niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział VIII

Niecierpliwość , strach , obawa ..
Przez całe trzy dni , siedziałam na łóżku czekając na Veronicę czy Chrisa . Bałam się o niego , ani jednej wiadomości czy znaku życia [...]
  Mając dosyć ciągłego czekania wstałam , wykonałam poranną toaletę i ubrana oraz uczesana wyszłam z domu . W drodze do szpitala ujrzałam w oddali sforę wilków . Zatrzymałam Ferrari i wysiadłam z samochodu . Sfora biegła przed siebie , bez alfy . Westchnęłam głośno i wróciłam do środka . Na skrzyżowaniu , na sygnale jechała karetka . Nie zważając iż mam czerwone światło , ruszyłam za nią . Wyglądało to jak bym ścigała karetkę . Po kilkunastu minutach zatrzymałam się pod izbą przyjęć . Ze środka karetki wyciągnęli młodego chłopaka , bardzo mi znajomego . Nagle zamurowało mnie , na noszach do środka zanieśli nieprzytomnego Chrisa . Szybko pobiegłam za ratownikami .
- Co mu jest ?! - Mówiłam prawie że przez łzy .
- Pogruchotany staw barkowy oraz kość promieniowa . Połamane 4 żebra.- Wymieniał .
- Okey , zawieście i przygotujcie go do operacji . Natychmiast ! .- Rozkazałam im [...]
Wyszłam z sali operacyjnej  pełna satysfakcji . Może jakieś kilka minut a jego kości zrosły by się nie równo i trzeba by było łamać je ponownie . Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie , za kilka godzin będzie mógł biegać oraz zmieniać się w wilka . Ściągnęłam z siebie zakrwawiony kitel i rękawiczki .
- Może chcesz kawy ? - Tony podszedł do mnie i kucną przede mną .
- Nie dzięki ... - Mruknęłam i przeczesałam dłonią włosy . Wstał poklepał mnie po ramieniu i wyszedł , zostałam sama . Po kilku minutach wywieziono Chrisa na salę . Wstałam i szybko poszłam za nimi [...]
  Leżał nieprzytomny , nieruchomy . Wyglądał jak by nie żył , jednak jego klatka piersiowa unosiła się . Powoli się wybudzał , odzyskiwał przytomność .
- Chris ... Jak się czujesz ? - Wyszeptałam przez łzy , nie wiem czemu czułam się winna .
- Bolą mnie żebra ..- Wyjąkał i spojrzał . - Przepraszam , przepraszam , że nie odezwałem się przez te dni.- Strasznie się jąkał .
- Powiedz mi tylko gdzie byłeś ? - Spojrzałam mu w oczy .
- W Australii .- Powiedziawszy to zamkną oczy i westchną głośno . Boże !! Co on robił w Australii .
-  Będziesz musiał tu posiedzieć z 5 dni . Nie możesz wzbudzać podejrzeń . - Szepnęłam . Kiwną tylko głową , ucałowałam go w czoło i powoli wychodziłam z sali . On zaś złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie . Oznaczało to że jego bark jest już sprawny . Zrozumieliśmy się bez słów. Wpił się w moje usta , pocałunek był długi ale namiętny . Tęskniłam za nim , mimo tego że nie znamy się długo . Pocałowałam go ostatni raz i wyszłam z sali . Skierowałam się w stronę łazienki . Zamknęłam drzwi na klucz i stanęłam przy lustrze . Spojrzawszy na swoją szyję , szybko oderwałam plaster . Moja szyja wyglądała koszmarnie , jednak blizny będą długie lecz nie grube . Tony świetnie mnie '' załatał '' . Wyciągnęłam z apteczki pod umywalką wodę utlenioną i przemyłam sobie nią szyję . po osuszeniu jej wyszłam z łazienki i podbiegłam do 16 w ciąży . Przy jej drzwiach panowało spore zamieszanie .
- Przepraszam , kim pan jest ?- Spojrzałam na starszego mężczyznę który usiłował dostać się do ciężarnej .
- Jestem jej ojcem , bo co ?! - Nie dość że mnie opluł co jeszcze był pijany . Mimo starań ochrony , człowiek wbiegł do pacjentki , zaczął nią szarpać i krzyczeć. Ochrona wywróciła go i wyprowadziła za drzwi .
- Zapłacisz za to , zobaczysz zniszczę Cię . Będą musieli cię całą pozszywać .- Wydarł się na mnie , zdenerwowana uderzyłam go w twarz . Człowiek upadł na ziemie , z jego wargi uleciała stróżka krwi .
- Od kiedy Pani Doktor jest tak silna ? - Tom , potężny ochroniarz ukłonił się  i zabrał go z podłogi . Zdenerwował mnie ten człowiek .
 Okło 21:38 ponownie zajrzałam do Chrisa, spał . Wyglądał tak niewinnie . Jego bujne loki bezwładnie opadały mu na twarz . Słysząc jego równomierny puls , ulżyło mi . Znajdowałam się na 5 piętrze , na oddziale intensywnej terapii .Byłam tu  jedyna wśród lekarzy . Wyszłam z jego sali i zmierzałam pustym korytarzem do pokoju lekarzy . Nagle zza rogu pojawiła się postać młodej dziewczyny , gwałtownie zatrzymałam się i bacznie obserwowałam osobę idąca w moja stronę .
- No proszę Camille Styles lekarzem ... Praktykującym lekarzem .- Głos dziewczyny przeciął grobową ciszę . - Według mnie już dawno powinnaś leżeć w trumnie , zakopana kilka metrów pod ziemią . -  Pogardę w jej głosie usłyszał by nawet największy kretyn . - Jakim cudem ty jeszcze żyjesz , Mike musiał źle wykonać moje polecenie . .- Jęknęła cicho . Stałam jak zamurowana , bałam się . 
- Tak poza tym jestem Cler ... - stanęła przede mną i wyciągnęła ku mnie dłoń z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy . Coraz trudniej było mi oddychać , jak by ktoś zaciskał na mojej szyi dłonie . To ona , jej wzrok .. Była czarownicą . 
- Ostrzegam Cię , odejdź od Chrisa albo już nigdy nie zobaczysz Seana , Veronici , Mike'a . A wilk swojej rodziny... - Warknęła i pogłębiła mój ból , jęknęłam cicho a ona odeszła w ciemności . Opadłam na podłogę , z moich oczu popłyną potok łez . Miałam już tego dosyć . Szybko wstałam i pobiegłam do sali Walkera . Nie chciałam go budzić , podeszłam cicho do jego łóżka , ucałowałam go w policzek i pośpiesznie wyszłam . Przebrałam się w swoje ubrania i dosłownie wybiegłam ze szpitala . Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu . Nie wyłączając silnika , weszłam do piwnicy . Spakowałam całą broń do dwóch toreb, połowę ubrań  . Emocja brały nade mną górę . Usiadłam na podłodze zapłakana . Czemu to musiało spotkać akurat mnie . Po spakowaniu toreb do bagażnika ruszyłam przed siebie . Miałam zamiar wyjechać do małego domku  zostawionym mi w spadku po mamie . Zawitałam jeszcze u Walkerów .
- Czego tu chcesz ? - Spojrzała na mnie najstarsza z sióstr . 
- Czarownice ... Pojawiły się w mieście , uważajcie na nie .- Jej twarz przybrała wystraszony wyraz . Pokiwała szybko głową .
- Dziękuje .. - Ewidentnie się wystraszyła . Zamknęła drzwi a ja udałam się w dalszą podróż 

1 kom = NEXT

1 komentarz: