sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział IV

Obudziłam się po jakiś dwóch godzinach , kiedy ujrzałam Mike siedzącego na parapecie dosyć dużego okna , wystraszyłam się . 
- Co tu robisz ?- Przetarłam oczy i usiadłam na środku łózka po turecku . 
- Czekam aż się obudzisz .- Uśmiechną się i nagle znalazł się koło mnie . Opierał brodę o moje kolano , cały czas patrząc na mnie . 
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - Uniosłam jedną brew ku górze .
- Jesteś śliczna .- Mrukną przybliżając się do mnie . Czując jego chłodne wargi , po ciele przeszły mi ciarki . Zaczął całować mnie zachłannie , oparł dłoń na moje szyi , kładąc mnie przy tym . Kiedy on znajdował się u góry ja starałam się go obrócić . Jednak bez skutecznie . Zza drzwi mojego pokoju dochodziły przeraźliwe hałasy i krzyki . Żadne z nas się tym nie przejęło . Po chwili drzwi zostały wyważone a do środka wbiegły dwa wilki . Jeden szary a drugi czarny . Chwytając Mike za barki , zrzucili go ze mnie . Zerwałam się i oparłam na łokciach , widziałam jak rozrywają jego ramię oraz lewy bok . Widząc jak czarny wilk przegryza Mike'owi tchawicę uśmiechnęłam się , jak bym to ja kazała wilkom go zabić . Leżał prawie martwy na podłodze . Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki kołek osikowy . Przykucnęłam przy nim , ciężko oddychał . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem , na moją twarz wskoczył ironiczny uśmiech . Zadałam mu śmiertelny cios [... ]
Podniosłam się z łóżka , po czole spływały mi krople potu . To był najgorszy sen w całym moim życiu . Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Wyglądałam jak bym przebiegła maraton . Obmyłam twarz zimną wodą i zeszłam sprawdzić , czy Sean już wrócił . Niestety , cały dom był pusty . Wróciłam do swojego pokoju i otworzyłam na oścież okno . Jakoś dziwnie bolała mnie głowa , wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju gdzie czekała na mnie niespodzianka . 
- Witam Cię Camille ! - Na moim łóżku siedziała wysoka blondynka , znałam ją . Veronica . W dłoni obracała kluczyki od Porsche  Mike'a. 
- Veronica ?! Co tu robisz ? - Byłam lekko zdziwiona jej obecnością tutaj . Widać Mike zbierał już rodzinę do walki . 
- Ciebie też miło widzieć ..- Uśmiechnęła się od ucha do ucha i wstała z łóżka .- Przyznaj , że nie chciała byś czegoś takiego oglądać . - No tak , już wiem skąd ten sen . To przez nią , ona kontrolowała umysł . Miała jeden z najfajniejszych wampirzych darów . 
- Nie , nie chciała bym .- Mruknęłam i podeszłam do szafy .- Co Cię tu sprowadza ? - Zapytałam grzebiąc w ubraniach . 
- No wiesz ... Szykuje się starcie Walker'ów , Edwards'ów i Styles'ów . Więc jestem , Mike jest teraz w Irlandii  . Prosił mnie był zajrzała do Ciebie . - Wstała i rozciągnęła się . 
- Irlandii , to która jest godzina ? - Spojrzałam na nią zdziwiona , zasnęłam około 12:40 .
- 15:17 długo spałaś , masz może Burbon ? - Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę .
- Wygrzebiesz coś w szafce Seana .- Machnęłam ręką . Nie spodziewałam się tu Veronici , obstawiała bardziej na Shien czy Evelyn  .  Wyciągnęłam z szafy wszystkie potrzebne ubrania i czarną bieliznę , położyłam je na łóżku.Musiałam zamknąć już okno gdyż zaczęło siarczyście padać . Ubrałam się , delikatnie pomalowałam i zeszłam do Veronici . Piła ona Burbon z butelki . Czuła się jak u siebie , i dobrze .
- Ja wychodzę na chwilę .
- O której wrócisz ? 
- Nie wiem .- Wyglądało to komicznie . Jak bym rozmawiała z własną matką . Veronica miała 198 lat . 
- Wróć o przyzwoitej porze . 
- Spokojnie jadę na chwile do szpitala . 
- Przywieź mi proszę torebkę krwi 0 RH- . Moja ulubiona . - Zaśmiała sie pod nosem  . Przewróciłam oczami i pobiegłam do samochodu . Usiadłam na fotelu i zamknęłam drzwi . Deszcz obmywał mój samochód milionami kropelkami wody . Westchnęłam cicho i ruszyłam . Stukanie wody o dach wyjątkowo mnie denerwowało . Bez chwili namysłu włączyłam radio . Na chwilę odwróciłam wzrok od jezdni i podgłośniłam muzykę . Jechałam jakieś 30 minut . W między czasie przestało padać . Zaparkowałam Ferrari i wysiadłam z niego . Weszłam do środka .
- Cześć Moly , słuchaj zostawiłam tu papiery ubezpieczeniowe samochodu . Masz je może ? 
- Tak mam , ale po co one ci były w szpitalu ? 
- Zapomniałam je wypełnić .- Zaśmiałyśmy się obydwie .
- No tak miałaś przerwę to wszystko wypełniłaś .- Potakiwała i podała mi dokumenty . 
- Dzięki .- Odwróciłam się czytając papiery , nagle wpadłam na kogoś .
 - Strasznie przepraszam ... Jęknęłam , widząc Chrisa Walkera zaśmiałam się pod nosem .- Śledzisz mnie?- Zaczęłam zbierać rozsypane dokumenty , Chris schylił się i pomógł mi je zbierać .
- Odwiedzam brata .. - Uśmiechną się i wstał . Spojrzałam w jego zielone oczy . Były piękne , wyglądały jak kwitnąca trawa czy ;iście na drzewach . Żywa zieleń . Podał mi papiery , dotykając przy tym mojej bransoletki .
- Ał ! - Spojrzał na swoją dłoń, widniał na niej poparzony kawał skory a ja zgrabnie go wyminęłam .  Czując jego wzrok na sobie , odwróciłam się i puściłam mu oczko . Na jego twarz wskoczył szarmancki uśmiech . Zadowolona z siebie wróciłam do samochodu i odjechałam .  Zatrzymałam się przy spożywczaku , w domu brakowało jedzenia . Sean zawsze musiał wszystko zjeść . Wyszłam ze sklepu z siatami pełnymi jedzenia . Spakowałam wszystko do bagażnika i ruszyłam przed siebie [...] 
- Co Ci się stało ? - Podrapana twarz , rozdarta koszula a pod nią ślady pazurów .  - Gdzieś ty polazł ?! 
- Walker , to oni zaczęli ..- Jękną z bólu kiedy delikatnie dotknęłam jego zadrapanej szyi . Wyciągnęłam z szafki wodę utlenioną i waciki kosmetyczne . Powoli obmywałam jego rany na twarzy . 
- Możliwe , że zostaną blizny ..- Powiedziałam smutno , rany były dosyć głębokie i szerokie . Veronica musiała wyjść na zewnątrz . Zapach krwi Seana doprowadzał ją do szału . Po oczyszczeniu zadrapań , poszedł się przebrać . Veronica weszła , przez dobre 3 godziny obmyślałyśmy plan działania .

2 komy =NEXT  

2 komentarze: