Obudziłam się w łóżku dziwo w swoim , westchnęłam cicho nie pamiętając nic .Nic z poprzedniej nocy . Moja głowa pękała z bólu . Każdy najcichszy dźwięk był jak głośna orkiestra dente a każde maleńkie światełko jak reflektor skierowany na twarz . Niechlujnie wstałam z łóżka w samej cieniutkiej halce , doczołgałam się do łazienki . Nie zmyty a przede wszystkim rozmazany makijaż , rozczochrane włosy . Koszmar . Zmyłam twarz tonikiem , rozczesałam włosy i ubrałam się odpowiednio . Dzisiaj pracowałam . Zeszłam do brata który akurat przygotowywał śniadanie .
- Cześć misiek . - Ucałowałam go w policzek .- Mamy może aspirynę ?
- Cześć . Taak mamy . Wczoraj musiałem po was pojechać bo nie byliście w stanie wrócić na nogach do domu . - Mrukną niezadowolony
- Przepraszam .- Parsknęłam , wrzuciłam tabletkę do wody i czekałam aż się rozpuści . Po wypiciu , wzięłam łyka gorącej kawy .
- Ja uciekam ,cześć .- Pomachałam mu i szybko wyszłam z domu . Wsiadając do samochodu , poczułam zapach męskich perfum . Wiedząc czyje one są szybko ruszyłam i pojechałam do szpitala .Promienie słońca przedzierały sie do środka samochodu. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do środka . Szybko się przebrałam i zaczęłam obchód .
- Camille , mamy pacjentke z zagrożoną ciążą . Na dodatek chce usunąć . Zajmiesz się nią .- Rose była wyjątkowo wystraszona i zmęczona , pewnie została na noc.
- Jasne , która sala ?
- 138 ...- mruknęła podając mi papiery pacjentki . Spokojnie weszłam do windy , czytając dokumenty . Dziewczyna nie miała kolorowego życia : rodzice alkoholicy , brat i siostra wielokrotnie skazywani za rozboje itp . Pokręciłam głowa i wyszłam z windy kiedy ta sie zatrzymała . Delikatnie zapukałam do sali i weszłam .
- Witam panią , Pani Noris . Jestem Camille Styles i będę pani lekarzem podczas trwania ciąży .
- Pani doktor ja nie chce tego dziecka .- kobieta mówiła przez łzy, jej przekrwione białka świadczyły , ze często plącze . Za oknem wydarzył się koszmar . Zaczęło padać a na dodatek burza .
- Ale dla czego ? Jeśli pani usunie , będzie pani bardzo trudno ponownie zajść w ciąże . - z jej oczu popłynęła mała łza .
- Nic pani nie wie . Ojciec mnie zabije jeśli wrócę do domu z dzieckiem . Z jednej strony zależny mi na tym dziecku . - Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech .
- Niech pani walczy z ojcem , nawet pani pomogę . jestem na studiach prawniczych , znajdziemy coś na niego . - złapałam ja za rękę , dziewczyna była młoda , miała około 16 lat. Zasnęła po kilku minutach .Po cichu wyszłam z pokoju i zaniosłam jej dokumenty to kartoteki . Weszłam do kuchni dostępnej dla lekarzy i zrobiłam sobie kawę . Ból głowy nie dawał mi spokoju , najgorsze jest to , ze ja nic nie pamiętam . westchnęłam cicho i usiadłam na długiej kanapie . Nagle zrobiło się spore zamieszanie na odział , przywieziono zaćpanego chłopaka , był on dosyć agresywny . Odstawiłam na stolik kubek z napojem i wyszłam z pokoju .
- Co się dzieje ? - Spojrzałam na ćpuna , zachowywał się typowo .
- Nie dostał kolejnej działki , chciał zastrzelić matkę . - Odpowiedział lekarz .
- Hej ... -spojrzałam na niego i potrząsnęłam nim , zaczął na mnie warczeć .- Ogarnij się !! - wrzasnęła na niego i uderzyłam go w twarz ,od razu podziałało . Uspokoił się i zaczął z nami spokojniej rozmawiać . Zabraliśmy go na odział intensywnej terapii . Wychodząc z sali natchnęłam się na Chrisa .
- Witam . - Uśmiechną się szarmancko .
- Cześć , co ty tu robisz ? - zaśmiałam się pod nosem i oparłam się o ścianę .
- Przyszedłem cie odwiedzić z wczoraj nie wiele pamiętam .- Jękną cicho .
- Ja też .- Mruknęłam.
- Widzimy się wieczorem ... - szepną i musną mnie wargami w skroń . Przez chwile nawet się nie ruszyłam ,Tony oczywiście widział jak rozmawiam z Chrisem .
- Czyżby pani Styles znalazła sobie chłopaka ? - Spojrzał na mnie jak na dziwadło. Wyminą mnie i szedł zadowolony .
- Doktor był zazdrosny , widzi w tym jakiś problem ?- Nie byłam z Chrisem ale nawet jeśli , to co mu do tego . Zrobił tylko zdziwioną minę i wyszedł z izby . Z zadowolona mina wyszłam ze szpitala i podbiegłam do samochodu . Zabrałam z tam tąnd komórkę którą zapomniałam zabrać . Nagle za szpitalem usłyszałam przeraźliwe krzyki. Szybko pobiegłam tam , a to co zobaczyłam zamurowało mnie . Mike pochylał się nad młoda dziewczyna . Była cala we krwi a jej tętnica byłą rozszarpana .
- Mike !! - Wrzasnęłam na niego , szybko się odwrócił . Ten widok był przerażający . Zakrwawiona twarz , wydłużone kły ,czerwone oczy ... Uciekł zostawiając kobietę na pastwę losu. Powoli do niej podeszłam i przykucnęłam , w jednym monecie poczułam niesamowity ból który się pogłębiał . On oszalał . Mike przyssał się do mojej tętnicy pozbywając się z mojego organizmu krwi . Stawałam się coraz słabsza. Nagle wampir został ze mnie zrzucony . Ostatkiem sil ujrzałam czarnego wilka i pomarańczowe ślepia [...]
- Camille !! Camille , żyjesz ?! - Słyszałam czyj głos .
-Co jej się stało ?
- Ma rozerwana żyle , zaraz możne eis wykrwawić .
- Zatamujemy krwawienie .- To jedne co udało mi się usłyszeć . Kilka godzin później odzyskałam pełną świadomość , leżałam na szpitalnym łózko podpięta do kroplówki i innych urządzeń . Na mojej szyi przyklejony był druzy plaster , a wokół niego cieniutki bandaż . Podparłam się i oparłam o poduszkę . Pod oknem siedział mój brat i ... Chris . Jego spodziewałam się tu ostatniego . Oboje spali jak zabici . Cały czas myślałam co opętało Mike , zachowywał się jak nie on . Po cichu wstałam i w swoim ubraniu wyszłam z sali . Na korytarzu spotkałam Tony'go .
- Co z ta zaatakowana dziewczyna ?
- Żyję ale jej stan jest ciężki. - Odpowiedział chwytając dłonie do kitla .- A poza tym czemu jesteś na nogach straciłaś naprawdę bardzo dużo krwi . W zasadzie powinnaś już nie żyć. * Powoli starał się zaprowadzić mnie do łózka . Usiadłam na nim a Tony wyszedł sali . Pierwszy obudził się Chris i od razu do mnie podszedł .
- Cześć Cami , jak się czujesz ? - Osiadł. Na taborecie kolo łózka .
- Słabo mi troszkę . - Uśmiechnęłam się mimowolnie i nakryłam kołdra.
- O 19:40 będziesz mogla wyjść , jest dopiero 17:39 . - Westchną i poprawił włosy .
- Nie musisz tu ze mną siedzieć, za pewne masz swoje życie . - wydawało mi się , ze zaczynam , czuć do niego coś więcej .
- Wiesz ... Gdyby nie je zapewne byś sie wykrwawiła . A to przyciągnęło by jeszcze więcej wampirów i zapewne zrobili by sobie z ciebie bufet . - Oboje zaśmialiśmy się cicho .
- Dziękuje , ze nie zostawiłeś mnie tam na pastwę losu . -Ujęłam jego dłoń i kciukiem delikatnie przejechałam po jej powierzchni .Jego policzki zaczerwieniły się a na jego usta wskoczył delikatny uśmiech .
- Straciłaś ok.35% krwi .- mrukną cicho
- Ooo mogło być gorzej . Pewnie zostaną blizny po ugryzieniu .- skrzywiłam się , delikatnie poprawiając bluzkę na sobìe
- Prawa strona twojej szyi jest lekko nadszarpnięta . Ugryzienie było spore i musieli je zszyć .- Wyprostował i spojrzał za siebie .
- Camille ? Matko jak się czujesz ?- Sean ledwo podniósł się z krzesła i podszedł do mnie .
- Słabo , a ty ? - Spojrzałam na niego , wyglądał gorzej niż wczoraj .
- Trzymam się .- Uniósł kącik ust ku górze .- Chris , zabierzesz ją potem do domu ? Robota wzywa .- Wzruszył ramionami . - Cześć myszko .- Ucałował mnie w czoło i szybko wyszedł z sali . Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy . Nagle oblała mnie fala ciepła , Chris delikatnie gładził wierszem dłoni mój policzek . Po ciele przeszły mi dreszcze . Po chwili zasnęłam ...
2 komy = NEXT
Daaaleej <3
OdpowiedzUsuńfbgtjvyrrsbv1 !
Pisz !
Kochaam wariata !!!!
Usuń