierny puls , ulżyło mi . Znajdowałam się na 5 piętrze , na oddziale intensywnej terapii .Byłam tu jedyna wśród lekarzy . Wyszłam z jego sali i zmierzałam pustym korytarzem do pokoju lekarzy . Nagle zza rogu pojawiła się postać młodej dziewczyny , gwałtownie zatrzymałam się i bacznie obserwowałam osobę idąca w moja stronę .
- No proszę Camille Styles lekarzem ... Praktykującym lekarzem .- Głos dziewczyny przeciął grobową ciszę . - Według mnie już dawno powinnaś leżeć w trumnie , zakopana kilka metrów pod ziemią . - Pogardę w jej głosie usłyszał by nawet największy kretyn . - Jakim cudem ty jeszcze żyjesz , Mike musiał źle wykonać moje polecenie . .- Jęknęła cicho . Stałam jak zamurowana , bałam się .
- Tak poza tym jestem Cler ... - stanęła przede mną i wyciągnęła ku mnie dłoń z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy . Coraz trudniej było mi oddychać , jak by ktoś zaciskał na mojej szyi dłonie . To ona , jej wzrok .. Była czarownicą .
- Ostrzegam Cię , odejdź od Chrisa albo już nigdy nie zobaczysz Seana , Veronici , Mike'a . A wilk swojej rodziny... - Warknęła i pogłębiła mój ból , jęknęłam cicho a ona odeszła w ciemności . Opadłam na podłogę , z moich oczu popłyną potok łez . Miałam już tego dosyć . Szybko wstałam i pobiegłam do sali Walkera . Nie chciałam go budzić , podeszłam cicho do jego łóżka , ucałowałam go w policzek i pośpiesznie wyszłam . Przebrałam się w swoje ubrania i dosłownie wybiegłam ze szpitala . Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu . Nie wyłączając silnika , weszłam do piwnicy . Spakowałam całą broń do dwóch toreb, połowę ubrań . Emocja brały nade mną górę . Usiadłam na podłodze zapłakana . Czemu to musiało spotkać akurat mnie . Po spakowaniu toreb do bagażnika ruszyłam przed siebie . Miałam zamiar wyjechać do małego domku zostawionym mi w spadku po mamie . Zawitałam jeszcze u Walkerów .
- Czego tu chcesz ? - Spojrzała na mnie najstarsza z sióstr .
- Czarownice ... Pojawiły się w mieście , uważajcie na nie .- Jej twarz przybrała wystraszony wyraz . Pokiwała szybko głową .
- Dziękuje .. - Ewidentnie się wystraszyła . Zamknęła drzwi a ja udałam się w dalszą podróż
1 kom = NEXT
niedziela, 23 czerwca 2013
UWAGA !!
MOJA KUMPELA POSTANOWIŁA ROZPOCZĄĆ PROWADZENIE BLOGA O Harrym S ORAZ o Niallu H I KILKU INNYCH OSOBNIKACH . JEDNAKŻE OWE OPOWIADANIE NIE BĘDZIE ZWYCZAJNE , BĘDZIE ONO FANTASTYCZNE .CHCIAŁABYM WAS PROSIĆ O ODWIEDZANIE ORAZ KOMENTOWANIE ROZDZIAŁÓW A OTO BLOG -http://she-was-warm.blogspot.com/
czwartek, 13 czerwca 2013
Rozdział VII
Ciepło , bezpieczeństwo , ochrona ...
Budząc się otulona we flanelową pościel w swoim pokoju , delikatnie się uśmiechnęłam . Jednak ból szyi promieniował na całe ciało , przez co czułam się osłabiona . No tak i mniejsza ilość krwi w organizmie . Ledwo podniosłam się z łóżka , chwiejnym krokiem zawitałam w łazience . Odwinęłam bandaż , który powoli uwierał moją biedną szyję . Plaster przesiąkł krwią . Szybkim ruchem , pozbyłam się go . Zakryłam dłonią usta widząc co się dzieje na danym miejscu . Szew był bardzo precyzyjnie i starannie wykonany . To była robota Tony'ego . Moje ciało zalała fala chłodu , zmarzłam . Powoli opierając się o różne przedmioty zeszłam do kuchni gdzie trzymamy apteczkę .
- Zerwałaś plaster ... - Głos Chrisa przeciął grobową ciszę . Delikatnie się wystraszyłam .
- Widziałaś ranę czy poczułeś ,, odór '' krwi ?- Spytałam , grzebiąc w opatrunkach .
- Poczułem .- Moje serce zabiło szybciej kiedy usłyszałam jego kroki . Po znalezieniu odpowiedniego plastra odłożyłam pojemnik na swoje miejsce . Spojrzałam na Chrisa który zmierzał w moim kierunku z kawałkiem ręcznika kuchennego .Staną na przeciw mnie i delikatnie starł coś z mojej szyi . Musiałam za mocno naprężyć szyję , ponieważ z szwów pociekła stróżka krwi .
- Proszę zaklej to , ten zapach nie jest przyjemny .- Zmarszczył nos i zabrał od mnie plaster . Odgarną dłonią moje włosy , nie spuszczając ze mnie wzroku . Przeszła mi gęsia skórka . Każde jego spojrzenie wyrażało co innego np, współczucie , czułość , niewinność ... A ten ? Sama nie wiem . Powoli i delikatnie nakleił go na moją szyję .
- Zaraz wrócę .- Szepną wychodząc z domu . Ujrzałam tylko jak zmierza za dom . Kuchenne okno było naprawdę duże więc ujrzałam go od pasa w górę . Westchnęłam cicho i oparłam się o blat stołu . Wydawał się inny od reszty rodziny , odbiegał od nich . Czuły , współczujący , zawszę uśmiechnięty . A oni , gotowi zabić za 15 minut . Widząc jak wraca odetchnęłam z ulgą .
- Coś się stało ?- Potarłam dłońmi ramiona .
- Nie nic . Wydawało mi się ..- Oblizał zmysłowo usta i spojrzał na mnie . Za pewne byłam strasznie blada.
- Może coś obejrzymy ? - Zapytałam bawiąc się końcem włosa .
- Ja wybieram film , wiedz , że to będzie horror .- Uśmiechną się szyderczo i pomógł mi dość do salonu . Usiadłam na sofie i nakryłam się po uszy kocem . Chris kucną przy DVD i szperał w płytach .
- Mam ! ,, Nienarodzony ''! Może być ? - Odwrócił się w moją stronę .
Trzęsłam się z zimna , mimo to iż byłam otulona kocem .
- Chodź ..- Objął mnie ramieniem a ja szybko położyłam się na jego twardych udach . Zrobiło mi się o wiele cieplej . Połowę filmu , przeleżałam wtulona w brzuch Chrisa . Ten film był okropny , spoglądając od czasu do czasu na jego twarz , zauważyłam że lekko się boi .
- Chris ? - Szepnęłam cicho .
- Tak ? - Spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po włosach , co wywołało u mnie cichy pomruk .
- Nie boisz się ? - Przygryzłam dolną wargę .
- Nie ... Wcale - pokręcił niepewnie głową . Nagle zamkną oczy i schylił głowę .
- Akurat !! - Zaśmiałam się cicho . - Boisz się . Nieprawdopodobne , jedno z najbardziej niebezpiecznych stworzeń na świecie , boi się nierealnego filmu .- Dźgnęłam go pacem po brzuchu . Zaśmiał się cicho .
- Kiedy będę mogła wrócić do pracy ?
- Co ?! Praca ?! Przecież ty ledwo utrzymujesz się na własnych nogach . - Spojrzał na mnie z wyrzutem i odchylił głowę do tyłu . Podniosłam się i zbliżyłam swoją twarz do jego . Kiedy ponownie na mnie spojrzał nasze twarze dzieliły centymetry .
- Nie mam zamiaru siedzieć bez czynnie .- Mruknęłam niezadowolona patrząc mu w oczy .
- Nie pójdziesz do roboty .. - Szepną . Wstałam z kanapy i powędrowałam do kuchni . Czułam się już znacznie lepiej .Wyciągnęłam beżowy kubek z szafki , nasypałam do niego kawy i czekałam aż woda w czajniku się zagotuje .
( Włączcie sobie )
Zalewając wodę, poczułam gorące dłonie Chrisa na talii . Po ciele przeszły mi ciarki , przymknęłam na chwilę oczy . Słysząc jego spokojny oddech , na moją twarz wskoczył delikatny uśmiech . Powoli obsypywał lewą stronę karku delikatnymi pocałunkami .
- Chris ..- Szepnęłam cicho . Tak szczerze .. ? Było to przyjemne , jeszcze nikt tak czule i delikatnie nie całował mnie po karku .
- Tak ?- Przerwał swoje poprzednie zajęcie i skierował wargi w stronę mego ucha . Lekko przygryzł jego płatek .
- Nie przerywaj ..- Odwróciłam się przodem do niego składając na jego ustach na pozór skromny pocałunek . Przyciągną mnie pogłębiając pocałunek . Emanowało od niego niewyobrażalne ciepło . Błądził dłonią po mojej tali wsuwając ją pod bluzkę . Na zmianę obdarowywaliśmy się francuskimi pocałunkami . Bez jakiego kol wiek problemu uniósł mnie i posadził na blacie . Zaplotłam nogi wokół jego bioder i lekko przyciągnęłam do siebie . Objął mnie w tali a ja go za kark .
- Tu jest dość niewygodnie ..- Jęknęłam cicho odrywając się na chwilę od siebie .
- Racja .- Wziął mnie na ręce i zaniósł mnie prosto do sypialni . Położył na łóżku i zdjął ze mnie i z siebie bluzki . Poszło nu sprawnie i szybko . Na widok płaskiego brzucha i kształtnych piersi zarumienił się i wrócił do poprzedniego zajęcia. Nagle podniósł się jak poparzony i spojrzał na okno . Zszedł z łóżka i podszedł pod okno .
- Cami .. Ja ,przepraszam . - Pochylił się nade mną i pocałował czule , otworzył okno i jak by nigdy nic , po prostu wyskoczył .
- Chris !- Krzyknęłam i podbiegłam do okna . Ujrzałam stado wilków czekających na niego , on zaś przemieniając się w locie pobiegł na przód .
- Uważaj na siebie .. - Szepnęłam , wiedziałam że mnie słyszy . Słyszał na odległość 2 km . Usiadłam na łóżku zastanawiając się co się stało . Wiedziałam już na pewno , że to nie jest zwykłe zauroczenie [...]
Budząc się otulona we flanelową pościel w swoim pokoju , delikatnie się uśmiechnęłam . Jednak ból szyi promieniował na całe ciało , przez co czułam się osłabiona . No tak i mniejsza ilość krwi w organizmie . Ledwo podniosłam się z łóżka , chwiejnym krokiem zawitałam w łazience . Odwinęłam bandaż , który powoli uwierał moją biedną szyję . Plaster przesiąkł krwią . Szybkim ruchem , pozbyłam się go . Zakryłam dłonią usta widząc co się dzieje na danym miejscu . Szew był bardzo precyzyjnie i starannie wykonany . To była robota Tony'ego . Moje ciało zalała fala chłodu , zmarzłam . Powoli opierając się o różne przedmioty zeszłam do kuchni gdzie trzymamy apteczkę .
- Zerwałaś plaster ... - Głos Chrisa przeciął grobową ciszę . Delikatnie się wystraszyłam .
- Widziałaś ranę czy poczułeś ,, odór '' krwi ?- Spytałam , grzebiąc w opatrunkach .
- Poczułem .- Moje serce zabiło szybciej kiedy usłyszałam jego kroki . Po znalezieniu odpowiedniego plastra odłożyłam pojemnik na swoje miejsce . Spojrzałam na Chrisa który zmierzał w moim kierunku z kawałkiem ręcznika kuchennego .Staną na przeciw mnie i delikatnie starł coś z mojej szyi . Musiałam za mocno naprężyć szyję , ponieważ z szwów pociekła stróżka krwi .
- Proszę zaklej to , ten zapach nie jest przyjemny .- Zmarszczył nos i zabrał od mnie plaster . Odgarną dłonią moje włosy , nie spuszczając ze mnie wzroku . Przeszła mi gęsia skórka . Każde jego spojrzenie wyrażało co innego np, współczucie , czułość , niewinność ... A ten ? Sama nie wiem . Powoli i delikatnie nakleił go na moją szyję .
- Zaraz wrócę .- Szepną wychodząc z domu . Ujrzałam tylko jak zmierza za dom . Kuchenne okno było naprawdę duże więc ujrzałam go od pasa w górę . Westchnęłam cicho i oparłam się o blat stołu . Wydawał się inny od reszty rodziny , odbiegał od nich . Czuły , współczujący , zawszę uśmiechnięty . A oni , gotowi zabić za 15 minut . Widząc jak wraca odetchnęłam z ulgą .
- Coś się stało ?- Potarłam dłońmi ramiona .
- Nie nic . Wydawało mi się ..- Oblizał zmysłowo usta i spojrzał na mnie . Za pewne byłam strasznie blada.
- Może coś obejrzymy ? - Zapytałam bawiąc się końcem włosa .
- Ja wybieram film , wiedz , że to będzie horror .- Uśmiechną się szyderczo i pomógł mi dość do salonu . Usiadłam na sofie i nakryłam się po uszy kocem . Chris kucną przy DVD i szperał w płytach .
- Mam ! ,, Nienarodzony ''! Może być ? - Odwrócił się w moją stronę .
Trzęsłam się z zimna , mimo to iż byłam otulona kocem .
- Chodź ..- Objął mnie ramieniem a ja szybko położyłam się na jego twardych udach . Zrobiło mi się o wiele cieplej . Połowę filmu , przeleżałam wtulona w brzuch Chrisa . Ten film był okropny , spoglądając od czasu do czasu na jego twarz , zauważyłam że lekko się boi .
- Chris ? - Szepnęłam cicho .
- Tak ? - Spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po włosach , co wywołało u mnie cichy pomruk .
- Nie boisz się ? - Przygryzłam dolną wargę .
- Nie ... Wcale - pokręcił niepewnie głową . Nagle zamkną oczy i schylił głowę .
- Akurat !! - Zaśmiałam się cicho . - Boisz się . Nieprawdopodobne , jedno z najbardziej niebezpiecznych stworzeń na świecie , boi się nierealnego filmu .- Dźgnęłam go pacem po brzuchu . Zaśmiał się cicho .
- Kiedy będę mogła wrócić do pracy ?
- Co ?! Praca ?! Przecież ty ledwo utrzymujesz się na własnych nogach . - Spojrzał na mnie z wyrzutem i odchylił głowę do tyłu . Podniosłam się i zbliżyłam swoją twarz do jego . Kiedy ponownie na mnie spojrzał nasze twarze dzieliły centymetry .
- Nie mam zamiaru siedzieć bez czynnie .- Mruknęłam niezadowolona patrząc mu w oczy .
- Nie pójdziesz do roboty .. - Szepną . Wstałam z kanapy i powędrowałam do kuchni . Czułam się już znacznie lepiej .Wyciągnęłam beżowy kubek z szafki , nasypałam do niego kawy i czekałam aż woda w czajniku się zagotuje .
( Włączcie sobie )
Zalewając wodę, poczułam gorące dłonie Chrisa na talii . Po ciele przeszły mi ciarki , przymknęłam na chwilę oczy . Słysząc jego spokojny oddech , na moją twarz wskoczył delikatny uśmiech . Powoli obsypywał lewą stronę karku delikatnymi pocałunkami .
- Chris ..- Szepnęłam cicho . Tak szczerze .. ? Było to przyjemne , jeszcze nikt tak czule i delikatnie nie całował mnie po karku .
- Tak ?- Przerwał swoje poprzednie zajęcie i skierował wargi w stronę mego ucha . Lekko przygryzł jego płatek .
- Nie przerywaj ..- Odwróciłam się przodem do niego składając na jego ustach na pozór skromny pocałunek . Przyciągną mnie pogłębiając pocałunek . Emanowało od niego niewyobrażalne ciepło . Błądził dłonią po mojej tali wsuwając ją pod bluzkę . Na zmianę obdarowywaliśmy się francuskimi pocałunkami . Bez jakiego kol wiek problemu uniósł mnie i posadził na blacie . Zaplotłam nogi wokół jego bioder i lekko przyciągnęłam do siebie . Objął mnie w tali a ja go za kark .
- Tu jest dość niewygodnie ..- Jęknęłam cicho odrywając się na chwilę od siebie .
- Racja .- Wziął mnie na ręce i zaniósł mnie prosto do sypialni . Położył na łóżku i zdjął ze mnie i z siebie bluzki . Poszło nu sprawnie i szybko . Na widok płaskiego brzucha i kształtnych piersi zarumienił się i wrócił do poprzedniego zajęcia. Nagle podniósł się jak poparzony i spojrzał na okno . Zszedł z łóżka i podszedł pod okno .
- Cami .. Ja ,przepraszam . - Pochylił się nade mną i pocałował czule , otworzył okno i jak by nigdy nic , po prostu wyskoczył .
- Chris !- Krzyknęłam i podbiegłam do okna . Ujrzałam stado wilków czekających na niego , on zaś przemieniając się w locie pobiegł na przód .
- Uważaj na siebie .. - Szepnęłam , wiedziałam że mnie słyszy . Słyszał na odległość 2 km . Usiadłam na łóżku zastanawiając się co się stało . Wiedziałam już na pewno , że to nie jest zwykłe zauroczenie [...]
środa, 12 czerwca 2013
Rozdział VI
Obudziłam się w łóżku dziwo w swoim , westchnęłam cicho nie pamiętając nic .Nic z poprzedniej nocy . Moja głowa pękała z bólu . Każdy najcichszy dźwięk był jak głośna orkiestra dente a każde maleńkie światełko jak reflektor skierowany na twarz . Niechlujnie wstałam z łóżka w samej cieniutkiej halce , doczołgałam się do łazienki . Nie zmyty a przede wszystkim rozmazany makijaż , rozczochrane włosy . Koszmar . Zmyłam twarz tonikiem , rozczesałam włosy i ubrałam się odpowiednio . Dzisiaj pracowałam . Zeszłam do brata który akurat przygotowywał śniadanie .
- Cześć misiek . - Ucałowałam go w policzek .- Mamy może aspirynę ?
- Cześć . Taak mamy . Wczoraj musiałem po was pojechać bo nie byliście w stanie wrócić na nogach do domu . - Mrukną niezadowolony
- Przepraszam .- Parsknęłam , wrzuciłam tabletkę do wody i czekałam aż się rozpuści . Po wypiciu , wzięłam łyka gorącej kawy .
- Ja uciekam ,cześć .- Pomachałam mu i szybko wyszłam z domu . Wsiadając do samochodu , poczułam zapach męskich perfum . Wiedząc czyje one są szybko ruszyłam i pojechałam do szpitala .Promienie słońca przedzierały sie do środka samochodu. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do środka . Szybko się przebrałam i zaczęłam obchód .
- Camille , mamy pacjentke z zagrożoną ciążą . Na dodatek chce usunąć . Zajmiesz się nią .- Rose była wyjątkowo wystraszona i zmęczona , pewnie została na noc.
- Jasne , która sala ?
- 138 ...- mruknęła podając mi papiery pacjentki . Spokojnie weszłam do windy , czytając dokumenty . Dziewczyna nie miała kolorowego życia : rodzice alkoholicy , brat i siostra wielokrotnie skazywani za rozboje itp . Pokręciłam głowa i wyszłam z windy kiedy ta sie zatrzymała . Delikatnie zapukałam do sali i weszłam .
- Witam panią , Pani Noris . Jestem Camille Styles i będę pani lekarzem podczas trwania ciąży .
- Pani doktor ja nie chce tego dziecka .- kobieta mówiła przez łzy, jej przekrwione białka świadczyły , ze często plącze . Za oknem wydarzył się koszmar . Zaczęło padać a na dodatek burza .
- Ale dla czego ? Jeśli pani usunie , będzie pani bardzo trudno ponownie zajść w ciąże . - z jej oczu popłynęła mała łza .
- Nic pani nie wie . Ojciec mnie zabije jeśli wrócę do domu z dzieckiem . Z jednej strony zależny mi na tym dziecku . - Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .
- Niech pani walczy z ojcem , nawet pani pomogę . jestem na studiach prawniczych , znajdziemy coś na niego . - złapałam ja za rękę , dziewczyna była młoda , miała około 16 lat. Zasnęła po kilku minutach .Po cichu wyszłam z pokoju i zaniosłam jej dokumenty to kartoteki . Weszłam do kuchni dostępnej dla lekarzy i zrobiłam sobie kawę . Ból głowy nie dawał mi spokoju , najgorsze jest to , ze ja nic nie pamiętam . westchnęłam cicho i usiadłam na długiej kanapie . Nagle zrobiło się spore zamieszanie na odział , przywieziono zaćpanego chłopaka , był on dosyć agresywny . Odstawiłam na stolik kubek z napojem i wyszłam z pokoju .
- Co się dzieje ? - Spojrzałam na ćpuna , zachowywał się typowo .
- Nie dostał kolejnej działki , chciał zastrzelić matkę . - Odpowiedział lekarz .
- Hej ... -spojrzałam na niego i potrząsnęłam nim , zaczął na mnie warczeć .- Ogarnij się !! - wrzasnęła na niego i uderzyłam go w twarz ,od razu podziałało . Uspokoił się i zaczął z nami spokojniej rozmawiać . Zabraliśmy go na odział intensywnej terapii . Wychodząc z sali natchnęłam się na Chrisa .
- Witam . - Uśmiechną się szarmancko .
- Cześć , co ty tu robisz ? - zaśmiałam się pod nosem i oparłam się o ścianę .
- Przyszedłem cie odwiedzić z wczoraj nie wiele pamiętam .- Jękną cicho .
- Ja też .- Mruknęłam.
- Widzimy się wieczorem ... - szepną i musną mnie wargami w skroń . Przez chwile nawet się nie ruszyłam ,Tony oczywiście widział jak rozmawiam z Chrisem .
- Czyżby pani Styles znalazła sobie chłopaka ? - Spojrzał na mnie jak na dziwadło. Wyminą mnie i szedł zadowolony .
- Doktor był zazdrosny , widzi w tym jakiś problem ?- Nie byłam z Chrisem ale nawet jeśli , to co mu do tego . Zrobił tylko zdziwioną minę i wyszedł z izby . Z zadowolona mina wyszłam ze szpitala i podbiegłam do samochodu . Zabrałam z tam tąnd komórkę którą zapomniałam zabrać . Nagle za szpitalem usłyszałam przeraźliwe krzyki. Szybko pobiegłam tam , a to co zobaczyłam zamurowało mnie . Mike pochylał się nad młoda dziewczyna . Była cala we krwi a jej tętnica byłą rozszarpana .
- Mike !! - Wrzasnęłam na niego , szybko się odwrócił . Ten widok był przerażający . Zakrwawiona twarz , wydłużone kły ,czerwone oczy ... Uciekł zostawiając kobietę na pastwę losu. Powoli do niej podeszłam i przykucnęłam , w jednym monecie poczułam niesamowity ból który się pogłębiał . On oszalał . Mike przyssał się do mojej tętnicy pozbywając się z mojego organizmu krwi . Stawałam się coraz słabsza. Nagle wampir został ze mnie zrzucony . Ostatkiem sil ujrzałam czarnego wilka i pomarańczowe ślepia [...]
- Camille !! Camille , żyjesz ?! - Słyszałam czyj głos .
-Co jej się stało ?
- Ma rozerwana żyle , zaraz możne eis wykrwawić .
- Zatamujemy krwawienie .- To jedne co udało mi się usłyszeć . Kilka godzin później odzyskałam pełną świadomość , leżałam na szpitalnym łózko podpięta do kroplówki i innych urządzeń . Na mojej szyi przyklejony był druzy plaster , a wokół niego cieniutki bandaż . Podparłam się i oparłam o poduszkę . Pod oknem siedział mój brat i ... Chris . Jego spodziewałam się tu ostatniego . Oboje spali jak zabici . Cały czas myślałam co opętało Mike , zachowywał się jak nie on . Po cichu wstałam i w swoim ubraniu wyszłam z sali . Na korytarzu spotkałam Tony'go .
- Co z ta zaatakowana dziewczyna ?
- Żyję ale jej stan jest ciężki. - Odpowiedział chwytając dłonie do kitla .- A poza tym czemu jesteś na nogach straciłaś naprawdę bardzo dużo krwi . W zasadzie powinnaś już nie żyć. * Powoli starał się zaprowadzić mnie do łózka . Usiadłam na nim a Tony wyszedł sali . Pierwszy obudził się Chris i od razu do mnie podszedł .
- Cześć Cami , jak się czujesz ? - Osiadł. Na taborecie kolo łózka .
- Słabo mi troszkę . - Uśmiechnęłam się mimowolnie i nakryłam kołdra.
- O 19:40 będziesz mogla wyjść , jest dopiero 17:39 . - Westchną i poprawił włosy .
- Nie musisz tu ze mną siedzieć, za pewne masz swoje życie . - wydawało mi się , ze zaczynam , czuć do niego coś więcej .
- Wiesz ... Gdyby nie je zapewne byś sie wykrwawiła . A to przyciągnęło by jeszcze więcej wampirów i zapewne zrobili by sobie z ciebie bufet . - Oboje zaśmialiśmy się cicho .
- Dziękuje , ze nie zostawiłeś mnie tam na pastwę losu . -Ujęłam jego dłoń i kciukiem delikatnie przejechałam po jej powierzchni .Jego policzki zaczerwieniły się a na jego usta wskoczył delikatny uśmiech .
- Straciłaś ok.35% krwi .- mrukną cicho
- Ooo mogło być gorzej . Pewnie zostaną blizny po ugryzieniu .- skrzywiłam się , delikatnie poprawiając bluzkę na sobìe
- Prawa strona twojej szyi jest lekko nadszarpnięta . Ugryzienie było spore i musieli je zszyć .- Wyprostował i spojrzał za siebie .
- Camille ? Matko jak się czujesz ?- Sean ledwo podniósł się z krzesła i podszedł do mnie .
- Słabo , a ty ? - Spojrzałam na niego , wyglądał gorzej niż wczoraj .
- Trzymam się .- Uniósł kącik ust ku górze .- Chris , zabierzesz ją potem do domu ? Robota wzywa .- Wzruszył ramionami . - Cześć myszko .- Ucałował mnie w czoło i szybko wyszedł z sali . Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy . Nagle oblała mnie fala ciepła , Chris delikatnie gładził wierszem dłoni mój policzek . Po ciele przeszły mi dreszcze . Po chwili zasnęłam ...
2 komy = NEXT
- Cześć misiek . - Ucałowałam go w policzek .- Mamy może aspirynę ?
- Cześć . Taak mamy . Wczoraj musiałem po was pojechać bo nie byliście w stanie wrócić na nogach do domu . - Mrukną niezadowolony
- Przepraszam .- Parsknęłam , wrzuciłam tabletkę do wody i czekałam aż się rozpuści . Po wypiciu , wzięłam łyka gorącej kawy .
- Ja uciekam ,cześć .- Pomachałam mu i szybko wyszłam z domu . Wsiadając do samochodu , poczułam zapach męskich perfum . Wiedząc czyje one są szybko ruszyłam i pojechałam do szpitala .Promienie słońca przedzierały sie do środka samochodu. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do środka . Szybko się przebrałam i zaczęłam obchód .
- Camille , mamy pacjentke z zagrożoną ciążą . Na dodatek chce usunąć . Zajmiesz się nią .- Rose była wyjątkowo wystraszona i zmęczona , pewnie została na noc.
- Jasne , która sala ?
- 138 ...- mruknęła podając mi papiery pacjentki . Spokojnie weszłam do windy , czytając dokumenty . Dziewczyna nie miała kolorowego życia : rodzice alkoholicy , brat i siostra wielokrotnie skazywani za rozboje itp . Pokręciłam głowa i wyszłam z windy kiedy ta sie zatrzymała . Delikatnie zapukałam do sali i weszłam .
- Witam panią , Pani Noris . Jestem Camille Styles i będę pani lekarzem podczas trwania ciąży .
- Pani doktor ja nie chce tego dziecka .- kobieta mówiła przez łzy, jej przekrwione białka świadczyły , ze często plącze . Za oknem wydarzył się koszmar . Zaczęło padać a na dodatek burza .
- Ale dla czego ? Jeśli pani usunie , będzie pani bardzo trudno ponownie zajść w ciąże . - z jej oczu popłynęła mała łza .
- Nic pani nie wie . Ojciec mnie zabije jeśli wrócę do domu z dzieckiem . Z jednej strony zależny mi na tym dziecku . - Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .
- Niech pani walczy z ojcem , nawet pani pomogę . jestem na studiach prawniczych , znajdziemy coś na niego . - złapałam ja za rękę , dziewczyna była młoda , miała około 16 lat. Zasnęła po kilku minutach .Po cichu wyszłam z pokoju i zaniosłam jej dokumenty to kartoteki . Weszłam do kuchni dostępnej dla lekarzy i zrobiłam sobie kawę . Ból głowy nie dawał mi spokoju , najgorsze jest to , ze ja nic nie pamiętam . westchnęłam cicho i usiadłam na długiej kanapie . Nagle zrobiło się spore zamieszanie na odział , przywieziono zaćpanego chłopaka , był on dosyć agresywny . Odstawiłam na stolik kubek z napojem i wyszłam z pokoju .
- Co się dzieje ? - Spojrzałam na ćpuna , zachowywał się typowo .
- Nie dostał kolejnej działki , chciał zastrzelić matkę . - Odpowiedział lekarz .
- Hej ... -spojrzałam na niego i potrząsnęłam nim , zaczął na mnie warczeć .- Ogarnij się !! - wrzasnęła na niego i uderzyłam go w twarz ,od razu podziałało . Uspokoił się i zaczął z nami spokojniej rozmawiać . Zabraliśmy go na odział intensywnej terapii . Wychodząc z sali natchnęłam się na Chrisa .
- Witam . - Uśmiechną się szarmancko .
- Cześć , co ty tu robisz ? - zaśmiałam się pod nosem i oparłam się o ścianę .
- Przyszedłem cie odwiedzić z wczoraj nie wiele pamiętam .- Jękną cicho .
- Ja też .- Mruknęłam.
- Widzimy się wieczorem ... - szepną i musną mnie wargami w skroń . Przez chwile nawet się nie ruszyłam ,Tony oczywiście widział jak rozmawiam z Chrisem .
- Czyżby pani Styles znalazła sobie chłopaka ? - Spojrzał na mnie jak na dziwadło. Wyminą mnie i szedł zadowolony .
- Doktor był zazdrosny , widzi w tym jakiś problem ?- Nie byłam z Chrisem ale nawet jeśli , to co mu do tego . Zrobił tylko zdziwioną minę i wyszedł z izby . Z zadowolona mina wyszłam ze szpitala i podbiegłam do samochodu . Zabrałam z tam tąnd komórkę którą zapomniałam zabrać . Nagle za szpitalem usłyszałam przeraźliwe krzyki. Szybko pobiegłam tam , a to co zobaczyłam zamurowało mnie . Mike pochylał się nad młoda dziewczyna . Była cala we krwi a jej tętnica byłą rozszarpana .
- Mike !! - Wrzasnęłam na niego , szybko się odwrócił . Ten widok był przerażający . Zakrwawiona twarz , wydłużone kły ,czerwone oczy ... Uciekł zostawiając kobietę na pastwę losu. Powoli do niej podeszłam i przykucnęłam , w jednym monecie poczułam niesamowity ból który się pogłębiał . On oszalał . Mike przyssał się do mojej tętnicy pozbywając się z mojego organizmu krwi . Stawałam się coraz słabsza. Nagle wampir został ze mnie zrzucony . Ostatkiem sil ujrzałam czarnego wilka i pomarańczowe ślepia [...]
- Camille !! Camille , żyjesz ?! - Słyszałam czyj głos .
-Co jej się stało ?
- Ma rozerwana żyle , zaraz możne eis wykrwawić .
- Zatamujemy krwawienie .- To jedne co udało mi się usłyszeć . Kilka godzin później odzyskałam pełną świadomość , leżałam na szpitalnym łózko podpięta do kroplówki i innych urządzeń . Na mojej szyi przyklejony był druzy plaster , a wokół niego cieniutki bandaż . Podparłam się i oparłam o poduszkę . Pod oknem siedział mój brat i ... Chris . Jego spodziewałam się tu ostatniego . Oboje spali jak zabici . Cały czas myślałam co opętało Mike , zachowywał się jak nie on . Po cichu wstałam i w swoim ubraniu wyszłam z sali . Na korytarzu spotkałam Tony'go .
- Co z ta zaatakowana dziewczyna ?
- Żyję ale jej stan jest ciężki. - Odpowiedział chwytając dłonie do kitla .- A poza tym czemu jesteś na nogach straciłaś naprawdę bardzo dużo krwi . W zasadzie powinnaś już nie żyć. * Powoli starał się zaprowadzić mnie do łózka . Usiadłam na nim a Tony wyszedł sali . Pierwszy obudził się Chris i od razu do mnie podszedł .
- Cześć Cami , jak się czujesz ? - Osiadł. Na taborecie kolo łózka .
- Słabo mi troszkę . - Uśmiechnęłam się mimowolnie i nakryłam kołdra.
- O 19:40 będziesz mogla wyjść , jest dopiero 17:39 . - Westchną i poprawił włosy .
- Nie musisz tu ze mną siedzieć, za pewne masz swoje życie . - wydawało mi się , ze zaczynam , czuć do niego coś więcej .
- Wiesz ... Gdyby nie je zapewne byś sie wykrwawiła . A to przyciągnęło by jeszcze więcej wampirów i zapewne zrobili by sobie z ciebie bufet . - Oboje zaśmialiśmy się cicho .
- Dziękuje , ze nie zostawiłeś mnie tam na pastwę losu . -Ujęłam jego dłoń i kciukiem delikatnie przejechałam po jej powierzchni .Jego policzki zaczerwieniły się a na jego usta wskoczył delikatny uśmiech .
- Straciłaś ok.35% krwi .- mrukną cicho
- Ooo mogło być gorzej . Pewnie zostaną blizny po ugryzieniu .- skrzywiłam się , delikatnie poprawiając bluzkę na sobìe
- Prawa strona twojej szyi jest lekko nadszarpnięta . Ugryzienie było spore i musieli je zszyć .- Wyprostował i spojrzał za siebie .
- Camille ? Matko jak się czujesz ?- Sean ledwo podniósł się z krzesła i podszedł do mnie .
- Słabo , a ty ? - Spojrzałam na niego , wyglądał gorzej niż wczoraj .
- Trzymam się .- Uniósł kącik ust ku górze .- Chris , zabierzesz ją potem do domu ? Robota wzywa .- Wzruszył ramionami . - Cześć myszko .- Ucałował mnie w czoło i szybko wyszedł z sali . Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy . Nagle oblała mnie fala ciepła , Chris delikatnie gładził wierszem dłoni mój policzek . Po ciele przeszły mi dreszcze . Po chwili zasnęłam ...
2 komy = NEXT
sobota, 8 czerwca 2013
Rozdział V
Myślałam ze oszalej , byłam zła . Wręcz wściekła . Walkerowie sami zaczynają . Zbliżał się wieczór , siedziałam raz z bratem na kanapie w salonie i oglądaliśmy wiadomości .
-Odnaleźliśmy dwie zaginione osoby , zostały one brutalnie zamordowane przez zwierzęta . Ich ciała były zmasakrowane , brak jednej reki czy nogi . Zapewne stado wygłodniałych wilków dało pamiętać. A teraz przerwa na reklamy.-
Obydwoje spojrzeliśmy na siebie .Chciałam się rozpłakać ,miałam dosyć tego co dzieje się dookoła nas . Chris wydawał się inny , może nie miał złych zamiarów . no a przede wszystkim był zabójczo przystojny .
- Ja wychodzę ,zgłodniałam.. - Veronica zeszła po schodach , spojrzała na Seana i wyszła .Moja głowa opierała się o kolana tej nie szczęsnej ofiary losu .
- Idź się połóż, widzę , ze jesteś zmęczony .- Spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie , powoli wstał z kanapy i powędrował po chodach do swojego pokoju . Położyłam się na całej długości kanapy . Zamknęłam oczy i myślałam nad wszystkim co się wydarzyło. Zawsze spotykałam Chrisa w nieodpowiednim momencie. Może i na mnie się czaił , na pewno był alfą . Bez wątpienia . Pomarańczowe ślepia mówiły same za siebie . Sean wyglądał jak by pocięli go żyletkami , czy nożami . Ledwo się trzymał na nogach . Jednak nie było śladu ugryzienia .Na pewno nie będzie jednym z nich .
Obróciłam się na prawy bok patrząc w oparcie kanapy , tak nagle wydawało się strasznie ciekawe . Zapewne ciekawsze od całej tej cholernej zadymy. Miałam wyjątkowo ciężkie powieki, opadały i unosiły się . Miały godziny a po Veronice ani śladu . powoli zaczynałam się o nią martwic . Jednak była wampirem , wiedziała jak o siebie zadbać . Nie mgła przecież polować 3 godziny. Nie chętnie podniosłam się z kanapy i podeszłam do okna . na podjeździe leżał bukiet kwiatów . Śmiejąc się cicho wyszłam z domu i ruszyłam ku podjazdowi. Ujęłam kwiaty w dłoń , uśmiechnęłam się delikatnie na widok różowych róż . Delikatny zapach unosił się koło mnie . Odwracając się w stronę drzwi , przestraszyłam się .Chris stal oparty o drzwi z szarmanckim uśmieszkiem na twarzy .
- Dasz wyciągnąć na kawę ? - Powoli zmierzał w moja stronę .
- Wiesz co zajmuje sie pokiereszowanym bratem i czekam na wampirzyce która nie wróciła z ,,obiadu '' - Odparłam przykładając kwiaty pod nos . Zaśmiał sie cicho i schylił głowę
- Bądź o nią spokojna . Zabawia się wlanie z moim kuzynem . - Parskną miechem i staną na przeciw mnie .
- A brat ? - spojrzałam na niego złośliwie . Doskonale wiedział , ze się z nim droczę . Najwidoczniej to lubił , powinnam mieć dawno rozszarpana tętnice albo biegać bez jednej ręki
- To na pewno nie moja sfora , wiedział bym . - Szepną
- Okey , wejdź .-Ruszyłam w stronę drzwi po czym szybko je otworzyłam . Wiedząc , ze wszedł , nie oglądałam się za siebie . Włożyłam kwiaty do wazonu i popostawiam je na szafce .Oparłam się o stul i spojrzałam na Walkera . stal nie daleko , bez problemu ujrzałam jego zielone oczy . Wydawały się niewinne doskonale . widziały jednak wiele .Powoli szedł w moim kierunku , kiedy czułam na skroni jego oddech i widząc ze chce mnie pocałować . Wyślizgnęłam się i pobiegłam po schodach do swojego pokoju . usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach . ,, Boże co ja robię !! '' pomyślałam . widząc swoje odbicie w lustrze podniosłam się i szybko podbiegłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne ubrania . Rozpuściłam włosy i obejrzałam się w lustrze . Westchnęłam cicho i zeszłam powoli po schodach . Serce waliło mi jak młotem . Kiedy Chris spojrzał na mnie , oniemiał .
- Wy ... wyglądasz , prześlicznie .- Schował telefon do tylnej kieszeni spodni i wyprostował się . Wyciągną w moją stronę dłoń i uśmiechną się delikatnie . Widząc jego gest zawahałam się lekko , nie pewnie podałam mu dłoń i oboje opuściliśmy dom . Otworzył mi drzwi od czarnego Ferrari .
- Dziękuje ..- Usiadłam poprawiając spód sukienki . Po chwili siedział koło mnie . Wyjeżdżając spod domu puścił mi oczko . Zapewne na mojej twarzy pojawiły się rumieńce . Jechaliśmy dosyć szybko . Kiedy mój licznik wskazywał 230 km\h lekko się bałam . nigdy nie jeździłam tak szybko , byłam raczej cichą i spokojna dziewczyną , a Ferrari dostałam od Seana .
Spojrzałam na niego a on zatrzymał się pod znaną wszystkim knajpką [...]
2 komy = NEXT
-Odnaleźliśmy dwie zaginione osoby , zostały one brutalnie zamordowane przez zwierzęta . Ich ciała były zmasakrowane , brak jednej reki czy nogi . Zapewne stado wygłodniałych wilków dało pamiętać. A teraz przerwa na reklamy.-
Obydwoje spojrzeliśmy na siebie .Chciałam się rozpłakać ,miałam dosyć tego co dzieje się dookoła nas . Chris wydawał się inny , może nie miał złych zamiarów . no a przede wszystkim był zabójczo przystojny .
- Ja wychodzę ,zgłodniałam.. - Veronica zeszła po schodach , spojrzała na Seana i wyszła .Moja głowa opierała się o kolana tej nie szczęsnej ofiary losu .
- Idź się połóż, widzę , ze jesteś zmęczony .- Spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie , powoli wstał z kanapy i powędrował po chodach do swojego pokoju . Położyłam się na całej długości kanapy . Zamknęłam oczy i myślałam nad wszystkim co się wydarzyło. Zawsze spotykałam Chrisa w nieodpowiednim momencie. Może i na mnie się czaił , na pewno był alfą . Bez wątpienia . Pomarańczowe ślepia mówiły same za siebie . Sean wyglądał jak by pocięli go żyletkami , czy nożami . Ledwo się trzymał na nogach . Jednak nie było śladu ugryzienia .Na pewno nie będzie jednym z nich .
Obróciłam się na prawy bok patrząc w oparcie kanapy , tak nagle wydawało się strasznie ciekawe . Zapewne ciekawsze od całej tej cholernej zadymy. Miałam wyjątkowo ciężkie powieki, opadały i unosiły się . Miały godziny a po Veronice ani śladu . powoli zaczynałam się o nią martwic . Jednak była wampirem , wiedziała jak o siebie zadbać . Nie mgła przecież polować 3 godziny. Nie chętnie podniosłam się z kanapy i podeszłam do okna . na podjeździe leżał bukiet kwiatów . Śmiejąc się cicho wyszłam z domu i ruszyłam ku podjazdowi. Ujęłam kwiaty w dłoń , uśmiechnęłam się delikatnie na widok różowych róż . Delikatny zapach unosił się koło mnie . Odwracając się w stronę drzwi , przestraszyłam się .Chris stal oparty o drzwi z szarmanckim uśmieszkiem na twarzy .
- Dasz wyciągnąć na kawę ? - Powoli zmierzał w moja stronę .
- Wiesz co zajmuje sie pokiereszowanym bratem i czekam na wampirzyce która nie wróciła z ,,obiadu '' - Odparłam przykładając kwiaty pod nos . Zaśmiał sie cicho i schylił głowę
- Bądź o nią spokojna . Zabawia się wlanie z moim kuzynem . - Parskną miechem i staną na przeciw mnie .
- A brat ? - spojrzałam na niego złośliwie . Doskonale wiedział , ze się z nim droczę . Najwidoczniej to lubił , powinnam mieć dawno rozszarpana tętnice albo biegać bez jednej ręki
- To na pewno nie moja sfora , wiedział bym . - Szepną
- Okey , wejdź .-Ruszyłam w stronę drzwi po czym szybko je otworzyłam . Wiedząc , ze wszedł , nie oglądałam się za siebie . Włożyłam kwiaty do wazonu i popostawiam je na szafce .Oparłam się o stul i spojrzałam na Walkera . stal nie daleko , bez problemu ujrzałam jego zielone oczy . Wydawały się niewinne doskonale . widziały jednak wiele .Powoli szedł w moim kierunku , kiedy czułam na skroni jego oddech i widząc ze chce mnie pocałować . Wyślizgnęłam się i pobiegłam po schodach do swojego pokoju . usiadłam na łóżku i ukryłam twarz w dłoniach . ,, Boże co ja robię !! '' pomyślałam . widząc swoje odbicie w lustrze podniosłam się i szybko podbiegłam do szafy i wyciągnęłam potrzebne ubrania . Rozpuściłam włosy i obejrzałam się w lustrze . Westchnęłam cicho i zeszłam powoli po schodach . Serce waliło mi jak młotem . Kiedy Chris spojrzał na mnie , oniemiał .
- Wy ... wyglądasz , prześlicznie .- Schował telefon do tylnej kieszeni spodni i wyprostował się . Wyciągną w moją stronę dłoń i uśmiechną się delikatnie . Widząc jego gest zawahałam się lekko , nie pewnie podałam mu dłoń i oboje opuściliśmy dom . Otworzył mi drzwi od czarnego Ferrari .
- Dziękuje ..- Usiadłam poprawiając spód sukienki . Po chwili siedział koło mnie . Wyjeżdżając spod domu puścił mi oczko . Zapewne na mojej twarzy pojawiły się rumieńce . Jechaliśmy dosyć szybko . Kiedy mój licznik wskazywał 230 km\h lekko się bałam . nigdy nie jeździłam tak szybko , byłam raczej cichą i spokojna dziewczyną , a Ferrari dostałam od Seana .
Spojrzałam na niego a on zatrzymał się pod znaną wszystkim knajpką [...]
2 komy = NEXT
sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział IV
Obudziłam się po jakiś dwóch godzinach , kiedy ujrzałam Mike siedzącego na parapecie dosyć dużego okna , wystraszyłam się .
- Co tu robisz ?- Przetarłam oczy i usiadłam na środku łózka po turecku .
- Czekam aż się obudzisz .- Uśmiechną się i nagle znalazł się koło mnie . Opierał brodę o moje kolano , cały czas patrząc na mnie .
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Uniosłam jedną brew ku górze .
- Jesteś śliczna .- Mrukną przybliżając się do mnie . Czując jego chłodne wargi , po ciele przeszły mi ciarki . Zaczął całować mnie zachłannie , oparł dłoń na moje szyi , kładąc mnie przy tym . Kiedy on znajdował się u góry ja starałam się go obrócić . Jednak bez skutecznie . Zza drzwi mojego pokoju dochodziły przeraźliwe hałasy i krzyki . Żadne z nas się tym nie przejęło . Po chwili drzwi zostały wyważone a do środka wbiegły dwa wilki . Jeden szary a drugi czarny . Chwytając Mike za barki , zrzucili go ze mnie . Zerwałam się i oparłam na łokciach , widziałam jak rozrywają jego ramię oraz lewy bok . Widząc jak czarny wilk przegryza Mike'owi tchawicę uśmiechnęłam się , jak bym to ja kazała wilkom go zabić . Leżał prawie martwy na podłodze . Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki kołek osikowy . Przykucnęłam przy nim , ciężko oddychał . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na moją twarz wskoczył ironiczny uśmiech . Zadałam mu śmiertelny cios [... ]
Podniosłam się z łóżka , po czole spływały mi krople potu . To był najgorszy sen w całym moim życiu . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Wyglądałam jak bym przebiegła maraton . Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam sprawdzić , czy Sean już wrócił . Niestety , cały dom był pusty . Wróciłam do swojego pokoju i otworzyłam na oścież okno . Jakoś dziwnie bolała mnie głowa , wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie niespodzianka .
- Witam Cię Camille ! - Na moim łóżku siedziała wysoka blondynka , znałam ją . Veronica . W dłoni obracała kluczyki od Porsche Mike'a.
- Veronica ?! Co tu robisz ? - Byłam lekko zdziwiona jej obecnością tutaj . Widać Mike zbierał już rodzinę do walki .
- Ciebie też miło widzieć ..- Uśmiechnęła się od ucha do ucha i wstała z łóżka .- Przyznaj , że nie chciała byś czegoś takiego oglądać . - No tak , już wiem skąd ten sen . To przez nią , ona kontrolowała umysł . Miała jeden z najfajniejszych wampirzych darów .
- Nie , nie chciała bym .- Mruknęłam i podeszłam do szafy .- Co Cię tu sprowadza ? - Zapytałam grzebiąc w ubraniach .
- No wiesz ... Szykuje się starcie Walker'ów , Edwards'ów i Styles'ów . Więc jestem , Mike jest teraz w Irlandii . Prosił mnie był zajrzała do Ciebie . - Wstała i rozciągnęła się .
- Irlandii , to która jest godzina ? - Spojrzałam na nią zdziwiona , zasnęłam około 12:40 .
- 15:17 długo spałaś , masz może Burbon ? - Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę .
- Wygrzebiesz coś w szafce Seana .- Machnęłam ręką . Nie spodziewałam się tu Veronici , obstawiała bardziej na Shien czy Evelyn . Wyciągnęłam z szafy wszystkie potrzebne ubrania i czarną bieliznę , położyłam je na łóżku.Musiałam zamknąć już okno gdyż zaczęło siarczyście padać . Ubrałam się , delikatnie pomalowałam i zeszłam do Veronici . Piła ona Burbon z butelki . Czuła się jak u siebie , i dobrze .
- Ja wychodzę na chwilę .
- O której wrócisz ?
- Nie wiem .- Wyglądało to komicznie . Jak bym rozmawiała z własną matką . Veronica miała 198 lat .
- Wróć o przyzwoitej porze .
- Spokojnie jadę na chwile do szpitala .
- Przywieź mi proszę torebkę krwi 0 RH- . Moja ulubiona . - Zaśmiała sie pod nosem . Przewróciłam oczami i pobiegłam do samochodu . Usiadłam na fotelu i zamknęłam drzwi . Deszcz obmywał mój samochód milionami kropelkami wody . Westchnęłam cicho i ruszyłam . Stukanie wody o dach wyjątkowo mnie denerwowało . Bez chwili namysłu włączyłam radio . Na chwilę odwróciłam wzrok od jezdni i podgłośniłam muzykę . Jechałam jakieś 30 minut . W między czasie przestało padać . Zaparkowałam Ferrari i wysiadłam z niego . Weszłam do środka .
- Cześć Moly , słuchaj zostawiłam tu papiery ubezpieczeniowe samochodu . Masz je może ?
- Tak mam , ale po co one ci były w szpitalu ?
- Zapomniałam je wypełnić .- Zaśmiałyśmy się obydwie .
- No tak miałaś przerwę to wszystko wypełniłaś .- Potakiwała i podała mi dokumenty .
- Dzięki .- Odwróciłam się czytając papiery , nagle wpadłam na kogoś .
- Strasznie przepraszam ... Jęknęłam , widząc Chrisa Walkera zaśmiałam się pod nosem .- Śledzisz mnie?- Zaczęłam zbierać rozsypane dokumenty , Chris schylił się i pomógł mi je zbierać .
- Odwiedzam brata .. - Uśmiechną się i wstał . Spojrzałam w jego zielone oczy . Były piękne , wyglądały jak kwitnąca trawa czy ;iście na drzewach . Żywa zieleń . Podał mi papiery , dotykając przy tym mojej bransoletki .
- Ał ! - Spojrzał na swoją dłoń, widniał na niej poparzony kawał skory a ja zgrabnie go wyminęłam . Czując jego wzrok na sobie , odwróciłam się i puściłam mu oczko . Na jego twarz wskoczył szarmancki uśmiech . Zadowolona z siebie wróciłam do samochodu i odjechałam . Zatrzymałam się przy spożywczaku , w domu brakowało jedzenia . Sean zawsze musiał wszystko zjeść . Wyszłam ze sklepu z siatami pełnymi jedzenia . Spakowałam wszystko do bagażnika i ruszyłam przed siebie [...]
- Co Ci się stało ? - Podrapana twarz , rozdarta koszula a pod nią ślady pazurów . - Gdzieś ty polazł ?!
- Walker , to oni zaczęli ..- Jękną z bólu kiedy delikatnie dotknęłam jego zadrapanej szyi . Wyciągnęłam z szafki wodę utlenioną i waciki kosmetyczne . Powoli obmywałam jego rany na twarzy .
- Możliwe , że zostaną blizny ..- Powiedziałam smutno , rany były dosyć głębokie i szerokie . Veronica musiała wyjść na zewnątrz . Zapach krwi Seana doprowadzał ją do szału . Po oczyszczeniu zadrapań , poszedł się przebrać . Veronica weszła , przez dobre 3 godziny obmyślałyśmy plan działania .
2 komy =NEXT
- Co tu robisz ?- Przetarłam oczy i usiadłam na środku łózka po turecku .
- Czekam aż się obudzisz .- Uśmiechną się i nagle znalazł się koło mnie . Opierał brodę o moje kolano , cały czas patrząc na mnie .
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Uniosłam jedną brew ku górze .
- Jesteś śliczna .- Mrukną przybliżając się do mnie . Czując jego chłodne wargi , po ciele przeszły mi ciarki . Zaczął całować mnie zachłannie , oparł dłoń na moje szyi , kładąc mnie przy tym . Kiedy on znajdował się u góry ja starałam się go obrócić . Jednak bez skutecznie . Zza drzwi mojego pokoju dochodziły przeraźliwe hałasy i krzyki . Żadne z nas się tym nie przejęło . Po chwili drzwi zostały wyważone a do środka wbiegły dwa wilki . Jeden szary a drugi czarny . Chwytając Mike za barki , zrzucili go ze mnie . Zerwałam się i oparłam na łokciach , widziałam jak rozrywają jego ramię oraz lewy bok . Widząc jak czarny wilk przegryza Mike'owi tchawicę uśmiechnęłam się , jak bym to ja kazała wilkom go zabić . Leżał prawie martwy na podłodze . Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki kołek osikowy . Przykucnęłam przy nim , ciężko oddychał . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na moją twarz wskoczył ironiczny uśmiech . Zadałam mu śmiertelny cios [... ]
Podniosłam się z łóżka , po czole spływały mi krople potu . To był najgorszy sen w całym moim życiu . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Wyglądałam jak bym przebiegła maraton . Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam sprawdzić , czy Sean już wrócił . Niestety , cały dom był pusty . Wróciłam do swojego pokoju i otworzyłam na oścież okno . Jakoś dziwnie bolała mnie głowa , wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie niespodzianka .
- Witam Cię Camille ! - Na moim łóżku siedziała wysoka blondynka , znałam ją . Veronica . W dłoni obracała kluczyki od Porsche Mike'a.
- Veronica ?! Co tu robisz ? - Byłam lekko zdziwiona jej obecnością tutaj . Widać Mike zbierał już rodzinę do walki .
- Ciebie też miło widzieć ..- Uśmiechnęła się od ucha do ucha i wstała z łóżka .- Przyznaj , że nie chciała byś czegoś takiego oglądać . - No tak , już wiem skąd ten sen . To przez nią , ona kontrolowała umysł . Miała jeden z najfajniejszych wampirzych darów .
- Nie , nie chciała bym .- Mruknęłam i podeszłam do szafy .- Co Cię tu sprowadza ? - Zapytałam grzebiąc w ubraniach .
- No wiesz ... Szykuje się starcie Walker'ów , Edwards'ów i Styles'ów . Więc jestem , Mike jest teraz w Irlandii . Prosił mnie był zajrzała do Ciebie . - Wstała i rozciągnęła się .
- Irlandii , to która jest godzina ? - Spojrzałam na nią zdziwiona , zasnęłam około 12:40 .
- 15:17 długo spałaś , masz może Burbon ? - Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę .
- Wygrzebiesz coś w szafce Seana .- Machnęłam ręką . Nie spodziewałam się tu Veronici , obstawiała bardziej na Shien czy Evelyn . Wyciągnęłam z szafy wszystkie potrzebne ubrania i czarną bieliznę , położyłam je na łóżku.Musiałam zamknąć już okno gdyż zaczęło siarczyście padać . Ubrałam się , delikatnie pomalowałam i zeszłam do Veronici . Piła ona Burbon z butelki . Czuła się jak u siebie , i dobrze .
- Ja wychodzę na chwilę .
- O której wrócisz ?
- Nie wiem .- Wyglądało to komicznie . Jak bym rozmawiała z własną matką . Veronica miała 198 lat .
- Wróć o przyzwoitej porze .
- Spokojnie jadę na chwile do szpitala .
- Przywieź mi proszę torebkę krwi 0 RH- . Moja ulubiona . - Zaśmiała sie pod nosem . Przewróciłam oczami i pobiegłam do samochodu . Usiadłam na fotelu i zamknęłam drzwi . Deszcz obmywał mój samochód milionami kropelkami wody . Westchnęłam cicho i ruszyłam . Stukanie wody o dach wyjątkowo mnie denerwowało . Bez chwili namysłu włączyłam radio . Na chwilę odwróciłam wzrok od jezdni i podgłośniłam muzykę . Jechałam jakieś 30 minut . W między czasie przestało padać . Zaparkowałam Ferrari i wysiadłam z niego . Weszłam do środka .
- Cześć Moly , słuchaj zostawiłam tu papiery ubezpieczeniowe samochodu . Masz je może ?
- Tak mam , ale po co one ci były w szpitalu ?
- Zapomniałam je wypełnić .- Zaśmiałyśmy się obydwie .
- No tak miałaś przerwę to wszystko wypełniłaś .- Potakiwała i podała mi dokumenty .
- Dzięki .- Odwróciłam się czytając papiery , nagle wpadłam na kogoś .
- Strasznie przepraszam ... Jęknęłam , widząc Chrisa Walkera zaśmiałam się pod nosem .- Śledzisz mnie?- Zaczęłam zbierać rozsypane dokumenty , Chris schylił się i pomógł mi je zbierać .
- Odwiedzam brata .. - Uśmiechną się i wstał . Spojrzałam w jego zielone oczy . Były piękne , wyglądały jak kwitnąca trawa czy ;iście na drzewach . Żywa zieleń . Podał mi papiery , dotykając przy tym mojej bransoletki .
- Ał ! - Spojrzał na swoją dłoń, widniał na niej poparzony kawał skory a ja zgrabnie go wyminęłam . Czując jego wzrok na sobie , odwróciłam się i puściłam mu oczko . Na jego twarz wskoczył szarmancki uśmiech . Zadowolona z siebie wróciłam do samochodu i odjechałam . Zatrzymałam się przy spożywczaku , w domu brakowało jedzenia . Sean zawsze musiał wszystko zjeść . Wyszłam ze sklepu z siatami pełnymi jedzenia . Spakowałam wszystko do bagażnika i ruszyłam przed siebie [...]
- Co Ci się stało ? - Podrapana twarz , rozdarta koszula a pod nią ślady pazurów . - Gdzieś ty polazł ?!
- Walker , to oni zaczęli ..- Jękną z bólu kiedy delikatnie dotknęłam jego zadrapanej szyi . Wyciągnęłam z szafki wodę utlenioną i waciki kosmetyczne . Powoli obmywałam jego rany na twarzy .
- Możliwe , że zostaną blizny ..- Powiedziałam smutno , rany były dosyć głębokie i szerokie . Veronica musiała wyjść na zewnątrz . Zapach krwi Seana doprowadzał ją do szału . Po oczyszczeniu zadrapań , poszedł się przebrać . Veronica weszła , przez dobre 3 godziny obmyślałyśmy plan działania .
2 komy =NEXT
Subskrybuj:
Posty (Atom)